Tragiczny finał biesiady w Częstochowie. Jest wyrok dla sprawcy śmiertelnego pobicia
Sąd Okręgowy w Częstochowie skazał 31-letniego Mateusza Ł. na 10 lat więzienia za pobicie ze skutkiem śmiertelnym 56-letniego Krzysztofa W. Żona ofiary, Monika W., usłyszała wyrok półtora roku pozbawienia wolności za nieudzielenie pomocy mężowi. Sąd wymierzył obojgu kary surowsze, niż domagał się prokurator. Wyrok nie jest prawomocny.
Mateusz Ł. został zatrzymany przez policję zarz po tragicznie zakończonym spotkaniu w domu na Starym Mieście w Częstochowie
Źródło zdjęć: © Policja w Częstochowie
Najważniejsze informacje
- Sąd Okręgowy w Częstochowie skazał Mateusza Ł. na 10 lat pozbawienia wolności, a żonę zmarłego Monikę W. na półtora roku więzienia.
- Wymierzone kary są wyższe od wniosków prokuratury, która domagała się odpowiednio 9 lat oraz roku pozbawienia wolności.
- Biegli ustalili, że przyczyną zgonu 56-latka były ciężkie obrażenia ciała, a wcześniejsze wezwanie pomocy mogło uratować mu życie.
Przed Sądem Okręgowym w Częstochowie zakończył się proces dotyczący wydarzeń z lutego 2025 r. Mateusz Ł. został skazany na 10 lat pozbawienia wolności. Sąd nakazał mu także zapłatę po 25 tys. zł zadośćuczynienia dwóm córkom jego ofiary.
Monika W. została skazana na rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności. Wobec kobiety orzeczono również środek zabezpieczający w postaci terapii w poradni leczenia uzależnień.
Awantura w mieszkaniu przy ul. Warszawskiej w Częstochowie
Do tragicznych wydarzeń doszło w nocy z 16 na 17 lutego 2025 r. W mieszkaniu przy ul. Warszawskiej Krzysztof W., jego żona Monika W. oraz dwaj ich znajomi, Mateusz Ł. i Dariusz A., pili alkohol. Z ustaleń Prokuratury Rejonowej Częstochowa-Południe wynika, że między małżonkami doszło do kłótni, do której przyłączył się 31-letni Ł.
Mężczyzna uderzył gospodarza pięścią w twarz, a następnie silnie go kopnął, w wyniku czego 56-latek wpadł w ścianę. Następnie Krzysztof W. był wielokrotnie bity pięściami po całym ciele. Nieprzytomnego mężczyznę przeniesiono do drugiego pokoju.
Rano 17 lutego do lokalu przybyła córka pokrzywdzonego, zaniepokojona brakiem kontaktu z ojcem i otrzymaną od sąsiadów wiadomością o "awanturze za ścianą". W mieszkaniu zastała leżącego na podłodze, nieprzytomnego ojca. Dwaj mężczyźni na jej widok uciekli.
Wezwany zespół ratownictwa medycznego nie zdołał uratować Krzysztofa W. Lekarz stwierdził zgon.
Policjanci zatrzymali 31-letniego Mateusza Ł. oraz 35-letniego Dariusza A. kilka godzin później na terenie Starego Miasta. Dariusz A. zmarł w październiku 2025 r. i nie został objęty aktem oskarżenia.
Ustalenia biegłych i uzasadnienie sądu
Sekcja zwłok wykazała, że zgon Krzysztofa W. nastąpił w wyniku ciężkich obrażeń głowy i klatki piersiowej. U zmarłego stwierdzono złamania nosa, żeber i mostka, a także obrzęk mózgu oraz krwotok śródczaszkowy. Śledczy ustalili, że rannemu mężczyźnie przez wiele godzin nie udzielono żadnej pomocy.
Oskarżeni nie przyznali się do zarzucanych czynów. Mateusz Ł. potwierdził jedynie zadanie kilku uderzeń w twarz, utrzymując, że nie mogły one wywołać śmiertelnych skutków.
Jak podaje "Gazeta Wyborcza", sędzia Dominik Bogacz, uzasadniając wyrok, podkreślił, że kary proponowane przez prokuraturę byłyby niewspółmierne do wagi czynu oraz stopnia jego społecznej szkodliwości. – Mateusz Ł. nie tylko dotkliwie pobił gospodarza biesiady, powodując u niego liczne obrażenia, ale później zupełnie nie interesował się nieprzytomnym mężczyzną. Podobnie jego żona – mówił sędzia Dominik Bogacz.
Sąd zaznaczył, że pomoc wezwano dopiero po interwencji córki ofiary. – Gdyby pomoc przyszła szybciej, ofiara pobicia mogłaby żyć – wskazywał sędzia, powołując się na opinię biegłego.
Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca Mateusza Ł., mecenas Jerzy Chaliński, wystąpił o sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku, co zapowiada złożenie apelacji.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.