Porzuciła noworodka w pustostanie. Usłyszała wyrok
Na 13 lat więzienia została skazana Ewelina P., oskarżona o usiłowanie zabójstwa nowo narodzonej córki. Kobieta urodziła dziecko w pustostanie na Bałutach w Łodzi, zapakowała je w reklamówkę i porzuciła. Dziecko przeżyło, bo kwilącego noworodka w torbie znalazł przypadkowy przechodzień.
Wyrok ws. porzucenia noworodka w pustostanie/ zdj. ilustracyjne
Źródło zdjęć: © East News
Sąd Okręgowy w Łodzi wydał w poniedziałek wyrok w procesie Eweliny P. oskarżonej o usiłowanie zabójstwa nowo narodzonej córki. 15 kwietnia 2025 r. kobieta urodziła dziecko w pustostanie na Bałutach w Łodzi, zapakowała je w reklamówkę i porzuciła je tam.
Oskarżona została skazana na 13 lat więzienia. Sąd uznał, że działała w bezpośrednim zamiarze popełnienia zabójstwa dziecka, włożyła je do foliowej torby i pozostawiła w pustostanie w pobliżu Bałuckiego Rynku w Łodzi. Dziecko przeżyło tylko dzięki temu, że znalazł je przypadkowy przechodzień i wezwał pomoc.
"Oskarżona konsekwentnie ukrywała, że jest w ciąży"
– Materiał dowodowy, jaki został zgromadzony w toku przewodu sądowego, wskazuje jednoznacznie na to, iż oskarżona dopuściła się usiłowania zabójstwa z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia swojej nowo narodzonej córki Wiktorii, włożyła jej ciało do foliowej reklamówki, zawiązała tę reklamówkę na dwa supły i pozostawiła w pustostanie przy ulicy Zgierskiej – powiedział sędzia Marek Raszewski, uzasadniając wyrok.
Podkreślił, że oskarżona wskazywała co prawda, iż działała pod wpływem stresu, hormonów i dlatego porzuciła dziecko w takich okolicznościach, ale zdaniem sądu miała zamiar popełnienia przestępstwa.
– Oskarżona konsekwentnie przez cały okres ciąży ukrywała, że jest w ciąży, także wobec swojego konkubenta. W ocenie sądu nie było obiektywnych okoliczności, które mogłyby uzasadniać to, aby oskarżona musiała ukrywać ten fakt. Według świadka oskarżona nie była pod presją ze strony swojego konkubenta, którego mogłaby się obawiać, bo to raczej ona była osobą dominującą w tym związku – uzasadnił sędzia.
O tym, że nie zamierzała wychowywać dziecka, świadczyć miał fakt, że nie przygotowywała się w żaden sposób na przyjście dziecka na świat. – Nie przygotowywała żadnej wyprawki, żadnych ubrań, pieluch, łóżeczka, wózka, niczego. To świadczy również o tym, iż oskarżona nie zamierzała podjąć żadnej opieki nad tym dzieckiem po jego urodzeniu – powiedział sędzia Raszewski, dodając: – Kiedy doszło do akcji porodowej, oskarżona udała się do sklepu, kupiła podpaski i udała się w miejsce odludne, urodziła dziecko poza budynkiem, a następnie wniosła dziecko i ukryła w pustostanie.
Jak wskazał sędzia, gdyby przypadkowy świadek nie wszedł do pustostanu za potrzebą i nie usłyszał, że coś porusza się wewnątrz, dziecko na pewno by zmarło.
– Na zamiar zabójstwa u oskarżonej wskazuje także to, że dziecko zostało włożone do reklamówki, a ta zawiązana na dwa supły na tyle mocno, że świadek, który dziecko odnalazł, nie miał możliwości otwarcia, rozsupłania tych supłów, tylko musiał reklamówkę rozerwać, aby sprawdzić, co jest w środku tej reklamówki – powiedział sędzia. Dodał, że kara 13 lat pozbawienia wolności jest karą adekwatną do stopnia winy oskarżonej i społecznej szkodliwości czynu.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Obrońca oskarżonej adwokat Jerzy Ciesielski zapowiedział, że rozważy apelację po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku. Dodał, że to wyrok w dolnej granicy ustawowego zagrożenia, bo przestępstwo jest zagrożone karą od 10 do 30 lat pozbawienia wolności albo karą dożywocia.
Oskarżona przed sądem przyznała się do winy, ale odmówiła składania wyjaśnień. Dziewczynka trafiła do szpitala. Sąd orzekł o pozbawieniu matki dziecka władzy rodzicielskiej. Dziewczynka została skierowana do adopcji. Według adwokata matka utrzymuje kontakt z dwoma swoimi nastoletnimi córkami.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.