„Dostałem to, na co zasłużyłem”. Turysta 8 dni walczył o życie w dziczy na Borneo

„Grałem w rosyjską ruletkę, z górą jako rewolwerem. Dostałem to, na co zasłużyłem” – wyznaje Mauro Persic, który przez osiem dni walczył o życie na zboczach Mount Kinabalu na Borneo. Chorwat, który nielegalnie wszedł na teren parku narodowego, przeżył upadek ze stromego zbocza i gwałtowną powódź, która porwała jego ekwipunek. Dziś, zamiast świętować ocalenie, przeprasza mieszkańców Malezji i mierzy się z gigantyczną grzywną nałożoną przez tamtejsze władze.
Góra Kinabalu na Borneo w Malezji (foto: McPHOTO) /PAP/DPA
Wszystko zaczęło się od jednej spontanicznej decyzji
Do dramatycznej akcji ratunkowej chorwackiego turysty Mauro Persica na Górze Kinabalu, najwyższym szczycie Malezji mierzącym 4095 metrów n.p.m., doszło na początku września. 46-latek, mieszkający na co dzień w Londynie, zdecydował się na samotną i nielegalną – jak się później okazało - wyprawę na terenie Parku Kinabalu. 6 września poślizgnął się i spadł około 10 metrów ze stromego zbocza.
Koszmar w górskiej dziczy. Walka z czasem i żywiołem
Władze parku Kinabalu dowiedziały się o jego obecności w dziczy dopiero, gdy mimo poważnych obrażeń i słabego zasięgu, w końcu udało mu się wysłać sygnał SOS do służb ratunkowych.
Jak sam przyznał, rany fizyczne były najmniejszym z jego problemów - przez kilka dni był uwięziony w wąskim rowie, bez jedzenia i z jedynie pobliskim strumieniem jako źródłem wody pitnej. Sytuację skomplikowały dodatkowo obfite opady deszczu, które wywołały gwałtowną powódź.
Deszcz porwał jego śpiwór, a on sam zdołał się uratować, trzymając się liny przymocowanej do skały.
43 ratowników w akcji. Kosztowna akcja na najwyższym szczycie
Ratownicy dotarli do Persica dopiero ósmego dnia od wypadku. „Luis Jai Matuas, mój bohater ratownik, dotarł do mnie rano – pierwszy człowiek od ośmiu dni. Co za radość i ulga. Przyniósł mi gorący napój i herbatniki, i znowu byłem w niebie” – relacjonował uratowany turysta, cytowany przez brytyjską gazetę „The Star”.
W akcję ratunkową zaangażowanych było co najmniej 43 ratowników, którzy, mimo trudnych warunków pogodowych, stromego terenu i słabej widoczności, sprowadzili go bezpiecznie z góry.
Po uratowaniu Mauro Persic został ukarany przez malezyjskie władze maksymalną grzywną w wysokości 25 000 ringgitów (około 4 580 funtów) za nielegalne wejście na teren Parku Kinabalu.
„Grałem w rosyjską ruletkę”. Turysta bije się w pierś
Turysta przyznał, że jego decyzja o wejściu na górę była spontaniczna i nie miała na celu uniknięcia opłaty za wejście. Chciałem tylko odkryć urzekające piękno Kinabalu, gdy tylko ją zobaczyłem - stwierdził Chorwat.
Persic przeprosił za swoje zachowanie zarówno władze parku, jak i mieszkańców stanu Sabah, gdzie znajduje się góra.
W poruszającym wpisie na Facebooku podkreślił:
„Chciałbym przeprosić wszystkich mieszkańców Sabahu, którzy poczuli się urażeni moim zachowaniem. Nigdy nie chciałem okazać braku szacunku wobec ludzi, kultury, ani wobec samej góry.”
Zaznaczył także, że jego czyn był efektem braku rozwagi:
„Robiłem to już wielokrotnie w innych miejscach na całym świecie. Zrobiłem to pod wpływem chwili, nie poświęcając temu wystarczająco dużo przemyśleń i uwagi. Szczerze za to przepraszam.”
Podsumowując swoje doświadczenia, Persic przyznał, że podjął ogromne ryzyko:
„Grałem w rosyjską ruletkę, z górą jako rewolwerem i żlebami jako nabojami. Oddałem za dużo strzałów i dostałem to, na co zasłużyłem. Czy to wszystko było tego warte? Nie wiem. Prawdopodobnie nie.” Dodał jednak, że podczas dramatycznych dni zobaczył to, co najlepsze w ludziach: hojność, dobroć i troskę.
Mauro Persic podziękował również mieszkańcom Sabahu za wsparcie i życzliwość, jaką go obdarzyli po zakończonej akcji ratunkowej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.