Karnista: Kto pędzi 300 km/godz., godzi się na śmierć innych ludzi
- Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał Sebastiana M. na osiem lat więzienia za wypadek na autostradzie A1.
- Biegli ustalili, że BMW oskarżonego poruszało się z prędkością od 315 do 329 km/godz.
- Prof. Mikołaj Małecki wskazuje na możliwość zastosowania przepisów o zamiarze ewentualnym przy ekstremalnie szybkiej jeździe.
- Karnista ocenia, że nowe przepisy dotyczące brawurowej jazdy znajdą zastosowanie tylko w niewielkiej liczbie spraw.
DLA CIEBIE
GAC EMZOOM - poznaj jego możliwości
DLA CIEBIE
Wyrok za wypadek na autostradzie A1
Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał w środę Sebastiana M., sprawcę wypadku na autostradzie A1, na osiem lat więzienia. Trzy lata temu zginęła w nim trzyosobowa rodzina. W przedstawionej w czasie procesu opinii biegli z zespołu rekonstrukcji wypadków poinformowali, że BMW oskarżonego jechało z prędkością od 315 do 329 km/ godz.
Prokuratura domagała się dla mężczyzny właśnie ośmiu lat więzienia. To maksymalna kara przewidziana za nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na podstawie przepisów obowiązujących w chwili zdarzenia.
Prof. Mikołaj Małecki, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, autor portalu DogmatyKarnisty.pl, powiedział, że nie można zarzucić prokuraturze błędu w kwalifikacji prawnej czynu. Oskarżenie o spowodowanie wypadku nazwał "bezpieczną opcją", którą można obronić przed sądem. Zwrócił jednak uwagę, że przepisy o nieumyślnym spowodowaniu wypadku dotyczą przede wszystkim zwykłej nieostrożności, np. chwilowego zagapienia się czy niewielkiego przekroczenia prędkości.
- Dlatego przekonuję, że szokująca prędkość na drodze powinna się kończyć szokującą kwalifikacją prawną. Jazda z prędkością 300 km/ godz. świadczy o całkowitej obojętności kierowcy na los innych ludzi - powiedział.
Czym jest zamiar ewentualny?
Jak wyjaśnił, zabójstwo w rozumieniu Kodeksu karnego nie wymaga, by sprawca chciał pozbawić kogoś życia. Wystarczy, że przewiduje możliwość śmierci innego człowieka i godzi się na taki skutek. To tzw. zamiar ewentualny.
- Nikt nie twierdzi, że pirat drogowy chce zabić. Ale zamiar to również przewidywanie ryzyka, jakie się stwarza, i godzenie się na to, że jego finał może być tragiczny - podkreślił prof. Małecki.
Zdaniem profesora kierowca jadący 300 km/ godz. świadomie pozbawia się możliwości zapanowania nad sytuacją na drodze. Odrzucił argument, że piraci drogowi nie przewidują konsekwencji swojego zachowania. Porównał ich do hazardzistów, którzy nie chcą przegrać, ale godzą się na takie ryzyko.
Wtedy, w wyniku zderzenia Volkswagena i Forda zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała Volkswagenem.
- W sprawie Łukasza Ż. nie trzeba było skazywać sprawcy za zabójstwo, ponieważ kara za wypadek została zaostrzona przez alkohol i zbiegnięcie sprawcy z miejsca zdarzenia. Stąd 20 lat wymierzone w tamtej sprawie. Gdyby nie te dodatkowe okoliczności, jemu też groziłoby maksymalnie 8 lat - wyjaśnił.
W ocenie karnisty w przypadku trzeźwego kierowcy, który świadomie rozwija ekstremalną prędkość, większą wagę należy przywiązywać do podjętej przez niego decyzji i akceptacji ryzyka.
Nowe przepisy nie rozwiążą problemu?
Profesor sceptycznie ocenił również skuteczność nowych przepisów dotyczących brawurowej jazdy. Zwrócił uwagę, że pozwalają one podnieść maksymalną karę z ośmiu do dziesięciu lat, ale zastosowanie art. 178d k.k. wymaga łącznego spełnienia czterech przesłanek, w tym wykazania umyślności.
- Te cztery warunki będą spełnione łącznie w bardzo niewielkiej liczbie spraw - ocenił.
Jego zdaniem, nawet gdyby nowe regulacje obowiązywały w chwili wypadku na A1, prokuratura mogłaby mieć trudności z wykazaniem umyślnego stworzenia zagrożenia.
Małecki zaapelował do prawników o zmianę sposobu interpretowania istniejących przepisów. Wskazał, że współczesne samochody pozwalają rozwijać prędkości, których nie brano pod uwagę, gdy kształtowała się doktryna zamiaru ewentualnego.
- Ktoś, kto jedzie 300 km/ godz. nie jest kierowcą auta, lecz pasażerem w pocisku, którego nikt nie kontroluje - podkreślił.
Jego zdaniem, zamiast kolejnych nowelizacji, należy zacząć stosować przepisy o zabójstwie z zamiarem ewentualnym. Jeśli natomiast ustawodawca chce wprowadzać nowe regulacje, powinien rozważyć uznanie samej jazdy z prędkością przekraczającą 200 km/godz. za przestępstwo, a nie wykroczenie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.