Były premier ocenił działania Służby Ochrony Państwa. "Całkowita niekompetencja"
W programie "Wieczór Rymanowskiego" na antenie Polsat News Leszek Miller został zapytany o wydarzenia w nocy z piątku na sobotę przed Trybunałem Konstytucyjnym. Chodziło o sytuację, w której prezydent Karol Nawrocki próbował wejść do budynku, a przed drzwiami doszło do napiętej wymiany zdań i przepychanek.
Były premier, odnosząc się do całego incydentu, zwrócił uwagę przede wszystkim na zachowanie funkcjonariuszy odpowiedzialnych za ochronę głowy państwa.
- Co mnie najbardziej wstrząsnęło negatywnie? Całkowita niekompetencja Służby Ochrony Państwa. Bo puścić prezydenta przodem, a oni szli z tyłu, to jest po prostu karygodny błąd - powiedział Miller.
Chaos przed TK. Były premier wskazał, jak powinien zachować się SOP
Prowadzący rozmowę Bogdan Rymanowski dopytał, jak w takich okolicznościach powinni zachować się funkcjonariusze SOP. Zwrócił uwagę na dynamiczną sytuację, obecność tłumu i policji.
- Sytuacja była dynamiczna, tłum ludzi, policja. Funkcjonariusze SOP-u robią przejście, którym przechodzi pan prezydent - zauważył dziennikarz.
Miller zgodził się z takim opisem i podkreślił, że funkcjonariusze powinni zapewnić prezydentowi bezpieczne przejście. - Przecież został zaproszony z tego, co słyszę. No to przeszedł. Prezydent jak najbardziej ma prawo wchodzić. Oczywiście, że ma prawo. To jest prezydent, to jest pierwszy obywatel - odpowiedział były szef rządu.
ZOBACZ: Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego. Miller i Morawiecki starli się w "Wieczorze Rymanowskiego"
Były premier przypomniał również wydarzenie z czasów, gdy pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych i administracji. Chodziło o incydent we Francji, podczas którego zaatakowano prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i jego małżonkę.
Jak relacjonował Miller, po powrocie do kraju wezwał kierownictwo Biura Ochrony Rządu, a następnie zdecydował o jego dymisji. - Ja na drugi dzień wezwałem całe kierownictwo Biura Ochrony Rządu i powiedziałem: panowie, wszyscy jesteście w tej chwili zdymisjonowani - opowiadał.
Miller argumentował, że służby nie powinny dopuścić do sytuacji, w której prezydent jest atakowany, a osoby odpowiedzialne za jego bezpieczeństwo nie wiedzą o przygotowaniach do takiego zdarzenia.
W jego ocenie podobne konsekwencje powinny zostać wyciągnięte również po incydencie przed Trybunałem Konstytucyjnym.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.