Prokuratura zdecydowała w sprawie "afery Kołodziejczaka". Chodzi o zawiadomienie Krzysztofa Rutkowskiego
Z informacji Radia ZET wynika, że śledczy nie dopatrzyli się danych pozwalających przyjąć, iż mogło zostać popełnione przestępstwo. Sprawa zaczęła się miesiąc temu, po medialnych publikacjach zawierających poważne oskarżenia pod adresem Michała Kołodziejczaka, posła Koalicji Obywatelskiej i byłego wiceministra rolnictwa, dotyczące przemocy fizycznej i psychicznej, mobbingu oraz nakłaniania do zażywania narkotyków.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Wtedy po stronie polityka stanął Krzysztof Rutkowski, który w Sejmie zwołał konferencję prasową i mówił tam o korupcji polityków oraz ich związkach ze światem przestępczym. Później skierował do prokuratury zawiadomienie mające obejmować dwóch posłów oraz wiceministra.
Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google
Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania
Jest ruch prokuratury
Jak ustalił Mariusz Gierszewski z Radia Zet, decyzja Prokuratury Okręgowej w Warszawie — o odmowie wszczęcia śledztwa — zapadła 4 listopada. W uzasadnieniu wskazano trzy odrębne obszary, do których odnosiło się zawiadomienie Rutkowskiego.
Pierwszy z nich dotyczył wynajmu kontenerów przeznaczonych do celów mieszkaniowych. Prokuratura oceniła, że nie ma wystarczających danych, aby uzasadnić podejrzenie, iż ustalona osoba, w bliżej nieokreślonym czasie, miała doprowadzić nieustalone osoby narodowości ukraińskiej do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, działając dla korzyści majątkowej w nieustalonej kwocie.
Druga kwestia obejmowała sprawę miliona złotych łapówki, która miała zostać przyjęta w nieustalonym miejscu i czasie przez ustalone osoby zatrudnione przy produkcji filmu "Skazany na bluesa"; według prokuratury opis ten nie zawierał znamion czynu zabronionego polegającego na nadużyciu uprawnień albo niedopełnieniu obowiązków.
Trzeci wątek odnosił się do przyjęcia przez ustaloną osobę, również bez określenia miejsca i czasu, nieokreślonego pojazdu uzyskanego w wyniku czynu zabronionego, którym miało być oszustwo na szkodę firmy leasingowej; w tym przypadku także uznano, że brakuje danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie przestępstwa.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.