"Nie wygląda to najlepiej". Burza po doniesieniach o prezydencie

Doniesienia o możliwości zakupu dostępu do prezydenta Karola Nawrockiego wywołały burzę na polskiej scenie politycznej. Zdaniem socjologa prof. Jarosława Flisa, choć sytuacja przypomina amerykańskie wzorce wyznaczone przez Donalda Trumpa, w polskich realiach budzi skojarzenia z zakamuflowaną korupcją i tworzy wrażenie, że "bogatym wolno więcej".
Sprawa ujrzała światło dzienne po publikacjach Radia ZET i "Newsweeka". Dziennikarze poinformowali, że szczyt Polish-American Economic Summit, organizowany przez prywatną Fundację Centrum Strategii Rozwojowych, miał charakter imprezy sponsorowanej.
Według doniesień, zakup odpowiedniego pakietu gwarantował darczyńcom rozmowę w cztery oczy z prezydentem Karolem Nawrockim. Zaproszenia rozsyłano m.in. z adresu ministra w Kancelarii Prezydenta, Karola Rabendy.
Prezydent Nawrocki kategorycznie odrzucił te zarzuty tuż przed rozpoczęciem szczytu. – Dla opinii publicznej w Polsce jest oczywiste, że nikt nie musi płacić za spotkanie z prezydentem. Sam decyduję o swoim kalendarzu i sam decyduję o tym, z kim się spotykam – przekonywał, zapewniając, że kieruje się wyłącznie interesem państwa.
Trumpizm w polskich realiach
Do sprawy w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski odniósł się prof. Jarosław Flis. Socjolog zauważył, że tego typu praktyki są znane z polityki amerykańskiej, zwłaszcza z okresu aktywności Donalda Trumpa, dla którego komercjalizacja wydarzeń politycznych stała się czymś naturalnym.
– Fascynacja Donaldem Trumpem ze strony prezydenta Nawrockiego może się też przejawiać w tym, że ktoś uznał, że takie działania, które tam w Stanach coraz bardziej uchodzą, można tutaj też zastosować – ocenił prof. Flis w rozmowie z Pawłem Pawłowskim.
Ekspert zaznaczył jednak, że przenoszenie takich wzorców do Polski wywołuje fatalne wrażenie społeczne. – Niezależnie od tego, co politycy ze strony Kancelarii Prezydenta mówią, że to w ogóle bzdura, wyssane z palca (...), prawda jest taka, że nie wygląda to, łagodnie mówiąc, najlepiej – podkreślił.
"Zakamuflowana korupcja" i bolesna lekcja
Pytany, czy w polskiej polityce nie powinno być miejsca na wydarzenia w stylu amerykańskim, profesor odparł jednoznacznie. – Nie powinno tak być. To robi jakieś wrażenie takie, że bogatym wolno więcej, co generalnie zdaje się, że chyba z przesłaniem Karola Nawrockiego z kampanii wyborczej nie było do końca zbieżne – wskazał.
Socjolog porównał komercyjne pakiety do niepokojących zjawisk z pogranicza lobbingu. – No, to jednak są różne formy zakamuflowanej korupcji. Tego typu rzeczy się zdarzają przy lobbingu. Na to też trzeba zawsze patrzeć uważnie – mówił prof. Flis, zestawiając tę sytuację z przypadkami wpłacania pieniędzy na fundacje wspierane przez lekarzy w zamian za wykonanie zabiegu.
Ekspert zaznaczył, że sprawa nie jest najważniejszym problemem kraju i nie należy wpadać w panikę, ale dla otoczenia głowy państwa będzie to bolesna lekcja. – Niezależnie od tego, co mówią, to raczej należy się spodziewać, że już nigdy więcej tego nie zrobią. To znaczy w takim sensie, że będzie to jakoś inaczej rozgrywane – podsumował prof. Flis.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.