Spór zbiorowy i 49 osób do zwolnienia. Związkowczynie okupują siedzibę
Małgorzata Sawicka, szefowa ZZPiP w sanockim szpitalu: interesuje nas plan naprawczy
Źródło zdj. gł.: Martyna Sokołowska/tvn24.pl
Wszystkie działające w szpitalu związki zawodowe weszły w spór zbiorowy z pracodawcą. Jak mówi nam Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w SP ZOZ w Sanoku, od soboty spór jest formalnie aktywny. W piątek związki otrzymały odpowiedź dyrekcji na przedstawione żądania.
- Jeżeli żądamy wypłaty wynagrodzeń w całości, a otrzymujemy odpowiedź, że nie ma pieniędzy, to trudno powiedzieć, że jest to jakakolwiek odpowiedź - mówi przewodnicząca związku.
Jednym z żądań jest zwrot pieniędzy potrącanych z wynagrodzeń pracowników na składki członkowskie. Według Sawickiej pieniądze te nie zostały przekazane organizacjom. Przewodnicząca związku mówi o około 100 tys. zł należnych samorządowi pielęgniarskiemu oraz ponad 40 tys. zł zaległości wobec związków zawodowych, wraz z odsetkami.
Związki zawodowe weszły w spór zbiorowy z kierownictwem sanockiego szpitala
Źródło zdjęcia: Martyna Sokołowska/tvn24.pl
Dyrekcja miała odpowiedzieć, że pieniądze zostaną przekazane, kiedy szpital odzyska płynność finansową. Związkowcy uważają, że takie działanie może stanowić utrudnianie działalności związkowej. Zapowiadają zawiadomienie prokuratury.
Kolejnym punktem sporu jest termin rozmów. Według przewodniczącej pierwsze rokowania związków z pracodawcą wyznaczono dopiero na 30 września.
49 osób do zwolnienia, w tym psycholog, który zabrał głos na sesji
W tym samym czasie dyrekcja zawiadomiła związki o zamiarze rozwiązania umów o pracę z 49 pracownikami.
- Sytuacja jest na tyle dynamiczna i niebezpieczna, że w tym czasie pani dyrektor składa do nas zawiadomienie o zamiarze rozwiązania z 49 pracownikami umów o pracę - mówi przewodnicząca związku.
Jak wskazuje, wśród osób, których dotyczy procedura, jest psycholog zatrudniony w szpitalu, który niedawno wystąpił podczas sesji Rady Powiatu, gdzie krytycznie mówił o sytuacji w placówce.
- I nie ma żadnego powodu ani uzasadnienia do tego, żeby rozwiązać z nim umowę o pracę, a mimo to dyrektorka wysłała zapytanie do związków zawodowych o takim zamiarze - powiedziała nam Małgorzata Sawicka.
W poniedziałek doszło także do ostrego konfliktu w siedzibie związku zawodowego na terenie szpitala.
Według relacji przewodniczącej dyrektor SP ZOZ w Sanoku Wioletta Kacperska pojawiła się w siedzibie związku i zażądała jej opuszczenia. Miała również próbować wejść do pomieszczenia. Przewodnicząca zablokowała drzwi.
- Pani dyrektor napierała na mnie w drzwiach, przyprowadziła jakiegoś nowego człowieka, o którym stwierdziła, że jest on dyrektorem operacyjnym. My nie mamy w statucie takiego dyrektora. Nie wiemy, czym ma zarządzać. Wiemy, że z wykształcenia jest kucharzem - relacjonuje.
Jak twierdzi przewodnicząca, dyrekcja miała również zapowiedzieć możliwość "rozwiercenia" zamków w siedzibie związku we wtorek rano. Związkowcy zawiadomili o sytuacji policję. Zapowiadają również zawiadomienie prokuratury w związku z podejrzeniem utrudniania działalności związkowej.
Sawicka: - Zostajemy tutaj i będziemy pilnować tego lokalu. Jednocześnie składamy do zarządu powiatu oficjalne żądanie natychmiastowego odwołania pani dyrektor ze stanowiska. Jej działania doprowadziły do rozbicia tego szpitala i eskalacji konfliktu społecznego. Ludzie są zastraszani i boją się przychodzić do pracy. Często mówią, że muszą brać leki, żeby pójść do pracy i przetrwać swoją dniówkę. Żyją w niepewności, bo nikt nie wie, kto znajdzie się na kolejnej liście do zwolnienia. Uważamy, że takie działania mają na celu zastraszenie pracowników i podporządkowanie ich dyrekcji.
Wicestarosta Damian Biskup miał w tym czasie udać się do szpitala i rozmawiać z dyrekcją. Starosta, według relacji przewodniczącej związku, przebywał poza Sanokiem. O sytuacji Małgorzata Sawicka poinformowała także przewodniczącego rady powiatu sanockiego, Sebastiana Niżnika.
W sekretariacie pani dyrektor usłyszeliśmy, że dzisiaj nie może się z nami spotkać. Próbowaliśmy skontaktować się z wicestarostą, ale nie odebrał od nas telefonu.
Na krawędzi
Szpital w Sanoku jest w dramatycznej sytuacji. Zadłużenie placówki przekracza 220 milionów złotych, z czego około 45 milionów stanowią zobowiązania wymagające natychmiastowej spłaty. W 2025 roku szpital odnotował najwyższą w swojej historii stratę - ponad 45 mln zł. Po pierwszym półroczu tego roku strata przekracza już 22 mln zł. Zadłużenie rośnie o około 3,5 mln zł miesięcznie. Placówka zalega m.in. wobec ZUS-u, wierzycieli i parabanków. Od sierpnia pracownicy etatowi otrzymują wynagrodzenie mniejsze o 30 procent.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.