Były współpracownik Benjamina Netanjahu zabrał głos. O zakładnikach Hamasu: mogli wrócić wcześniej
ONZ. Netanjahu przemawia, delegaci wychodzą
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: ILIA YEFIMOVICH/EPA/PAP
Awi Gil, który pełnił tę funkcję podczas ataku Hamasu 7 października 2023 roku i w pierwszych miesiącach wojny, przyznał w wywiadzie dla izraelskiego Kanału 12, że część spośród 209 zakładników uprowadzonych przez Hamas można było uwolnić wcześniej, a niektórzy z 40, którzy zginęli lub zmarli w niewoli, mogli przeżyć.
Potwierdził, że zdarzały się sytuacje, w których premier Benjamin Netanjahu początkowo zgadzał się na porozumienie z Hamasem, ale zmieniał stanowisko po sprzeciwie skrajnie prawicowych ministrów swojej koalicji, niezgadzających się na zakończenie walk. Według Gila z czasem narastały rozbieżności między zaleceniami wojska i służb, a nawet osobistymi preferencjami szefa rządu, a stanowiskiem jego ministrów.
Zapytany, czy zakładnicy ginęli w niewoli z powodów politycznych, choć można było ich uratować, Gil odpowiedział, że "to prawda, mogli wrócić wcześniej". Twierdząco odpowiedział też na pytanie, czy był świadkiem sytuacji, w której Netanjahu przedłożył utrzymanie koalicji i własne przetrwanie polityczne nad życie zakładników.
Były sekretarz wojskowy odniósł się także do działań Netanjahu w dniu ataku Hamasu. Według jego relacji premier został obudzony, gdy rozpoczął się ostrzał rakietowy Izraela, ale przez kolejne dwie godziny nie poprosił o połączenie z najwyższymi przedstawicielami służb bezpieczeństwa. Do wojskowej siedziby dowództwa w Tel Awiwie przybył również po dwóch godzinach.
Sygnały o zagrożeniu i zaniedbania
Netanjahu utrzymuje, że służby celowo nie obudziły go wcześniej - choć dysponowały informacjami o zagrożeniu - i że mógłby wówczas zapobiec atakowi. Gil odrzucił te zarzuty, zaznaczając, że armia nie potrzebowała zgody premiera, by zmobilizować rezerwistów czy zaatakować przywódców Hamasu.
Gil oskarżył również szefa kancelarii Netanjahu, Cachiego Brawermana, o próbę sfałszowania dokumentacji z dnia ataku. Według niego Brawerman chciał zmienić godzinę jednej z rozmów premiera z sekretarzem wojskowym, co mogło służyć przerzuceniu odpowiedzialności za zaniedbania na służby.
Dziennikarze stacji Kanał 12 przedstawili w czwartek 14 przypadków ostrzeżeń i związanych z nimi działań lub zaniechań Netanjahu. Sygnały napływały od najwyższych przedstawicieli izraelskiego aparatu bezpieczeństwa, w tym ówczesnego ministra obrony Joawa Galanta, szefa sztabu armii Herciego Halewiego i szefa kontrwywiadu (Szin Betu) Ronena Bara.
Niezależnie od tych ustaleń Galant ocenił w prywatnej rozmowie, że wspólnie z Halewim i Barem ostrzegał premiera 10-15 razy - podał Kanał 12 na swojej stronie internetowej. Według stacji Netanjahu nie reagował na takie opinie, przekładał spotkania z przedstawicielami służb lub odmawiał ich przyjęcia. Niektóre sygnały pozostawały bez odpowiedzi.
Minęły trzy lata od ataków 7 października
W atakach Hamasu i innych palestyńskich ugrupowań zbrojnych na Izrael 7 października 2023 roku zginęło blisko 1,2 tysiąca osób, a 251 zostało uprowadzonych do Strefy Gazy (w tym 209 żywych zakładników i ciała 42 zabitych).
Spośród uprowadzonych 166 zakładników uwolniono na mocy porozumień o zawieszeniu broni i wymianie więźniów, a ośmiu uratowała izraelska armia.
Izraelczycy upamiętniający ofiary festiwalu muzycznego Nova w trzecią rocznicę ataków z 7 października
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/ATEF SAFADI
Według danych zebranych przez CNN spośród pozostałych 40 osób: 16 zostało zabitych przez porywaczy, 11 zginęło wskutek działań izraelskiej armii, pięć zmarło z powodu odniesionych ran, a przyczyny śmierci ośmiu pozostają nieznane.
Po ataku izraelska armia i służby przyznały, że nie zdołały mu zapobiec. Ze stanowisk odeszli między innymi szefowie sztabu i kontrwywiadu. Wciąż nie rozliczono jednak politycznych zaniedbań. Netanjahu nie przyznał się do osobistych błędów i od początku sprzeciwia się powołaniu niezależnej państwowej komisji śledczej, której członków wyznacza prezes Sądu Najwyższego. Koalicja rządząca forsuje zamiast tego projekt komisji wyłanianej przez parlament.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.