The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, September 15, 2026

Jak Polska wyrzuciła za okno 860 milionów złotych

Translate

Na jedynce "Financial Times" znalazła się dziś Polska. A dokładniej: Orlen. A jeszcze dokładniej: gigantyczna afera z czasów, gdy stery firmy dzierżył pan Daniel Obajtek. Wówczas rodacy w sferach rządowych wpadli na pomysł, który - teoretycznie - był słuszny.

Orlen i złodziejstwo globalne. Co dokładnie ujawnił "Financial Times"

Od lutego 2022 roku, po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, nerwowo poszukiwano surowców z innych źródeł niż rosyjskie. Jeśli chodzi o ropę naftową, wiadomo, gdzie jej na mapie świata szukać. Nie od każdego można ją jednak legalnie kupić.

Jesienią 2023 roku USA złagodziły sankcje wobec Wenezueli. W czasach Joe Bidena liczono na to, że Nicolas Maduro nieco się opanuje w swoich autorytarnych rządach (tak, tak, ten sam Maduro, którego Donald Trump poleci porwać). Nic takiego się nie stało, niemniej pojawiło się wówczas okienko na nabywanie ropy.

Okno było teoretyczne, albowiem tradycyjne kanały kupieckie wyschły dawno temu. Dla obchodzenia amerykańskich sankcji w Wenezueli państwowy koncern naftowy przeszedł na kryptowaluty. I tu pojawia się zagraniczna spółka Orlenu, na czele której w czasach Obajtka znalazł się niejaki Samer Awad, urodzony w Libanie, były członek Organizacji Wyzwolenia Palestyny.

Biografia Awada jest bogata. Istotnie zajmował się handlem ropą naftową, jednakże dlaczego polski Orlen powierzył mu występowanie w swoim imieniu, pozostaje słodko-gorzką tajemnicą naszego giganta. Dziś wypiera się tego, kto może. Nie bez powodu. Otóż "Financial Times" opisał, jak za pomocą szemranych pośredników, niezdarnych machinacji oraz kryptowalut usiłowano robić interesy na globalnym rynku. Skończyło się to przepaleniem milionów z naszych, polskich kieszeni.

Jak zwykle winnych nie ma. A jak pada cień podejrzenia, zaraz zaczyna się wycie o ofiarach politycznych nagonek i polaryzacji. Jak wiadomo, w Polsce niemal zawsze pozwala to na uniknięcie jakiejkolwiek odpowiedzialności. Ostatecznie polityka jest wszędzie: w Sejmie, prywatnych mieszkaniach oraz na dnie Wisły. Najlepszą gwarancją dla złodziei i innych brodatych Rumcajsów staje się zatem wejście do polityki partyjnej. To wręcz logiczny ruch. Wykonać go najlepiej z ustami wypchanymi frazesami o Ojczyźnie, religii, biało-czerwonej fladze i poświęceniu dla kraju. Wówczas bezkarność jest niemal gwarantowana, choćby z siódmego przykazania zrobiono sobie wycieraczkę pod drzwiami.

Orlen i złodziejstwo lokalne

Gdy nie ma winnych, należy spojrzeć na utracone pieniądze. Otóż, wedle dziennikarskich ustaleń, Polska wyrzuciła przez okno 230 mln dolarów. To około 860 mln zł! To szokujące, gdy ciągle słyszymy, że nie ma na edukację czy służbę zdrowia. Nikomu nigdy nie przyjdzie do głowy, żeby zamiast przepalenia takich pieniędzy dać je po prostu nauczycielom czy pielęgniarkom. Dla naszego PKB byłoby to zdecydowanie korzystniejsze niż umoczenie środków w mrocznym rynku pośredników.

Z ustaleń "FT" wynika, że, próbując kupić wenezuelską ropę przez szemranych pośredników i za kryptowaluty, Orlen podejmował ryzyko niewspółmierne do korzyści. To amatorszczyzna w skali globalnej. Potencjalny zysk był mały, środki zaś trafiły do obiegu bez praktycznej kontroli.

Największym pożytkiem jest chyba tylko gotowy scenariusz filmowy, godny powieści Grahama Greene'a czy Johna le Carré. Albowiem nasze miliony dolarów przekazywano za pomocą nośników USB, dziwne spotkania odbywały w hotelach i restauracjach. Nie było żadnych dokumentacji transakcyjnych. Bałagan prawny i księgowy był popisowy, zaiste alla Polacca.

O szczegółach sprawy dokładnie można przeczytać w tym poruszającym tekście dziennikarskim, które sprawia, że można pomyśleć: oto rewers dobijania do poziomu najbogatszych państw świata. Zanim nie zbliżyliśmy się do klubu G20, w zasadzie trudno było aż takie kwoty znaleźć do oddania lekką ręką przypadkowym ludziom.

Jednak spodem płynie jeszcze jeden temat. Najstarsi pamiętają hasło "walki z imposybilizmem", czyli sztandarowe wezwanie do omijania przeszkód i procedur w imię rzekomego wyższego dobra oraz większych owoców. Afera z czasów rządów Morawieckiego w rządzie, a Obajtka w Orlenie dowodzi, że żadnego wyższego dobra ani tym bardziej owoców nie zerwano. Wszystko to były słowa. Tyleż wzniosłe, ile puste. Strzeżmy się tromtadracji i zbawców Ojczyzny.

Cóż, niewątpliwie od 35 lat Polska się wzbogaciła. Zagraniczne oczy patrzą, jak z nami robić interesy. Jednak są i takie pary oczu, które łypią, jak nas oskubać. Jak się okazuje, nic łatwiejszego, gdy dyletanci i amatorzy znad Wisły biorą się do robienia globalnych interesów. Nie ma kryteriów czysto merytorycznych. Nie ma profesjonalnie uzasadnionego awansu. Na szczyty płotki wynosi polska polityka. Efekty widzimy przez dziurę w kieszeni. To właśnie rachunek naszej polaryzacji: łatwiej nas, Polaków, okraść.

"Polityczny WF": Lista zarzutów wobec posła KO. W tle korupcja, znamy szczegółyINTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.