Zamieszki na niemieckich ulicach. Starcia z policją, odcięli część miasta

Demonstracje ruchu "Pokolenie Z przejmuje władzę" odbyły się w około 30 niemieckich miastach.
We Frankfurcie doszło do poważnych zamieszek, w trakcie których zatrzymano ponad 100 osób, a demonstranci włamali się do sklepu z bronią.
Premier Hesji Boris Rhein potępił ataki w centrum Frankfurtu, nazywając je haniebnymi i zapowiadając wyciągnięcie surowych konsekwencji wobec sprawców.
Podczas zamieszek w Berlinie rannych zostało 27 funkcjonariuszy, a policja aresztowała 56 osób w związku z niszczeniem mienia i posiadaniem niebezpiecznych przedmiotów.
W Kolonii funkcjonariusze skonfiskowali zamaskowanym uczestnikom protestu koktajle Mołotowa oraz młotki ratunkowe, zapobiegając poważniejszym incydentom.
Manifestacje w około 30 niemieckich miastach zostały zorganizowane przez grupę "Gen Z regelt" - "Pokolenie Z przejmuje władzę". Jej członkowie domagają się m.in. wsparcia dla systemów opieki zdrowotnej i edukacji i sprawiedliwego podziału obciążeń w społeczeństwie, sprzeciwiają natomiast obowiązkowej służbie wojskowej.
Początkowo protesty w większości miejsc przebiegały spokojnie, w nocy w kilku miastach przerodziły się jednak w zamieszki, podczas których dochodziło do starć z policją i aktów wandalizmu.
Niemcy. Fala zamieszek po protestach pokolenia Z
Wyjątkowo trudna sytuacja panowała we Frankfurcie, gdzie część miasta musiała zostać odgrodzona kordonem policyjnym z powodu "gwałtownych zamieszek". W mediach społecznościowych pojawiają się nagrania przedstawiające wybijanie sklepowych szyb i ogień na ulicach, dochodziło też do starć z policją.
Policja poinformowała, że, poza licznymi włamaniami do sklepów m.in. z obuwiem, demonstranci dostali się także do lokalu, w którym sprzedawano broń. Sprawca został zatrzymany, a funkcjonariusze zabezpieczyli przy nim dwie sztuki broni.
Na służbie w tym czasie było więcej niż 1000 funkcjonariuszy. Tylko we Frankfurcie zatrzymano ponad 100 osób. "Szok" po wydarzeniach, do których dochodziło na ulicach, wyraził premier Hesji Boris Rhein.

Policja na ulicachRALF HIRSCHBERGERAFP
- Ten, kto zachowuje się tak jak napastnicy w centrum Frankfurtu, sam stawia się poza naszym społeczeństwem - stwierdził, zapowiadając wyciągnięcie konsekwencji wobec sprawców i dziękując służbom porządkowym za interwencję. Jak podkreślił, wydarzenia te są "haniebne".
W mieście cały czas trwa akcja policji, która zabezpiecza zniszczone i zrabowane sklepy. Rzecznik służby przekazał, że straty są "znaczne", ale ich dokładnej skali nie udało się jeszcze oszacować.
Berlin i Frankfurt. Trudna sytuacja w niemieckich miastach
Do zamieszek doszło także na ulicach niemieckiej stolicy. Berlińska policja poinformowała, że rannych zostało 27 funkcjonariuszy. Podczas wielotysięcznych manifestacji doszło do naruszenia przepisów, w tym tych dotyczących niszczenia mienia czy posiadania broni i materiałów wybuchowych.

Protest w KoloniiIna FassbenderAFP
Aresztowano 56 osób. W akcji na ulicach brało udział 1500 funkcjonariuszy. Policjanci podkreślili, że same protesty przebiegły "niemal bez zakłóceń". Sytuacja stała się niebezpieczna dopiero po ich oficjalnym zakończeniu.
Stuttgart i Kolonia. Ogromne manifestacje, ataki na sklepy i policję
Policja musiała interweniować również w Stuttgarcie, gdzie protestujący zeszli z oficjalnej trasy marszu. Mieli na sobie maski i odpalali fajerwerki, nie reagowali także na wezwania służb. Dwóch policjantów zostało tam rannych w trakcie akcji.
W mieście odnotowano "dziesiątki wykroczeń", w tym m.in. pojedyncze akty niszczenia mienia, podpalania koszy oraz włamań, i zatrzymano kilka osób. - Nie będziemy tego tolerować, a osoby odpowiedzialne poniosą konsekwencje - zapewniła policja. Sytuację udało się jednak utrzymać pod kontrolą, a protest nie przerodził się w zamieszki na dużą skalę.

Frankfurt po protestachMICHAEL PROBSTAP
Ludzie wyszli na ulice także w Kolonii, gdzie zatrzymano pięciu protestujących. - Skonfiskowaliśmy koktajle Mołotowa i młotki ratunkowe zamaskowanym osobom. Ich zamiary były oczywiste - stwierdził lokalny komendant policji Johannes Hermanns.
Organizatorzy manifestacji przekonują, że nie mają wpływu na to, co dzieje się po zakończeniu protestów. Grupa nie zamierza rezygnować z mobilizowania Niemców do kolejnych manifestacji.
Źródła: Die Welt, "Der Spiegel"
"Polityczny WF": Czy Nawrocki wpuści ludzi Brauna do Pałacu?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.