Szykuje się ważne głosowanie dla koalicji. "Mogą być 2-3 głosy w jedną czy drugą stronę"
- Gdybyśmy mieli zgłosić, to byłby to prawnik z dorobkiem, ale trudno teraz takiego znaleźć, tylko po to, by nie został przegłosowany – mówi polityk nowego klubu Rozwój Plus. Bo opozycja nie ma złudzeń: szanse na wybór mają tylko kandydaci zgłoszeni przez koalicję rządową, choć kandydatura Macieja Berka budzi kontrowersje, a wśród części koalicyjnych polityków – otwarty opór. I dlatego szykuje się jedno z tych głosowań, gdzie może decydować każdy głos.
– To mogą być dwa czy trzy głosy w jedną czy drugą stronę. Zostało niespełna 48 godzin do decyzji i trwa "obróbka skrawaniem" posłów. Donaldowi bardzo na tym zależy – mówi nam polityk KO.
Premierowi zależy na tym z kilku powodów. Donald Tusk zaangażował się osobiście w promocję Macieja Berka, którego przedstawił jako swoją prawą rękę. Po drugie, ta nominacja jest wpisana w koalicyjny plan uzdrowienia, czy – jak mówi opozycja, odbicia TK. Obecnie Sejm dokona wyboru ósmego sędziego w tej kadencji, co oznacza, że ci wybrani przez obecny parlament będą stanowili większość w piętnastoosobowym składzie.
Tyle że kandydatura napotkała opór zarówno wśród części polityków koalicji, jak i wśród sporej części prawników. Podkreślany jest fakt, że Maciej Berek miałby przesiąść się do TK praktycznie prosto z ław rządowych, a to obecna koalicja w przegłosowanej wcześniej ustawie o TK chciała wprowadzić czteroletnią karencję dla członków rządu czy parlamentarzystów chcących się udać do TK.
– Nie spodziewaliśmy się takiego oporu wokół tej kandydatury – przyznaje jeden z rozmówców związanych z obozem rządowym. Część organizacji pozarządowych krytycznie odniosła się do tej kandydatury.
– Myślę, że te wątpliwości nie mają ostatecznie wpływu na decyzje posłanek i posłów, że jednak ta opowieść o Macieju Berku, jego wiedzy i odwadze, przebiła się bardziej niż wątpliwości organizacji – mówi Dorota Łoboda.
I dlatego pojawiają się stwierdzenia, że wobec sytuacji w TK taki wybór jest uzasadniony. W ten sposób wypowiadał się Donald Tusk na Campusie. – Nie będę pięknoduchem w tej sprawie. We wrześniu muszę mieć pewność, że nasi sędziowie wejdą do tego gmachu, że to będzie wszystko zgodne z prawem – mówił Tusk.
Sam Maciej Berek nie wypowiada się dla mediów, Szykuje się do głosowania i czwartkowego wystąpienia przed sejmową Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka, która ma opiniować kandydatury w tej sprawie.
Ciułanie głosów
Ta atmosfera powoduje, że już wiadomo, że nie wszyscy koalicyjni posłowie poprą Macieja Berka. Koalicyjne kluby liczą 239 posłów, więc pytaniem jest, czy jego zwolenników wystarczy do przegłosowania kandydatury. Stąd nieoficjalne głosy o wyniku "na styk".
– Liczę na to, że koalicjanci przekonali się do kandydatury Macieja Berka. Emocje opadły i w większości, pomimo pojedynczych koalicyjnych głosów przeciwnych tej kandydaturze, cała koalicja zagłosuje za – mówi Dorota Łoboda.
W KO ma być pełna mobilizacja, członkowie rządu, których nie było w środę na porannych głosowaniach, jak Donald Tusk, Jan Grabiec czy Adam Szłapka, mają się pojawić w piątek. Na głosowanie ma zdążyć Andrzej Domański, który wraca z USA, ze spotkania G20.
Berek ma poparcie KO, PSL, ale także klubu Polska 2050.
– Klub podjął decyzję o pozytywnej rekomendacji dla kandydatury Macieja Berka po tym, jak odbyło się konstruktywne spotkanie z kandydatem. Naszym najważniejszym zadaniem jest, by Trybunał Konstytucyjny służył obywatelom i Rzeczypospolitej, i na tym się skupiamy – mówi szef klubu Mirosław Suchoń.
Także większość Lewicy ma poprzeć jego kandydaturę, choć gdy tylko się pojawiła, były głosy krytyczne, jak szefowej klubu Anny Marii Żukowskiej.
– Rekomendacja klubu to głosowanie za kandydaturą, ale ci, którzy nie będą go popierać, mają wyjąć kartę i nie brać udziału w głosowaniu – słyszymy od polityka Lewicy.
To ma pomóc w przeforsowaniu kandydatury, ponieważ wyboru Sejm dokonuje bezwzględną większością głosów, co oznacza, że za kandydatem musi podnieść rękę więcej niż połowa posłów biorących udział w głosowaniu. W takim przypadku głosy wstrzymujące mają identyczną wartość jak głosowanie przeciwko kandydaturze, natomiast ci, którzy nie biorą udziału w głosowaniu, obniżają frekwencję i zwiększają szansę na wybór.
Dlatego kluczowe może się okazać zachowanie klubu Polska 2050. A tu ta sprawa znalazła się w centrum rywalizacji między Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz a Szymonem Hołownią, który chce znów rozdawać karty w klubie. Wiadomo, że przeciwnikiem tej kandydatury jest szef klubu Paweł Śliz. Podobne stanowisko prezentuje szefowa Polski 2050, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ale nie jest ona posłanką. Kandydaturze Macieja Berka sprzyja za to Hołownia – i na dziś wydaje się, że to stanowisko większości klubu.
Rozpraszanie wątpliwości
PiS nie zamierza odpuszczać w tej sprawie. – W przeciwieństwie do Macieja Berka nasz kandydat spełnia kryteria. Maciej Berek nie ma wymaganego ustawą stażu radcowskiego. Poza tym będzie miał przez najbliższe 3–4 lata funkcjonowania Trybunału konflikt interesów i będzie musiał się wyłączać ze wszystkich spraw, ponieważ jako szef Komitetu Stałego Rady Ministrów odpowiadał za dopuszczenie ustaw na Radę Ministrów i de facto stanowisko rządu w każdym z tych przypadków – mówi poseł PiS Andrzej Śliwka.
Choć z koalicyjnej strony słychać, że te wątpliwości nie mają podstaw. – Doktor Berek jest wpisany na listę radców prawnych. Pracował jako radca nie tylko samodzielnie, ale także w wielu innych miejscach w ramach stosunku służbowego; w tym przypadku nie ma wątpliwości – mówi Mirosław Suchoń.
Na pewno PiS liczy, że uda się koalicję rozszczelnić w tej sprawie.
– Mam nadzieję, że kandydatura Berka padnie, bo jego przegłosowanie oznaczałoby totalną kompromitację i uległość koalicjantów. To już nie byłby rząd koalicyjny, tylko całkowicie podporządkowany Tuskowi. W stu pięćdziesięciu procentach – podkreśla Śliwka.
PiS liczy, że z resztą opozycji uda się wywrócić głosowanie, co byłoby kolejną w ostatnim czasie personalną porażką Donalda Tuska po tym, jak dymisję złożyła Barbara Mróz-Gorgoń, która miała zająć się promocją marki Polska. Bo w obu przypadkach Tusk osobiście rekomendował kandydatów.
Mirosław Suchoń z Polski 2050 przyznaje, że w sprawie wyniku głosowania nie ma stuprocentowej pewności, ale liczy, że koalicja się na tyle zmobilizuje, że Berek zostanie wybrany. Koalicja liczy także na absencję w ławach opozycji podczas głosowania, co ułatwiłoby zadanie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.