Bójka na pokładzie samolotu z Dubaju. "Możliwe, że pilot chciał uderzyć w jakiś cel w Izraelu"
W środę rano w kokpicie jednego z samolotów linii lotniczych Flydubai doszło do bójki między dwoma pilotami. Jak informuje izraelska telewizja Channel 112, powołując się na wysokiego rangą przedstawiciela władz, wcześniej jeden z nich celowo próbował rozbić maszynę. Z relacji świadków wynika, że pilot miał zaatakować drugiego scyzorykiem.
Samolot wykonywał rejs FZ103 z Dubaju do Tel Awiwu, ale został przekierowany i ostatecznie wylądował w mieście Tabuk (północny zachód Arabii Saudyjskiej). Pilota mieli powstrzymać pasażerowie. Linie Flydubai potwierdziły "incydent" i zapewniły, że wszyscy pasażerowie "bezpiecznie" wylądowali.
Czytaj nas częściej w Google
Bójka na pokładzie samolotu z Dubaju. Ekspert tłumaczy, jak pilot mógł wnieść scyzoryk
Ekspert do spraw bezpieczeństwa Piotr Niemczyk, zapytany przez PAP o to, jak pilot mógł wnieść na pokład samolotu ostre narzędzie, powiedział, że zwykle jest tak, że pracownicy linii lotniczej lub lotniska "przechodzą mniej skrupulatną kontrolę niż zwykli pasażerowie".
Dzieje się tak trochę dlatego, że latają regularnie, znają się ze strażnikami, a strażnicy wiedzą, że są członkami załóg, a nie jakimiś niepewnymi pasażerami
— podkreślił Piotr Niemczyk.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dodał, że nawet gdyby pilotowi nie udało się wnieść scyzoryka samemu, to mógł, już po przejściu kontroli, odebrać go od innego z pracowników, który mógł go wnieść przy jakiejś innej okazji.
Ze swojego doświadczenia wiem, że w państwach arabskich kontrola bezpieczeństwa jest dużo mniej skrupulatna niż np. na lotniskach europejskich. Jeżeli ktoś regularnie się jej przypatruje, a przecież pilot, który lata na regularnych liniach, wielokrotnie tę kontrolę przechodzi, to może znaleźć sposób, żeby ją obejść
— powiedział Piotr Niemczyk.
"Możliwe, że pilot chciał uderzyć tym samolotem w jakiś cel w Izraelu"
W ocenie eksperta niebezpieczny incydent, do którego doszło w samolocie linii Flydubai, wykazuje pewne podobieństwa do zamachów z 11 września 2001 r. w Stanach Zjednoczonych.
Możliwe, że pilot chciał uderzyć tym samolotem w jakiś cel w Izraelu. Tabuk to miejscowość, która znajduje się stosunkowo niedaleko granicy Arabii Saudyjskiej z Jordanią, a dalej z Izraelem
— podkreślił ekspert.
Piotr Niemczyk zwrócił uwagę, że samolot w drodze na lotnisko do Tel Awiwu leciałby w okolicach Dimony, gdzie, w północnej części pustyni Negew, znajduje się izraelski reaktor atomowy.
Ja bym to raczej łączył z obecnym konfliktem w Iranie i aktywnością jemeńskich Huti. Pamiętajmy, że Oman jest krajem sąsiednim Jemenu i prawdopodobieństwo, że pilot, który jest obywatelem Omanu, miał jakieś powiązania z Jemenem, a w szczególności z grupą Huti, jest duże
— ocenił.
Zapytany o to, co mogłoby się stać, gdyby pilot nie został powstrzymany przez pasażerów samolotu, odparł, że samolot zostałby najprawdopodobniej zestrzelony przez obronę powietrzną Izraela.
Gdyby ten samolot uderzył w reaktor atomowy na pustyni Negew, to przede wszystkim byłaby to potworna porażka wizerunkowa dla Izraela, ale też trzeba pamiętać, że przestrzeń powietrzna Izraela jest chyba najlepiej chronioną przestrzenią powietrzną na świecie. Dlatego myślę, że samolot zostałby po prostu zestrzelony
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.