Leki nowym frontem wojny mocarstw. Sankcje USA mogą uderzyć w pacjentów w Europie
Decyzja Keira Starmera o zaproszeniu Pascala Soriota, dyrektora generalnego AstraZeneki, do Pekinu na początku roku była podręcznikowym przykładem nowoczesnej dyplomacji.
Ówczesny premier Wielkiej Brytanii próbował ożywić współpracę gospodarczą na bazie przełomowego porozumienia, które wykraczało poza zwyczajowe uprzejmości. Sir Pascal, znany z fascynacji Chinami i będący jednym z największych entuzjastów chińskich innowacji, chętnie podjął wyzwanie.
Czytaj nas częściej w Google
W ciągu kilku godzin od przybycia Keira Starmera AstraZeneca ogłosiła plan zainwestowania 15 mld dol. [prawie 57 mld zł] w Chinach, polegający na rozbudowie istniejących mocy produkcyjnych i badawczych w Pekinie, Szanghaju, Wuxi, Taizhou i Qingdao.
Deklaracja AstraZeneca była głównym punktem wizyty Starmera. Soriot określił "przełomową inwestycję" jako początek nowego rozdziału firmy w Chinach. Dla politbiura była to kolejna oznaka, że plan uczynienia z Chin światowego lidera farmacji przynosi efekty.
CARL COURT / Getty Images
Keir Starmer
Niezwykła przemiana. Chiny nie są już dostawcą podróbek
Na Zachodzie Chiny przez długi czas były postrzegane wyłącznie jako dostawca tanich, podrabianych leków — zarówno legalnych, jak i nielegalnych — oraz coraz częściej falsyfikatów, takich jak niezatwierdzone środki odchudzające GLP-1.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.