Antyimigranckie protesty w Wielkiej Brytanii. "Dover mówi »nie«"
W sobotę rano prawicowi aktywiści zorganizowali w Dover w Wielkiej Brytanii protesty przeciwko imigrantom, blokując port i okoliczne ulice. Grupa zamaskowanych mężczyzn ubranych na czarno zapowiedziała, że demonstracja potrwa trzy dni.
Do południa większość demonstrantów opuściła jednak miasto na skutek interwencji policji, która eskortowała protestujących na stację kolejową Dover Priory.
Czytaj nas częściej w Google
Brytyjski rząd skrytykował utrudnienia w podróży spowodowane przez protestujących, a władze portu poinformowały mniej więcej w tym samym czasie, że drogi dojazdowe są ponownie przejezdne, a ruch został wznowiony. Pasażerowie, którzy spóźnili się na promy, otrzymali zapewnienie o możliwości skorzystania z późniejszych rejsów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Polacy zgodni w sprawie migrantów. Jednoznaczny wynik sondażu
Aktywiści zablokowali port w Dover. Sieć obiegły nagrania
Za protesty odpowiada organizacja Patriot Platform. Założył ją Danny Thomas, znany również jako Danny Tomo, bliski współpracownik prawicowego aktywisty Tommy'ego Robinsona, którego prawdziwe nazwisko to Stephen Yaxley-Lennon.
Tommy Robinson udostępnił na platformie społecznościowej X nagranie ukazujące protestujących. "Przybądź, żeby ich wesprzeć" — zaapelował.
W kolejnym poście aktywista stwierdził, że "patrioci zmobilizowali się, aby zamknąć port". "Ludzie chcieli działania. Przypuszczam, że są [setki tysięcy] mężczyzn gotowych zająć ich miejsce. Powstań, Wielka Brytanio!" — napisał.
Platforma Patriot ogłosiła na swojej stronie internetowej, że "potrzebuje ludzi gotowych do działania", aby bronić Wielkiej Brytanii. "Razem odzyskamy nasze granice, przywrócimy porządek i wyślemy jasny komunikat: Wielka Brytania należy do narodu brytyjskiego i ją odzyskujemy" — pisał jeszcze w maju Danny Thomas. Jego grupa przekonuje także, że motywuje ją miłość do ojczyzny i troska o przyszłość Wielkiej Brytanii.
Blokada portu w Dover. Wzburzenie kierowców i turystów
Demonstracja wywołała frustrację kierowców ciężarówek i turystów próbujących wsiąść na promy. Jeden z urlopowiczów ocenił, że tego typu protesty są "skrajnie samolubne".— To opóźni naszą podróż o kilka godzin — oceniła z kolei 32-letnia opiekunka z Walthamstow we wschodnim Londynie, która przyjechała do Dover pociągiem.
Część demonstrujących zablokowała przejazd samochodów. Inni maszerowali główną drogą prowadzącą od bram portu w stronę centrum Dover, wznosząc hasła: "nasze ulice" i "odeślijcie ich z powrotem", odnoszące się do migrantów.
Blokada spowodowała sześciokilometrowy korek na drodze A20. Port w Dover poinformował, że z powodu demonstracji zamknięte zostały trasy prowadzące do miasta. Policja hrabstwa Kent dodała, że jest świadoma sytuacji i "jest w kontakcie z protestującymi".
Dover to najbardziej ruchliwy międzynarodowy port promowy i pasażerski w Wielkiej Brytanii. W 2025 r. obsłużył 9,1 mln pasażerów i 2,1 mln pojazdów towarowych. Port jest także głównym węzłem komunikacyjnym dla nielegalnych migrantów przybywających do Wielkiej Brytanii. Większość z nich próbuje przepłynąć kanał La Manche małymi łodziami i ląduje właśnie w Dover.
"Dover mówi: »nie«. Setki patriotów zebrały się dziś rano w Dover, aby żądać zakończenia inwazji na Wielką Brytanię" — czytamy na koncie Britain is Broken na X. "Widzimy takie sceny każdego dnia w całej Wielkiej Brytanii, ponieważ ludzie są coraz bardziej wściekli z powodu niekończącej się masowej imigracji" — dodali aktywiści.
Sieć obiegły także zdjęcia napisu "macie krew na rękach" i czerwonej plamy farby pod centrum migracyjnym w Dover.
Lokalny radny Partii Konserwatywnej Chris Vinson ocenił, że cała akcja sparaliżowała Dover. — W nocy kilkuset mężczyzn wsiadło do wynajętych furgonetek i obstawiło drogi wjazdowe i wyjazdowe — opisał. — Znam osoby, które pracowały na nocną zmianę w porcie, uniemożliwiono im wyjazd. [...] Kobiety w samochodach czuły się zastraszone, a ludzie utknęli w gigantycznych korkach — dodał.
Parlamentarzysta Partii Pracy Mike Tapp na Facebooku ostro skrytykował demonstrację. "Mam dość idiotów, którzy przyjeżdżają do Dover, żeby siać zamęt. Założę się, że gdybyście zapytali któregokolwiek z nich, to nie wiedziałby, że liczba przepraw małymi łodziami przez kanał La Manche spadła o 40 proc. i ciężko pracujemy, żeby to poprawić" — napisał.
- Przeczytaj także: Nielegalni migranci protestują w Ceucie. "Jesteśmy zmęczeni"
Organizator protestów był wcześniej skazany za porwanie
Danny Thomas był jednym z inicjatorów zeszłorocznej akcji Raise the Colours [Wznieśmy barwy], której uczestnicy wywiesili w geście patriotyzmu na ulicach w całym kraju angielskie flagi. Poprzednia kwietniowa akcja Stop the Boats [Zatrzymajmy łódki] okazała się fiaskiem, bo pojawiło się na niej zaledwie 20 osób.
The Telegraph ujawnił w 2018 r., że Danny Thomas, ojciec czwórki dzieci, został skazany za próbę porwania mężczyzny w Hampshire. Został skazany na dwa lata więzienia.
Po wyjściu z więzienia w zeszłym roku Thomas przyjął pseudonim Danny Tommo i organizował marsze w całym kraju, domagając się uniewinnienia Tommy'ego Robinsona w sprawie dotyczącej obrazy sądu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.