Pierwszy taki przypadek w Polsce. Więzień pojechał na porodówkę, by przytulić córkę
Poznańscy seniorzy będą tulić noworodki (2019)
Źródło wideo: tvn24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Osadzony odbywający karę 13 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa i udział w bójkach z użyciem niebezpiecznych narzędzi, otrzymał zgodę na wyjątkowy konwój do szpitala. Po cesarskim cięciu mógł przez pół godziny trzymać nowo narodzoną córkę w kontakcie skóra do skóry.
Jak wyjaśnia ppłk Ewa Bartkowska, dyrektorka Zakładu Karnego w Czarnem, w ciągu 22 lat służby nie spotkała się wcześniej z podobną prośbą. Żona osadzonego zwróciła się o zgodę na przewiezienie go do szpitala, by po porodzie mógł zobaczyć córkę i ją przytulić. Następnie wniosek złożył również sam mężczyzna, powołując się na przepisy pozwalające w szczególnie uzasadnionych przypadkach zezwolić skazanemu na opuszczenie zakładu karnego w eskorcie funkcjonariuszy. Dyrekcja rozważyła prośbę i zgodziła się na transport do szpitala.
"Zebraliśmy się wszyscy"
- Zebraliśmy się wszyscy: dyrektorzy, kierownicy działu penitencjarnego i zaczęliśmy się zastanawiać. To była nietypowa sytuacja, a zdarzenie bardzo ważne i dla tego osadzonego, i dla matki, i dla dziecka - powiedziała ppłk Bartkowska. Decyzja nie była oczywista. Mężczyzna nie miał pozytywnej prognozy kryminologiczno-społecznej, nie przebywał w zakładzie typu półotwartego i nie korzystał z regularnych przepustek. Do końca kary pozostało mu sześć lat.
Dyrekcja wzięła jednak pod uwagę szczególną sytuację rodziny. Ciąża żony była zagrożona, a po cesarskim cięciu kobieta musiała przejść kolejną operację w znieczuleniu ogólnym. Nie mogła więc od razu przytulić córki.
Administracja więzienia rozważała także korzyści, jakie kontakt skóra do skóry może przynieść noworodkowi. Znaczenie miały również ustalenia dotyczące ochrony praw dzieci osób osadzonych, zawarte w porozumieniu Służby Więziennej z Ministerstwem Sprawiedliwości.
- Pomyślałam, że tą decyzją możemy mieć wpływ na życie i rozwój dziecka w przyszłości. Że to ważne, żeby ojciec mógł je kangurować. Poza tym zdawaliśmy sobie sprawę, o czym pisała też żona osadzonego, że w warunkach wolnościowych całą trójką będą mogli spotkać się dopiero za kilka lat - zauważyła ppłk Ewa Bartkowska.
Ślub w więzieniu, potem in vitro
Jak informuje Służba Więzienna, w przygotowania zaangażował się szpital w Słupsku. Ustalono, że ojciec będzie mógł zobaczyć córkę w sąsiadującym z salą operacyjną, odpowiednio zabezpieczonym pomieszczeniu. Ustalono nawet strój osadzonego, by nie musiał jechać w więziennym drelichu, a jednocześnie by zachować bezpieczeństwo.
Cesarskie cięcie zaplanowano na 17 sierpnia. Konwój dotarł do szpitala przed godziną siódmą rano. Jeszcze przed operacją ciężarna i jej mąż mogli spędzić razem około pół godziny. Kobieta była podłączona do KTG, a osadzony przebywał w kajdankach pod nadzorem funkcjonariuszy.
Córka urodziła się o godzinie 8.20. Po porodzie mężczyźnie zdjęto kajdanki i pozwolono mu przez 30 minut trzymać dziecko na piersi. Następnie wrócił do zakładu karnego. Z córką zobaczył się ponownie cztery tygodnie później, podczas pierwszego widzenia.
Jak informuje Służba Więzienna, rodzice dziecka znali się jeszcze przed osadzeniem mężczyzny, ale przez lata nie mieli kontaktu. Odnowili go, gdy mężczyzna trafił do więzienia. Zaczęli pisać do siebie listy i rozmawiać przez telefon. W listopadzie 2023 roku wzięli ślub w sali widzeń.
Ponad rok później kobieta wystąpiła o zgodę na przewiezienie męża do kliniki leczenia niepłodności, bo ze względu na więzienne warunki, uznali "że to jedyny sposób, żeby mogła zajść w ciążę". Ponieważ nie był to transport związany z koniecznością udzielenia mu pomocy medycznej, koszty pokryli sami. Wkrótce kobieta dowiedziała się, że jest w ciąży.
Osadzony chce zacząć od nowa
Dyrektorka zakładu karnego podkreśliła, że po narodzinach dziecka wychowawcy i kierownictwo dostrzegli zmianę zachowanie mężczyzny. Przyznał, że wcześniej skupiał się przede wszystkim na sobie, a teraz najważniejsze są dla niego żona i córka.
Po opuszczeniu więzienia chce zostać barberem, póki co ma ukończone technikum gastronomiczne. - Nie wiem, czy to będzie trwała zmiana, ale przynajmniej na ten moment widać, że warto było zaryzykować - podsumowała dyrektorka Zakładu Karnego w Czarnem.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.