Opisał pracę Karola Nawrockiego w Grand Hotelu przed Onetem. Wiemy, co Piotr Głuchowski powiedział przed sądem
We wtorek odbywa się kolejne posiedzenie procesu, jaki Karol Nawrocki wytoczył wydawcy Onetu w związku z tekstem "Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu". Na początku sąd zadecydował, że rozprawa będzie jawna dla opinii publicznej. Posiedzenie może być rejestrowane przez media, jednak nie może być pokazywane na żywo.
Jako pierwszy jako świadek zeznaje Piotr Głuchowski z "Gazety Wyborczej", który jako pierwszy zainteresował się pracą obecnego prezydenta w sopockim Grand Hotelu. Już jesienią 2024 r. — czyli przed ogłoszeniem Nawrockiego jako kandydata Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta — dziennikarz w swych materiałach cytował opowieści dawnych kolegów Nawrockiego z Granda. Nawrocki nie pozwał wówczas ani dziennikarza, ani jego redakcji.
Kolega Karola Nawrockiego z młodości
Dziennikarz we wtorek zeznał, że wśród osób, z którymi rozmawiał przy tworzeniu swojego materiału, był człowiek, który pracował z Karolem Nawrockim w Grand Hotelu. — Podstawą researchu był kolega Karola Nawrockiego z młodości. Informacje, które przekazał rozmówca są w całości w moim tekście — powiedział Piotr Głuchowski. Dodał, że ze swoim informatorem rozmawiał wyłącznie przez telefon, a kontakt zainicjował dziennikarz.
— Zwróciłem się pisemnie o odpowiedź na pytania do pana Karola Nawrockiego, dostałem pisemną odpowiedź i wszystko znalazło się w tym tekście — zeznał Głuchowski.
Dziennikarz był również pytany o to, jak dotarł do swojego informatora. — To jest moja kuchnia dziennikarska. Rozmawiałem z różnymi osobami i dotarłem również do niego — odpowiedział. Zaznaczył, że nie zamierza ujawniać tożsamości swojego rozmówcy. — Mój informator autoryzował swoją wypowiedź, mimo że była anonimowa. Znalazła się w tekście autoryzowana. Czyli zgodził się na swoje słowa — powiedział dziennikarz.
— Karol Nawrocki, jak mówił mi informator, pracował w Grand Hotelu, brał udział w organizowaniu dziewczyn dla gości hotelu. Ta grupa była większa — powiedział podczas posiedzenia w sądzie Piotr Głuchowski. — Jeżeli ktoś chciał — jak w leadzie mego tekstu — zorganizować dziewczyny, to zdaniem mego informatora musiał zwrócić się do Karola [Nawrockiego] i on to ogarniał. W pewnym momencie ta działalność związana z organizacją pań do towarzystwa została przekazana komuś innemu — dodał.
Pytanie o informatora od pełnomocników prezydenta
Pełnomocnicy Karola Nawrockiego zapytali Piotra Głuchowskiego, czy doszedł do wniosku, że jego informator to ten sam, z którym rozmawiał Onet. — Pół roku po moim tekście, kiedy już było jasne, że Karol Nawrocki jest kandydatem na prezydenta, zadzwonił do mnie dziennikarz Onetu i zapytał o tego informatora. Powiedział, że mają swojego informatora, który potwierdza informacje od mego informatora — odpowiedział.
Dziennikarz "Wyborczej" powiedział przed sądem, że nie zdradził Onetowi kontaktu ani tożsamości swojego informatora.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.