Skok nienawiści do Ukraińców. Eksperci obnażają tajny plan Rosji
- Rosja nasiliła w sieci kampanię dezinformacyjną, która uderza w ukraińskich uchodźców w Polsce i eskaluje napięcia związane ze zbrodniami na Wołyniu.
- Polski Instytut Spraw Międzynarodowych (PISM) odnotował drastyczny, 250-procentowy wzrost antyukraińskich treści na platformach społecznościowych.
- Nowa taktyka Moskwy, polegająca na nakręcaniu prawdziwych emocji z użyciem botów, jest znacznie trudniejsza do wykrycia niż tradycyjne fałszywe wiadomości.
Rosja znacznie zintensyfikowała swoją internetową kampanię dezinformacyjną na terytorium Polski, wykorzystując w niej wieloletni i skomplikowany spór między Warszawą a Kijowem dotyczący zbrodni z czasów II wojny światowej. Jak informuje agencja Reutera w oparciu o wypowiedzi polskich urzędników i badaczy, celem Moskwy jest podsycanie napięć między Ukrainą a jej kluczowym sojusznikiem.
We wpisach publikowanych głównie na kontach w mediach społecznościowych w języku polskim kładzie się nacisk na rozbudzanie gniewu wobec ukraińskich uchodźców w czasie przedwyborczym. Ma to wspierać rosnące poparcie dla skrajnej prawicy przed zaciętymi wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 2027 r.
Paliwem dla rosyjskiej maszyny stał się trwający od dawna spór o masakrę na Wołyniu, w której – jak uważa strona polska – z rąk Ukraińców zginęło około 100 tysięcy Polaków, na co odpowiedzią były zabójstwa tysięcy obywateli Ukrainy w ramach odwetu. Konflikt nasilił się, gdy prezydent Wołodymyr Zełenski oficjalnie nazwał jedną z jednostek wojskowych imieniem powstańców, którzy dopuścili się tych zbrodni. Sprowokowało to prezydenta Karola Nawrockiego do odebrania w czerwcu swojemu ukraińskiemu odpowiednikowi najwyższego polskiego odznaczenia.
- Lawina dezinformacji dotyczącej tego sporu trafiła na podatny grunt - uważa wiceminister cyfryzacji Paweł Olszewski. Urzędnik w rozmowie z agencją powiedział, że w związku z tą sytuacją w rosyjskich oraz społecznościowych mediach (w tym na Telegramie) doszło wręcz do "eksplozji" rosyjskiej dezinformacji.
Boty i nowa propaganda. PISM ostrzega
Skalę zjawiska obnażają precyzyjne badania. Analiza wspieranego przez państwo Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) wykazała, że liczba antyukraińskich treści w języku polskim na platformach takich jak X, Facebook, Instagram, TikTok czy YouTube wzrosła o ponad 250 procent tuż po wybuchu afery wokół kontrowersyjnej jednostki.
Analityk PISM Filip Bryjka podkreśla w raporcie Reutera, że znaczna część tego nagłego wzrostu była po prostu sztucznie generowana poprzez aktywność botów. Miało to na celu stworzenie u odbiorców wrażenia gwałtownie rosnących nastrojów antyukraińskich.
Komunikaty skupiały się głównie na podsycaniu autentycznych kontrowersji, a nie na tradycyjnym rozpowszechnianiu fałszywych informacji, co jest nową rosyjską taktyką dezinformacyjną, znacznie trudniejszą do zwalczania. - Wydarzenie jest prawdziwe, ale interpretacja jest narzucana przez podmiot zewnętrzny - wyjaśnił istotę problemu Wojciech Pokora, analityk z Fundacji Info Ops Poland.
Do oskarżeń o szerzenie w Polsce wrogiej propagandy stanowczo odniosła się rosyjska ambasada w Warszawie, nazywając oskarżenia podważające poparcie dla Ukrainy bezpodstawnymi.
"Federacja Rosyjska nie ingeruje w stosunki między innymi państwami" - napisała placówka w oświadczeniu e-mailowym dla Reutera. Odrzucając oskarżenia stwierdziła, że to zachodni przywódcy celowo wyolbrzymiają rosyjskie zagrożenie we własnych, politycznych celach.
Spadek poparcia i nastroje w polskiej polityce
Działania rosyjskiego wywiadu i napięte relacje dyplomatyczne zauważalnie odbijają się na społecznym nastawieniu Polaków, choć Polska pozostaje wiernym sojusznikiem Kijowa. Z przeprowadzonych na początku ubiegłego miesiąca badań IBRiS wynika, że 33,6 procent respondentów przyznało się do pogorszenia stosunku do Ukraińców w następstwie opisywanego sporu historycznego. Kolejny sondaż z ubiegłego miesiąca udowodnił z kolei, że ogólne poparcie dla utrzymania wsparcia wojskowego dla wschodniego sąsiada spadło z 78 proc. w 2022 r. do obecnych 52 proc.
Eksperci pytani przez agencję Reuters zauważają, że negatywne nastroje wobec Ukrainy i uchodźców nie są efektem wyłącznie zagranicznych wpływów. Spadek poparcia odzwierciedla również znużenie polskiego społeczeństwa obecnością niemal dwóch milionów ukraińskich migrantów, sporami gospodarczymi (m.in. w kwestii importu zboża) oraz powracającymi demonami rzezi z czasów II wojny światowej.
Napięcie rośnie nie tylko w sieci. Mieszkający nad Wisłą Ukraińcy w ostatnich miesiącach spotykają się z rosnącą falą wrogości, co zaledwie niedawno skłoniło premiera Donalda Tuska do oficjalnego wezwania do powstrzymania ksenofobicznych ataków na obywateli uciekających przed wojną.
Tymczasem analitycy wieszczą polityczny kryzys. Badacze sondaży sugerują, że antyukraińska polityka i radykalizujące się na skutek dezinformacji społeczeństwo mogą stać się wręcz kluczowym tematem nadchodzącej kampanii. Wskazują oni, że z powodu tej właśnie fali obecny proeuropejski rząd kierowany przez Donalda Tuska będzie miał trudności z utrzymaniem władzy w przyszłym roku.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.