Nie odpuszcza Tuskowi. Mocne słowa Pełczyńskiej-Nałęcz o przemocy
Kilka dni temu w wywiadzie dla Wirtualnej Polski Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która zdecydowała się odejść ze stanowiska ministra funduszy, uderzyła w koalicję rządzącą pod wodzą Donalda Tuska. Oceniła, że "premier odpowiada za rząd i sposób zarządzania nim, a to zarządzanie jest przemocowe".
– Problemem tego rządu jest ciepła woda w kranie. Gdy przychodzi ktoś z gorącą, jasną, strategiczną wizją tego, co trzeba zmienić, odpowiedzią jest cynizm, przemoc i podgryzanie – mówiła Pełczyńska-Nałęcz dla WP.
Odchodzi z rządu, ale nie odpuszcza Tuskowi
Teraz, w wywiadzie dla Kanału Zero, była minister po raz kolejny odniosła się do kulis swojego odejścia z rządu, opisując styl zarządzania przez Tuska mianem "przemocowego".
– Każdy wie, jak to wygląda. To jest przemocowość informacyjna, przemocowość personalna, osobista, poniżanie, lekceważenie, wykorzystywanie siły dużego koalicjanta do tego, żeby grozić i niszczyć wizerunkowo, ludzko i politycznie ludzi – mówiła Pełczyńska-Nałęcz.
Jako jeden z przykładów presji podała swoje wezwanie do prokuratury. Jak mówiła, spędziła trzy godziny na przesłuchaniu w sprawie legalnego zwrotu podatku VAT w kwocie 700 złotych z czasów, gdy pełniła misję dyplomatyczną dekadę wcześniej. Polityczka zasugerowała, że było to celowe działanie i szukanie na nią haków przez odpowiednie służby, uruchamiane "wciśnięciem guzika".
Przywołała także incydent z posiedzenia Rady Ministrów, kiedy przebywała w delegacji w Rumunii. Pod jej nieobecność na posiedzeniu z udziałem wyłącznie mężczyzn padały prześmiewcze komentarze. – Premier powiedział: "może by już w tej Rumunii została". To jest dziaderskie zachowanie – skwitowała była minister, dodając, że takie żarty wystawiają świadectwo temu, kto je wygłasza.
Prowadzący rozmowę dziennikarz przytoczył prawną definicję mobbingu, wskazując, że opisywane przez nią sytuacje, w tym uporczywe nękanie, poniżanie i zastraszanie, wyczerpują jej znamiona. Pełczyńska-Nałęcz unikała jednak jednoznacznej deklaracji i odmówiła nazwania działań premiera wprost mobbingiem, podkreślając jednocześnie, że nie czuje się ofiarą i rozumie brutalność polityki.
– Uważam, że polityka to jest twarda gra, ale to nie musi być gra podła – przekonywała.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.