Polska ekspertka jechała pociągiem z Kijowa. "Mieliśmy ogromne szczęście"
Prof. Katarzyna Pisarska opisała pierwsze szczegóły dramatycznych wydarzeń we wpisie na platformie X. "To wydarzyło się dzisiaj rano, zaledwie chwilę po tym, jak z dużą delegacją europejską wysiedliśmy w Dorohusku z innego pociągu z Kijowa. Nasz pociąg już koło 5 rano czasu polskiego został zatrzymany w Kowel na czasową ewakuację w obawie przed atakami" — pisze.
"Zatrzymano pociąg i polecono nam wysiąść"
Czytaj nas częściej w Google
W rozmowie z Onetem ekspertka zdradziła kulisy podróży i opowiedziała, jak wyglądała akcja ewakuacyjna.
— Jechałam pociągiem, który wjechał na stację w Dorohusku kilkanaście minut przed tamtym pociągiem. Nasz skład kończył bieg w tym miejscu, ponieważ jako delegacja mieliśmy zapewniony transport naziemny i kontynuowaliśmy podróż autobusem do Warszawy — relacjonuje prof. Pisarska.
Niepokojące wydarzenia zaczęły się jeszcze przed przekroczeniem granicy. — Staliśmy się częścią dzisiejszych nocnych wydarzeń, ponieważ nasz pociąg również ewakuowano około godz. 4. Ewakuacja nastąpiła w momencie, gdy drony uderzyły w stację benzynową. Zatrzymano pociąg i polecono nam wysiąść. Po bardzo krótkiej chwili wróciliśmy do środka i ruszyliśmy w stronę Dorohuska — opowiada.
— Mieliśmy ogromne szczęście, że dotarliśmy na stację tuż przed atakiem, dzięki czemu zdążyliśmy wysiąść, przejść przez przeprawę i odjechać. Gdy pociąg relacji Kijów — Warszawa był już za nami, nastąpiło uderzenie, ale ten skład również ewakuowano — dodaje ekspertka.
Byli premierzy i doradcy w jednym pociągu
Jak zaznacza, procedury bezpieczeństwa zadziałały bez zarzutu. — Byliśmy bardzo dobrze przygotowani. Każdy z nas otrzymał instrukcję na piśmie w drodze do Kijowa i z powrotem. Ewakuacje w pociągach są dziś niestety normą. W ten sposób Rosjanie próbują zastraszyć ludność regularnie podróżującą po Ukrainie — ocenia ekspertka od spraw międzynarodowych.
Profesor Pisarska jechała pociągiem specjalnym, w którym znajdowało się wielu oficjeli.
— W wagonach tego pociągu podróżowali doradcy do spraw bezpieczeństwa premiera Wielkiej Brytanii, kanclerza Niemiec, premier Włoch i prezydenta Francji, liczni parlamentarzyści, eksperci oraz przedstawiciele ministerstw spraw zagranicznych i obrony kilku państw europejskich. Byli tam również byli prezydenci i premierzy. Obok Carla Bildta jechała z nami na przykład była premier Finlandii Sanna Marin — wymienia profesor.
Sytuacja w Ukrainie drastycznie się pogorszyła
Ekspertka po trzech dniach spędzonych w Ukrainie ocenia, jak dramatycznie zmieniła się tam codzienność w ciągu kilku ostatnich miesięcy.
— Zobaczyliśmy, jak bardzo sytuacja się pogorszyła. Mam na myśli wykorzystywanie przez Rosjan nowej technologii dronowej z silnikami odrzutowymi. Są one znacznie szybsze i trudniejsze do wykrycia. Obecnie Ukraina nie jest w stanie ich zestrzeliwać w takich ilościach jak jeszcze kilka miesięcy temu. Drony te — nawet w niewielkich grupach — nadlatują nad Kijów regularnie co dwie, trzy godziny i de facto terroryzują miasto. Krążą w powietrzu i nikt nie wie, jaki mają cel. To przerażające uczucie — opisuje nasza rozmówczyni.
Ciągłe naloty destabilizują codzienne życie mieszkańców stolicy Ukrainy. Zmianie uległo także podejście mieszkańców Kijowa do sygnałów alarmowych.
— Dawniej ataki odbywały się głównie w nocy. Można było przeczekać je w schronie lub przespać na materacu w łazience, co praktykowało wielu Ukraińców. Teraz, gdy dochodzi do nich w ciągu dnia, staje metro, zatrzymują się banki, a nawet recepcja w hotelu musi przerwać pracę i udać się do schronu. Miasto nieustannie musi przerywać funkcjonowanie — podkreśla prof. Pisarska.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.