Dyner ostrzega ws. UPA. Tak mówi o wieściach ze Lwowa: Czerwona linia

Decyzja lwowskich radnych o ustanowieniu 2027 roku rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza wywołała falę krytyki w Polsce. Do sprawy odniosła się Anna Dyner, analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, która była gościem Patrycjusza Wyżgi w programie Teraz WP. - To jest akurat taka nasza czerwona linia, na którą my się jednak godzić nie będziemy - podkreśliła ekspertka.
Podczas rozmowy w Teraz WP Patrycjusz Wyżga zadał pytanie Annie Dyner o ostatnie doniesienia z Ukrainy. Ekspertka przyznała, że wcześniej potrafiła zrozumieć argumenty Ukraińców, którzy odwoływali się do kontrowersyjnych postaci, tłumacząc, że traktują je jako bohaterów narodowych, a innych wzorców nie mają. Jej zdaniem rosyjska agresja zmieniła jednak tę sytuację.
- Do pewnego momentu byłam w stanie zrozumieć tłumaczenia znajomych stamtąd, że wiesz, to są nasi bohaterowie, innych nie mamy i do nich się odwołujemy. Teraz bym powiedziała, że tych bohaterów mają niestety całkiem sporo i zapewniły to działania rosyjskie - przyznała Anna Dyner.
Analityczka zaznaczyła jednocześnie, że ukraińscy politycy powinni zdawać sobie sprawę z reakcji, jakie wywołują w Polsce odwołania do Bandery czy Szuchewycza. Podkreśliła, że kwestia ta pozostaje szczególnie wrażliwa w relacjach polsko-ukraińskich.
- Niezależnie, czy ktoś kocha, nie wiem, Banderę czy Szuchewicza z polityków ukraińskich, to też musi sobie zdawać sprawę. Nie wylądował z kosmosu wczoraj, żeby nie wiedzieć, że to wywoła bardzo odpowiednio silne reakcje w Polsce i to jest akurat taka nasza czerwona linia, na którą my się jednak godzić nie będziemy. - dodała stanowczo.
Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej o ustanowieniu 2027 roku rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza wywołała falę krytyki w Polsce. Do sprawy odniosła się Anna Dyner, analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, która była gościem Patrycjusza Wyżgi w programie Teraz WP. - To jest akurat taka nasza czerwona linia, na którą my się jednak godzić nie będziemy - podkreśliła ekspertka.
Co istotne, 21 października wiceszef MSZ Marcin Bosacki przekazał, że współpracownicy Wołodymyra Zełenskiego zapewnili stronę polską, iż decyzja nie wejdzie w życie. Informację o uchwale usunięto również ze strony internetowej rady.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.