Atak na okupowany Krym, są ofiary. Utrudnienia na półwyspie

Dwie osoby zginęły, a kolejne cztery zostały ranne w wyniku ukraińskiego ataku na Krym okupowany przez Rosję.
Władze w Sewastopolu zdecydowały o wyłączeniu prądu ze względu na przeciążenie sieci i obawy przed większą awarią.
Nie podano szczegółowych informacji dotyczących okoliczności ataku, a władze zapowiedziały pomoc dla poszkodowanych i rodzin ofiar.
Dwie osoby zginęły w rejonie Symferopola na okupowanym przez Rosję Krymie. O ataku poinformował w czwartek wieczorem Siergiej Aksionow, stojący na czele zainstalowanych przez Moskwę władz półwyspu.
Wojna w Ukrainie. Zaatakowano Krym, są ofiary
"W ataku w rejonie Symferopola, poza dwiema ofiarami śmiertelnymi, ucierpiały trzy osoby, w tym dziecko" - przekazał Aksionow. Jedna osoba została ranna także w rejonie sakskim.
Aksionow nie przekazał szczegółowych informacji dotyczących okoliczności ataku. Zapowiedział pomoc dla poszkodowanych i rodzin ofiar.
Jak podał ukraiński portal TSN, w czasie ataku nad Symferopolem miały pojawić się drony, a w mieście słychać było eksplozje. Według serwisu bezzałogowce kierowały się w stronę Taurydzkiej Elektrowni Cieplnej.
Sewastopol bez prądu. Władze obawiają się większej awarii
W tym samym czasie problemy wystąpiły w Sewastopolu. Jak podał Reuters, w mieście wyłączono dostawy energii elektrycznej, a decyzję ogłosił zainstalowany przez Moskwę gubernator Michaił Razwożajew.
Powodem ma być przeciążenie sieci energetycznej poza Sewastopolem. Wyłączenie prądu ma zapobiec rozleglejszej awarii, a według Razwożajewa utrudnienia potrwają kilka godzin.
Reuters nie wskazuje na związek między wyłączeniem prądu w Sewastopolu a opisanym przez Aksionowa ukraińskim atakiem.
Przypomnijmy, że Rosja dokonała aneksji Krymu w 2014 roku. Osiem lat później, w lutym 2022 roku, rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę.
"Polityczny WF": Pół godziny, by oddać butelki. Jak działa system kaucyjny? INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.