"The Washington Post": Tajemnice Syberii. Co kryje wieczna zmarzlina

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. Co piątek w ramach cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty opiniotwórczych zagranicznych gazet. Założony w 1877 r. dziennik "The Washington Post", z którego pochodzi poniższy artykuł, to najstarsza gazeta w USA. Jej dziennikarze 73-krotnie zdobywali nagrodę Pulitzera.
Niewyjaśniona śmierć rosyjskiej laborantki w syberyjskim ośrodku badań nad niebezpiecznymi patogenami doprowadziła do globalnego zaniepokojenia potencjalnym wybuchem epidemii dżumy płucnej.
Powód niepokoju, związanego również z brakiem przejrzystości ze strony Moskwy, był nowy, ale tereny w głąb Rosji od dawna są źródłem strachu, że mogą tam istnieć ryzyka chorobowe, na które świat nie jest przygotowany.
Rosyjskie władze wprowadziły środki zapobiegawcze po śmierci 28-latki z powodu zapalenia płuc "nieznanego pochodzenia", co skłoniło Stany Zjednoczone do wniosku o więcej informacji. Raport Światowej Organizacji Zdrowia informował, że rosyjskie władze nie znalazły śladów epidemii dżumy, ani żadnej innej zaraźliwej choroby, ale nie przedstawiły wystarczających szczegółów, by móc określić przyczynę zachorowania kobiety ani nie poinformowały, czy mogło mieć z tym związek narażenie jej na kontakt z patogenami w pracy.
Syberia. Epidemie wybuchają tu od tysięcy lat
Rozległe dzikie tereny Syberii są naturalnym rezerwuarem patogenów, od pcheł rozprzestrzeniających dżumę znalezionych w świstakach i wiewiórkach, przez kleszcze przenoszące zapalenie mózgu, po starożytne patogeny zamarznięte w warstwach wiecznej zmarzliny.

Zamarznięte jezioro Bajkał na Syberii Ivan Kalinin/Anadolu AgencyGetty Images
Rosyjski instytut, w którym pracowała laborantka, został założony w latach 30. jako stacja zapobiegania dżumie. Jej celem było ograniczenie epidemii wywołanych zabójczą bakterią, które co jakiś czas dotykały lokalnej ludności, mieszkańców sąsiadującej Mongolii oraz Mandżurii w Chinach. Choroba, na którą opracowano w tamtych latach pierwsze antybiotyki, może roznosić się poprzez kontakt ze świstakami, które są zabijane dla mięsa i czasem spożywane niedogotowane lub nawet surowe, tak jak miało to miejsce w przypadku jednej mongolskiej pary w 2019 roku.
Osadnictwo na Syberii, która była miejscem XIX-wiecznej gorączki złota i służyła jako miejsce zesłania kryminalistów w czasach Rosyjskiego Imperium, łączyło odległe regiony z zachodnimi częściami imperium i zwiększało ryzyko rozprzestrzenienia się dżumy dalej na zachód. W podobny sposób na Syberii rozprzestrzeniały się epidemie chorób z europejskiej części Rosji, takich jak cholera czy tyfus. Przywozili je ze sobą migrujący pracownicy. Epidemiom sprzyjał również niemal całkowity brak opieki medycznej.
Badania opublikowane w tym roku wskazują, że grupy zbieracko-łowieckie zamieszkujące okolice jeziora Bajkał były ofiarami pierwszej znanej historii epidemii dżumy, która wybuchła ok. 5,5 tys. lat temu. Do dzisiaj dżuma pozostaje endemiczna dla niektórych regionów Syberii i rosyjskiego dalekiego wschodu, gdzie bakterie przetrwały naturalnie wśród populacji gryzoni.
Jednak zachorowania wśród ludzi są w Rosji rzadkie. Ostatni przypadek zakażenia w tym kraju miał miejsce w 2016 roku, gdy 10-letni chłopiec z Ałtaju zaraził się po kontakcie ze świstakiem.
Syberia i wirusy mające nawet milion lat
Zagrożenie chorobami nie pochodzi tylko od zwierząt, ale również od mających tysiące lat mikrobów i wirusów żyjących w wiecznej zmarzlinie, która pokrywa większość tego rozległego terenu.
Dekadę temu grupa naukowców wyizolowała z syberyjskiej wiecznej zmarzliny "wirusy zombie", tym samym budząc obawy, że nowy globalny kryzys medyczny może zostać wywołany przez chorobę z dalekiej przeszłości.

Bakterie Yersinia pestis wywołujące dżumęBSIP/UIGGetty Images
Wieczna zmarzlina - ciemna, zimna, pozbawiona tlenu masa, jest idealnym miejscem do przechowywania materiału biologicznego, a naukowcy uważają, że na jej najgłębszych poziomach mogą istnieć wirusy mające nawet milion lat, czyli znacznie więcej niż Homo sapiens - współczesny gatunek człowieka.
W 2023 roku naukowcy pod wodzą Jean-Michela Claverie z Uniwersytetu Aix-Marseille we Francji opublikowali w czasopiśmie "Viruses" przełomowe badanie dotyczące odrodzenia się starożytnych wirusów z syberyjskiej wiecznej zmarzliny.
W badaniu ostrzegano, że przyspieszone topnienie wiecznej zmarzliny powodowane przez zmianę klimatu stwarza potencjalne zagrożenia dla zdrowia publicznego, ponieważ może uwolnić uśpione patogeny. Zespół Claveriego wyizolował 13 starożytnych wirusów należących do pięciu różnych grup, pobranych z kilku miejsc na Syberii. Najstarszy Pandoravirus yedoma leżał zamarznięty pod podziemnym jeziorem przez 48,5 tys. lat, a inne, młodsze (mające ok. 27 tys. lat) zostały pobrane ze szczątków brzucha mamuta i jego sierści.
To już się dzieje
Inni badacze twierdzą, że choć takie wirusy są w stanie zainfekować ameby w warunkach laboratoryjnych, to nie jest jasne, czy mogą również zainfekować zwierzęta i ludzi, lub czy są w ogóle w stanie znaleźć gospodarza poza kontrolowanymi warunkami laboratoryjnymi.
Claverie i jego zespół ostrzegali przed nieznanym ukrytym w wiecznej zmarzlinie. Zmiany klimatu, które mogą sprawić, że wcześniej nietknięte tereny będą dostępne do głębszej eksploracji, mogą narazić ludzi na kontakt z patogenami.
W 2016 roku zmiana klimatu odegrała rolę w uwolnieniu wąglika w odległym regionie jamalsko-nienieckim na Syberii, twierdzili wówczas eksperci. Tamtego lata nadzwyczaj wysokie temperatury sięgające 35 stopni rozmroziły wieczną zmarzlinę, która według jednej z hipotez ujawniła zwłoki zainfekowanego renifera. Patogen zaraził żywego renifera, a następnie populację wędrownych pasterzy, w której zmarł 12-letni chłopiec.
Tekst przetłumaczony z "The Washington Post".
Autorka: Mary Ilyushina
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz
"Wydarzenia": TOPR ostrzega. Wysoko w Tatrach jest już zimaPolsat News
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.