Barierki były uszkodzone, nurkowie szukali auta
Wypadki na polskich drogach. "Nie myślimy i mamy w nosie innych, jesteśmy egoistami za kierownicą" (wideo ilustracyjne)
Źródło wideo: Wojciech Sidorowicz/Fakty po Południu TVN24
Źródło zdj. gł.: KM PSP Włocławek
- Zgłoszenie dostaliśmy w czwartek przed godziną 14. Wynikało z niego, że do Jeziora Włocławskiego (to sztuczny zbiornik na Wiśle – przyp. red.) w okolicach tamy przy ulicy Popiełuszki mogło wpaść auto - mówi brygadier Mariusz Bladoszewski z Komendy Miejskiej PSP we Włocławku.
Wszystko wskazywało na to, że do Wisły wpadło auto
Źródło zdjęcia: KM PSP Włocławek
Na miejscu byli nurkowie, jechała już grupa z sonarami
- Zniszczone zostały przydrożne barierki, część z nich leżała w wodzie. Na skarpie były ślady opon - informuje podkomisarz Renata Wróblewska-Czaplicka z Komendy Miejskiej Policji we Włocławku.
Do akcji wkroczyli nurkowie, którzy jednak nie znaleźli na dnie żadnego auta. Na miejsce jechała już grupa strażaków z Torunia z sonarem. Zostali jednak zawróceni, bo na policję zgłosił się 24-latek i opowiedział, co się stało.
Uderzył w barierki i odjechał
- Powiedział, że jechał z Włocławka w kierunku Lipna i stracił na łuku drogi panowanie nad autem. Zjechał w dół skarpy, uderzył w barierki ochronne. Odjechał, nikogo nie informując. Do wody żadne auto nie wpadło - przekazuje podkom. Wróblewska-Czaplicka.
24-latek stwierdził, że wszystko to miało miejsce 14 października jechał to około godz. 19. Czyli dziewięć dni przed tym jak ktoś, kto tamtędy przejeżdżał zauważył zniszczone barierki.
- Barierki zlokalizowane są nieco niżej niż jezdnia. Dlatego nikt wcześniej nie zwrócił uwagi, że zostały zniszczone - dodaje policjantka.
24-latek został ukarany mandatem. Akcja służb zakończyła się przed godz. 16.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.