Budżet wojenny Putina rośnie szybciej niż planowano. To nowy rekord
Biełousow deklarował wcześniej, że dzięki lepszej selekcji priorytetów uda się utrzymać wydatki wojskowe na dotychczasowym poziomie lub nawet je zmniejszyć. Taką obietnicę złożył osobiście prezydentowi Władimirowi Putinowi. Jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna — wydatki na armię w 2026 r. nadal dynamicznie rosną.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Według analizy Russian Budget Monitors przygotowanej przez Janisa Klugego z Fundacji Nauka i Polityka (SWP) w Berlinie, w pierwszej połowie roku rosyjskie wydatki wojskowe wzrosły o 30 proc., osiągając 10,7 bln rubli [ok. 460 mld zł]. Już do końca czerwca środki przeznaczone na zbrojenia stanowiły 4,7 proc. szacowanego rocznego PKB. Kluge ocenia, że jeśli obecny trend się utrzyma, do grudnia wydatki mogą przekroczyć 9 proc. PKB, co byłoby historycznym rekordem dla Rosji po upadku ZSRR.
Czytaj nas częściej w Google
Rosja przekracza własne założenia budżetowe
Nie tylko minister obrony zapowiadał ograniczenie wydatków. Również oficjalne plany budżetowe przewidywały wyraźne cięcia w finansowaniu armii. Według Klugego pierwotnie zakładano, że udział wydatków wojskowych w PKB spadnie z 7,8 proc. do 6,4 proc. w obecnym roku. Ekspert podkreśla, że był to bardzo ambitny cel, trudny do osiągnięcia nawet w przypadku zawieszenia broni. Zwraca uwagę, że obecny wzrost wydatków jest wyjątkowo gwałtowny i świadczy o tym, że sytuacja na froncie nie układa się po myśli Władimira Putina.
Rosnące koszty wojny zmuszają Rosję do coraz większego zadłużania się. Początkowo rząd planował, że w 2026 r. nowy dług wyniesie 1,6 proc. PKB, jednak już pod koniec lipca wskaźnik ten wzrósł do 2,8 proc., mimo wzrostu cen ropy i gazu w związku z wojną w Iranie.
Kreml coraz wyraźniej odczuwa skutki wojny. Wzrost gospodarczy napędzany wydatkami na zbrojenia, który był widoczny w pierwszych latach konfliktu, już się zakończył. Wiele rosyjskich przedsiębiorstw boryka się z wysokimi stopami procentowymi, które bank centralny wprowadził, by ograniczyć inflację. Dodatkowo Ukraina skutecznie atakuje dronami rafinerie oraz porty eksportowe rosyjskiego przemysłu naftowo-gazowego. Ostatnio celem stały się także inne strategiczne obiekty, takie jak magazyny firmy Wildberries. Kluge zauważa, że Moskwa nie przewidziała, iż Ukraina będzie w stanie przeprowadzić tak liczne i skuteczne ataki dronami.
Rosjanie odczuwają skutki wojny
Przez długi czas rosyjskie władze starały się chronić społeczeństwo przed bezpośrednimi skutkami wojny. W dużych miastach, takich jak Moskwa czy Petersburg, życie toczyło się względnie normalnie, mimo rosnących strat na froncie. Jednak obecnie wojna dotyka już większości obywateli. Ukraińskie ataki dronami zakłóciły dostawy paliw w wielu regionach, co doprowadziło do długich kolejek na stacjach benzynowych. Według lipcowego badania Centrum Lewady, aż 70 proc. Rosjan uznaje sytuację w kraju za "napiętą" lub "krytyczną".
Chociaż obecne problemy gospodarcze nie zagrażają bezpośrednio zdolności Rosji do prowadzenia wojny, rezerwy finansowe kraju szybko się kurczą. Już w maju minister finansów Anton Siłuanow zwracał uwagę, że "rezerwy nie są nieskończone". Nie oznacza to, że Kreml musi się obawiać całkowitego braku środków finansowych, jednak jak podkreśla Kluge, prezydent Putin wkrótce będzie musiał zdecydować, czy utrzyma dotychczasowy model gospodarczy, który przez niemal trzy dekady zapewniał stabilność reżimowi, czy też poświęci go na rzecz dalszego finansowania wojny. W pierwszym przypadku konieczne będzie znaczące podniesienie podatków i wprowadzenie bolesnych oszczędności — podsumowuje "Der Spiegel".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.