Abp Galbas: Kościół wierzy w piekło. „To straszna możliwość ludzkiej wolności”

Opracowanie: Jan Matoga Publikacja: Dzisiaj, 2 listopada (20:24)
Kościół nie może nauczać o pewności zbawienia wszystkich ludzi, ale nie ogłasza też, że ktokolwiek na pewno trafił do piekła – mówił metropolita warszawski abp Adrian Galbas. W Dzień Zaduszny poprowadził procesję żałobną i odprawił mszę w archikatedrze warszawskiej.
Metropolita warszawski abp Adrian Galbas podczas procesji żałobnej do krypt zmarłych arcybiskupów i biskupów (fot. Piotr Nowak) /PAP
W poniedziałek 2 listopada abp Galbas przewodniczył procesji do krypt bazyliki archikatedralnej pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Modlitwą objęto zmarłych arcybiskupów, prezydentów, książąt mazowieckich, a także ludzi kultury, nauki i wszystkich zmarłych.
Zgodnie z tradycją nabożeństwu towarzyszyło „Requiem” Wolfganga Amadeusza Mozarta w wykonaniu Chóru i Orkiestry Polskiej Opery Królewskiej.
W homilii metropolita warszawski przypomniał, że Kościół wierzy w istnienie piekła, ponieważ mówi o nim Pismo Święte oraz – jak zaznaczył – sam Chrystus.
Piekło nie jest miejscem przygotowanym przez Boga dla nieposłusznych, ale jest raczej straszną możliwością ludzkiej wolności: możliwością odrzucenia Boga i odmowy wejścia w zjednoczenie z Nim – powiedział abp Galbas.
„Ostateczna samotność”
Hierarcha zaznaczył, że w chrześcijaństwie grzech nie jest wyłącznie przekroczeniem normy. Określił go jako zamknięcie się na relację z Bogiem oraz skupienie na sobie.
Podkreślił przy tym, że ocena odpowiedzialności człowieka nie może pomijać okoliczności jego decyzji, takich jak niewiedza, lęk, słabość, presja, przyzwyczajenia, zranienia czy uzależnienia.
Chrześcijańska tradycja zawsze pytała nie tylko o obiektywny ciężar czynu, lecz także o stopień odpowiedzialności człowieka – mówił.
Zdaniem arcybiskupa piekło można opisywać jako „ostateczną samotność” – nie osoby opuszczonej przez innych, lecz człowieka, który sam odrzucił wszystkich i zamknął się od środka.
„Sąd pozostawiamy Bogu”
Abp Galbas zaznaczył, że Kościół nie może głosić pewności zbawienia wszystkich ludzi. Dodał jednak, że byłoby „zdradą nadziei”, gdyby chrześcijanie nie pragnęli zbawienia każdego człowieka.
Kościół nigdy nie wskazuje potępionych; nigdy nie ogłasza, że ktoś na pewno znajduje się w piekle – powiedział. Nawet wobec ludzi odpowiedzialnych za ogromne zło, za największe zbrodnie, sąd pozostawiamy Bogu.
Metropolita podkreślił, że nikt nie zna w pełni ludzkiego wnętrza, stopnia odpowiedzialności za czyny ani decyzji podejmowanych w ostatnich chwilach życia.
Zaapelował też, by nie życzyć nikomu potępienia i nie używać piekła jako narzędzia straszenia, zwłaszcza dzieci. Tak konstruujmy swoje relacje z innymi, by nikt, nigdy, przenigdy, nie powiedział nam: „Wolałbym raczej być w piekle, niż być z tobą” – mówił.
Modlitwa za zmarłych i poległych
Procesja zatrzymała się przy czterech stacjach. Przy pierwszej, w pobliżu kaplicy literackiej i tablicy upamiętniającej bitwy I wojny światowej, modlono się za ojczyznę oraz uczestników walk o niepodległość Polski i innych narodów.
Wspomniano m.in. Naczelnego Wodza Sił Zbrojnych gen. Kazimierza Sosnkowskiego, żołnierzy poległych i zamordowanych podczas I i II wojny światowej, uczestników powstań narodowych, obrońców oblężonej Warszawy oraz powstańców warszawskich.
Przy sarkofagu książąt mazowieckich modlono się za wszystkich zmarłych, szczególnie wiernych archidiecezji warszawskiej. Kolejna stacja, przy sarkofagu kard. Augusta Hlonda i tablicach poświęconych arcybiskupom warszawskim, była poświęcona zmarłym papieżom i biskupom archidiecezji.
Ostatnia modlitwa odbyła się w podziemiach świątyni, przy grobie kard. Józefa Glempa. Uczestnicy wspominali spoczywających tam m.in. książąt mazowieckich, królów Polski i prezydentów RP. Nabożeństwo zakończył śpiew „Salve Regina”.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.