Próba zamachu na bazę lotniczą niedaleko Londynu. "Europa znowu jest celem"
Duża akcja brytyjskiej policji w pobliżu bazy lotniczej Royal Air Force w brytyjskim Fairford. W niedzielną noc jedna z okolicznych mieszkanek zadzwoniła na numer alarmowy, mówiąc o dziwnej aktywności i podejrzanych mężczyznach, którzy zablokowali samochodami drogę w pobliżu bazy lotniczej.
Na miejscu pojawili się uzbrojeni funkcjonariusze brytyjskiej policji, w tym jednostki specjalne. Zatrzymano pięciu mężczyzn; na miejscu operowali także pirotechnicy wraz z robotem saperskim. Brytyjskie media sugerują, że zatrzymani mieli posiadać materiały wybuchowe. Miejsce akcji otoczono kilkusetmetrowym kordonem bezpieczeństwa; ewakuowano ponad 80 gospodarstw w najbliższej okolicy.
Brytyjskie władze postawiły im zarzuty związane z przygotowywaniem aktu terroryzmu. Brytyjski dziennik "The Guardian" poinformował, że w samochodach miały się znajdować improwizowane ładunki wybuchowe.
Sprawa jest o tyle niepokojąca, że baza ta jest także miejscem stacjonowania amerykańskich samolotów wojskowych, w tym strategicznych bombowców B-52, B-1B i B-2. Z niej ruszały także samoloty amerykańskie, mające bombardować Iran.
Z kręgów wojskowych Iranu płynęły ostrzeżenia, że każda brytyjska baza wykorzystywana przez USA do działań przeciwko Iranowi będzie traktowana jako uzasadniony cel, co oznacza, że sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana i niebezpieczna.
Dokonać atrybucji, czyli Państwo Islamskie wciąż żyje
Jak mówi Wirtualnej Polsce ekspert ds. terroryzmu, prof. Daniel Boćkowski, kluczowe będzie dokonanie atrybucji, czyli określenie sprawców i zleceniodawców.
– Sprawa jest ciekawa z kilku względów. Przede wszystkim pokazuje, że zagrożenie terrorystyczne jest możliwe i duże, a Europa znowu jest celem – mówi prof. Boćkowski.
Jak wskazuje wykładowca z Uniwersytetu w Białymstoku, jeśli odpowiedzialny za zdarzenie z Fairford faktycznie byłby Iran, to byłoby to pierwsze oficjalne przeniesienie działań kinetycznych Iranu na teren Europy. A samo zdarzenie, jego modus operandi, przypomina mu inne, bardziej historyczne: zamach bombowy na koszary amerykańskie w Libanie z 1983 r. Zginęło wtedy 307 osób, a za zamachem stał Hezbollah, finansowany szerokim strumieniem przez Iran.
Prof. Boćkowski mówi, że w takim wypadku faktycznie byłoby to rzucenie przez Iran wyzwania Europie i NATO. Rodzi się zatem pytanie: czy cel, którym jest baza wojskowa, może być podstawą do uruchomienia art. IV Traktatu o NATO?
– Amerykanie mają wiele baz w Europie, atak na nie byłby symbolem dla Iranu: pokazaniem, że ma długie ręce i duże możliwości, a to byłoby pożądane przez część irańskich władz, tę najbardziej twardogłową – mówi prof. Boćkowski.
– Przy czym ważna uwaga: my kompletnie tracimy z oczu, że znowu rośnie w siłę np. Państwo Islamskie, które odrodziło się na Bliskim Wschodzie, a o swoim istnieniu przypomina także al-Kaida, która odkopała syna Osamy bin Ladena. Dlatego Brytyjczycy powinni to jak najszybciej rozpracować – dodaje.
Pozostałe wnioski, o których mówi, nie są optymistyczne: Europa jest w kleszczach. A doprowadziła do tego taka, a nie inna polityka USA, która sprawiła, że jesteśmy częścią operacji irańskiej USA.
"W najgorszym razie jesteśmy celem"
Ponure scenariusze kreśli także dr Kacper Rękawek, ekspert Międzynarodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu (ICCT) w Hadze. Jak mówi Wirtualnej Polsce, jest to bardzo niedobry prognostyk dla Europy.
– Ewidentnie jesteśmy areną dla nieprzyjaznych państw do prowadzenia tu działań. A w najgorszym razie nie areną, a celem – mówi ekspert.
Wskazuje on na bardzo istotną zmianę: jeszcze 10 lat temu każdą tego rodzaju sytuację łączylibyśmy z organizacjami niepaństwowymi – Państwem Islamskim albo al-Kaidą. Dziś w pierwszej kolejności łączymy je z państwami, przede wszystkim z Rosją i Iranem.
Przypomina także o strategicznym partnerstwie Rosji i Iranu i stawia następujące pytanie: czy Rosjanie i Irańczycy nie podzielili się doświadczeniami działań w swoim zakresie?
– Nietrudno wyobrazić sobie wymianę danych wywiadowczych między obydwoma państwami albo współpracę na tym tle. Zaznaczam, że Rosja celów izraelskich na terenie Europy nie rusza, ale Iran już tak. Może więc można mówić o jakimś "podziale terrorystycznego tortu" między tymi państwami – mówi Rękawek.
Co oznacza jedno: do wciąż aktywnego zagrożenia rosyjskiego może dołączyć zagrożenie irańskie. Iran ma siły, środki i czas, by próbować oddziaływać na Europę. A nasz kontynent może zostać wzięty w kleszcze.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.