ESPN DeportesNFL: Ravens no extenderán a Lamar antes de S1The Jerusalem PostUS Rep. Tom Tiffany says he sustained minor injuries after plane makes emergency landingESPNNFL Week 1's fashionable arrivals, featuring Joe Burrow and Lamar JacksonRTP DesportoFC Barcelona continua imparável e soma quinta vitória na Liga espanholaDaily MaverickANALYSIS: Where is Paul Mashatile, and does the vanishing deputy act threaten his presidential ambitions?וואלהבמהלך מתואם: מנהיגי סקוטלנד, ויילס וצפון אירלנד ידרשו להתפרק מבריטניהХабрМир — пугающе странныйInquirer EntertainmentLove Knots, September 14, 2026Premium TimesNigeria’s fastest man Kanyinsola Ajayi reflects on breakthrough 2026 seasonSportstarMan United vs Man City LIVE — Premier League updates: Haaland scores to put 10-man City aheadColliderNearly 60 Years Later, One ‘Peanuts’ Character Feels More Relevant Than EverGMA NewsRussia hits passenger train on Ukraine's border with Poland, just misses 'diplomatic train'
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, September 13, 2026

Atak na stację benzynową blisko Polski. Dlaczego Rosja celuje właśnie tam?

Translate

Rosjanie zmienili w połowie roku taktykę uderzeń na ukraińską logistykę i od kilku miesięcy stacje paliw stały się jednym z coraz częściej wybieranych celów rosyjskich bezzałogowców. Powodów na zmianę priorytetowych celów jest kilka. Po pierwsze stacje benzynowe nie są chronione, więc łatwiej je zaatakować. Po drugie, to najprostszy sposób, żeby sparaliżować logistykę na każdym poziomie. Po trzecie, odbudowa takiej infrastruktury jest dość trudna.

Według danych Center for Information Resilience w czerwcu Rosjanie zaatakowali w Ukrainie 66 stacji paliw. W maju takich przypadków odnotowano 15. To wzrost o ok. 340 proc. Ukraińskie dane branżowe pokazują jeszcze większą skalę ataków. Według zestawienia Naftorynku od początku kwietnia do początku lipca Rosjanie zaatakowali lub uszkodzili 186 stacji.

Tempo ataków wzrosło z dwóch-trzech tygodniowo w okresie od października 2025 r. do kwietnia 2026 r. do ok. 13 tygodniowo w okresie od kwietnia do połowy czerwca, 15 pod koniec czerwca i nawet 20 tygodniowo na początku lipca. Różnice między tymi danymi a zestawieniem CIR wynikają z odmiennej metodologii, ale wszystkie pokazują, że rosyjskie ataki na stacje paliw gwałtownie wzrosły.

W pierwszych siedmiu miesiącach tego roku Rosjanie całkowicie zniszczyli 37 stacji należących do grupy Naftogazu, w tym 32 obiekty Ukrnafty i pięć należących do Ukrgazwydobuwannia. Niektóre zostały później odbudowane, inne pozostają wyłączone z użytkowania. Część stacji była atakowana ponownie już po naprawie. Ukraiński ekspert rynku paliw Serhij Kujun mówił w materiale Kiev Independent, że odbudowa całkowicie zniszczonej stacji może kosztować od ok. 500 tys. dolarów do kilku milionów dolarów, choć w przypadku częściowo uszkodzonych obiektów wymiana naziemnej infrastruktury może kosztować ok. 20–30 tys. dolarów.

Łatwe cele

Ukraiński wywiad wojskowy twierdził w lipcu, że rosyjskie dowództwo wydało rozkazy zwiększenia ataków na stacje paliw, transport cywilny i inne obiekty handlowe. Według HUR wykorzystywane są m.in. warianty dronów Molnija, Geran z systemem wyszukującym dzięki głowicom optoelektronicznym konkretne, zaprogramowane cele, jak właśnie stacje benzynowe.

Dlaczego Rosjanie zajęli się właśnie stacjami benzynowymi? Bo z punktu widzenia logistyki są one znacznie ważniejsze, niż mogłoby się wydawać, a do tego są dla rosyjskich dronów wyjątkowo łatwymi celami. Nie ma fizycznych możliwości, aby chronić każdy taki obiekt. Są one łatwym celem również ze względu na konstrukcję. Zbiorniki z paliwem, dystrybutory, cysterny i zaparkowane samochody tworzą miejsce, w którym trafienie niewielkiego drona może wywołać reakcję łańcuchową. Rosjanom nie potrzeba więc precyzyjnego pocisku o dużej głowicy. Wystarczy niewielki bezzałogowiec, który trafi w odpowiednie miejsce. Pożar może następnie objąć kolejne elementy infrastruktury i znajdujące się w pobliżu pojazdy.

I właśnie dlatego ta metoda jest dla Moskwy bardzo wygodna i dająca szybko oczekiwane efekty. Nie trzeba bowiem zniszczyć wszystkich stacji. Wystarczy regularnie wyłączać część z nich, żeby zwiększać odległości między punktami tankowania i komplikować ruch samochodów.

Jest to też problem dla wojny. Ukraińskie siły zbrojne mają własne magazyny i punkty tankowania, ale nie są one w stanie zastąpić całej cywilnej infrastruktury paliwowej. Szczególnie na tyłach frontu wojsko korzysta z cywilnej sieci stacji. Ułatwia to po prostu prowadzenie działań. Tym bardziej, że ruch na Ukrainę z państw NATO jest bardzo duży i wyłącznie wojskowe stacje nie byłyby w stanie go obsłużyć.

Odcinanie od pomocy. To może być jeden z ważniejszych kierunków rosyjskiej kampanii powietrznej w kolejnych miesiącach. Rosja od początku nie jest bowiem w stanie odciąć Ukrainy od pomocy z Zachodu. Może jednak próbować sprawić, że dostarczenie każdego transportu będzie Kijów kosztować znacznie więcej. W wojnie na wyniszczenie, trwającej już kilka lat, właśnie takie działania mogą mieć znaczenie. Dlatego zachodnia i południowa Ukraina staje się coraz ważniejszym celem rosyjskich ataków.

Uderzenia przy granicy z Polską dopiero się zaczęły. Nad granicą z Rumunią trwają już od dwóch tygodni. Ukraińsko-rumuńskie przejście graniczne na Dunaju, łączące przeprawą promową ukraińską Orliwkę z rumuńską Isacceą, Rosjanie zaatakowali 1 września.

Uderzenie uszkodziło przejście i doprowadziło do czasowego wstrzymania odpraw. Tego samego dnia atakowana była szerzej infrastruktura portowa w obwodzie odeskim. Pięć dni później Orliwka została zaatakowana ponownie. Rosyjskie drony uderzyły w rejon przejścia, powodując kolejną przerwę w jego funkcjonowaniu.

Przez wszystkie te przejścia prowadzą szlaki, którymi dostarczana jest pomoc dla Ukrainy. Nie tylko militarna, ale też humanitarna. Ta ostatnia przechodzi także przez przejście z Mołdawią. 9 września Rosjanie zaatakowali przejście Starokozacze-Tudora na granicy z Mołdawią, zabijając dwie osoby i wstrzymując ruch. Rosjanie twierdzili, że zaatakowali infrastrukturę graniczną, ponieważ służyła do przewozu ładunków wojskowych. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Mołdawii zaprzeczyło temu i stwierdziło, że przez terytorium Mołdawii, w tym przez przejście Tudora-Starokozacze, broń do Ukrainy nie jest przewożona, a przejście służy jedynie cywilnemu ruchowi towarowemu. Rosja jednak każdy ruch towarowy uznaje za uzasadniony cel ataku, uzasadniając takie uderzenia tym, że może on służyć do przewozu dostaw dla wojska.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.