Frekwencja najwyższa od lat. Izraelczycy ruszyli do urn, padł rekord

Do godz. 14:00 w wyborach w Izraelu zagłosowało 44,9 proc. uprawnionych, co stanowi najwyższą frekwencję w historii kraju o tej porze dnia.
Opozycja pod wodzą Gadiego Ajzenkota ostrzega, że obóz premiera Binjamina Netanjahu przygotowuje grunt pod zakwestionowanie wyników wtorkowego głosowania.
Równolegle z wyborami w Hebronie trwają palestyńskie protesty przeciwko wysiedleniom, podczas których izraelskie wojsko użyło granatów hukowych.
Jak podała tamtejsza Centralna Komisja Wyborcza, w odbywających się we wtorek wyborach w Izraelu do godz. 14 czasu lokalnego wzięło udział 3,29 miliona osób. To 44,9 procent uprawnionych do głosowania.
To najwyższa w historii frekwencja o tej porze - poinformował przewodniczący komisji, Dean Livne.
Wybory w Izraelu. Rekordowa frekwencja w kraju
Zainteresowanie głosowaniem - określonym przez agencję AFP mianem "referendum w sprawie premiera Binjamina Netanjahu" - jest rekordowe, o czym już o poranku pisały media.
Wybory rozpoczęły się we wtorek o godz. 7 czasu lokalnego. W całym kraju przygotowano ponad 12 tys. lokali wyborczych. Obywatele wybierają 120 członków Knesetu - jednoizbowego parlamentu i najwyższego organu ustawodawczego kraju.
W obliczu wysokiej frekwencji komisja wyborcza zapowiedziała, że lokale wyborcze pozostaną otwarte również po godzinie 22, jeżeli przed nimi wciąż będą ustawiać się kolejki - pisze "The Times of Israel".
"Netanjahu wpadł w panikę". Izraelska opozycja ostrzega
W wyborach mierzą się dwa główne bloki polityczne - Likud Binjamina Netanjahu wraz z ugrupowaniami skrajnie prawicowymi i ultraortodoksyjnymi Żydami oraz partie przeciwne premierowi, reprezentujące różne poglądy, z cieszącym się największym poparciem centrowym Prosto (Jaszar) byłego szefa sztabu armii Gadiego Ajzenkota na czele.
Ugrupowanie Ajzenkota, które w przedwyborczych sondażach wyprzedzało Likud, ostrzegło, że rząd Netanjahu "przygotowuje się" do zakwestionowania wyników wtorkowego głosowania.
"Netanjahu wpadł w panikę i przygotowuje grunt pod podważenie wyników" - zaalarmowano w oświadczeniu, cytowanym przez agencję AFP. "Musimy wyprzedzić Likud znaczną przewagą; tylko wtedy nie będzie miejsca na sianie wątpliwości co do wyników" - zaapelowano.
Kluczowe głosowanie w Izraelu. Przedwyborcze sondaże
Na kilka dni przed wyborami "The Jerusalem Post" opisywał wyniki czterech ostatnich sondaży przedwyborczych, według których Jaszar wyprzedzał Likud. Jak wynikało ze zbiorczego podsumowania tych badań, opozycji przypadało średnio 51,25 mandatu, podczas gdy blok Netanjahu mógł liczyć na 51.
Było to praktycznie remisem. Sondaże pokazywały także, że żaden z tych bloków politycznych nie zbliżył się do zdobycia 61 mandatów, potrzebnych do większości w Knesecie.
Wybory do Knesetu odbywają się w systemie proporcjonalnym. Cały kraj stanowi jeden okręg wyborczy, w którym sumowane są głosy oddane na poszczególne partie. Ugrupowanie, które uzyska 10 proc. głosów, może więc liczyć na około 12 mandatów.
Izrael głosuje, Palestyńczycy protestują. Wojsko użyło granatu hukowego
Jednym z kluczowych punktów spornych między rywalami pozostaje odpowiedzialność Netanjahu za zaniedbania, przez które możliwe było przeprowadzenie przez Hamas ataku na Izrael z 7 października 2023 roku. Zapoczątkował on wojnę Izraela z Hamasem.
Konflikt w Strefie Gazy bywa określany przez organizacje pomocowe mianem "katastrofy humanitarnej". Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania Netanjahu w związku z zarzutami, dotyczącymi zbrodni wojennych na tym obszarze. Kwestia ta nie odgrywa jednak istotnej roli w kampanii wyborczej.
Według agencji Reutera mino trwających wyborów we wtorek trwają protesty Palestyńczyków przeciwko "pracom wyburzeniowym" na okupowanym Zachodnim Brzegu. Izraelskie wojska okupacyjne zmusiły tysiące osób do opuszczenia domów w Hebronie. "Nie dla odpowiedzialności zbiorowej, nie dla blokad i nie dla wysiedleń" - głosiły transparenty.
Aby rozproszyć zgromadzonych, we wtorek izraelskie wojsko miało użyć granatu hukowego. Mieszkańcy Hebronu twierdzą, że wybory niewiele zmienią w sytuacji terenów okupywanych przez Izrael. - Wybiorą spośród siebie tego, kto będzie ich oprawcą i kto zniszczy naród palestyński. Na tym polega ich głosowanie - skomentowała Sana' Salman Abu Sneineh, jedna z wysiedlonych, cytowana przez agencję Reutera.
Źródła: agencja Reutera, AFP, "The Times of Israel", "The Jerusalem Post"
"Polityczny WF": Parzący ziemniak. Opozycja niekoniecznie chce rządzić od 2027INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.