ESPN DeportesEN VIVO: Impresionante remontada del Betis ante VillarrealESPNLSU, Ole Miss plea for 'Southern hospitality' in Kiffin's returnThe Jerusalem Post'Jews are welcome, Zionist are not,' say owners of Vietnamese restaurant in ColoradoDaily MaverickMADLANGA COMMISSION: SIU probe adds fresh scrutiny to ANC-linked businessman CarrimVarietyJosh Giuliano’s TIFF Slasher ‘River’ Selling to Universal and Blumhouse Atomic Monster for North of $10 Millionسكاي نيوز عربيةعبدالله بن زايد ووزير خارجية قطر يبحثان التطورات الإقليميةХабрЧто можно сделать с массивом массивовZDF heuteUkrainischer Bahnchef: Jede Woche schlimmer als vorherigeRMF24Węgierski rząd proponuje zmianę przepisów dotyczących LGBT+n-tvEntscheidung an der Spree: Alle Daten zur Wahl in BerlinInteriaSojusznik Iranu zadaje nowe ciosy. Posłali dziesiątki rakiet i dronówThe GuardianLeeds United v Newcastle United: Premier League – live
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, September 14, 2026

Dlaczego łoś paraliżuje ruch w centrum Warszawy? Bo człowiek paraliżuje życie w lasach

Translate

Dostrzeżenie dzików w Warszawie to już praktycznie nic nowego.

Jak ostatnio pisaliśmy, tylko w pierwszym kwartale 2026 r. miejskie służby podjęły w związku z tym 1400 interwencji. Do tego od początku stycznia do końca czerwca odnotowano 129 zgłoszeń dotyczących ataków dzików na ludzi, a więc ponad dwa razy więcej niż w roku 2024.

Łoś biegający po torach kolejowych w centrum Warszawy brzmi jednak jak historia, w którą bardzo trudno uwierzyć. A jednak wydarzyła się naprawdę.

Służby zaobserwowały łosia na torach w okolicy Dworca Centralnego w niedzielę (13 września) po godz. 19. Z tego powodu wstrzymano ruch na dwóch peronach, a na miejsce wezwano specjalistów. Ostatecznie zwierzę udało się uśpić. Następnie wrzucono je na specjalną płachtę i wywieziono do lasu.

Skąd łoś na Dworcu Centralnym?

Łosie nie są w Warszawie tak częstym widokiem jak dziki, ale nie są też widokiem zupełnie niespotykanym. Obecność tego zwierzęcia w centralnej części miasta i na ruchliwych torach kolejowych z pewnością jednak zaskakuje. Skąd wziął ten konkretny łoś? Tego nie wiadomo.

Badania i obserwacje terenowe pokazują za to, że łosie podejmują długie wędrówki wzdłuż rzek, cieków wodnych i zadrzewionych terenów, szukając własnego terytorium. Wisła z jej doliną jest dla nich naturalną trasą, po której mogą wędrować. Jeżeli po drodze trafią na duże miasto, nie mają świadomości jego granic ani układu ulic.

Łoś, który zbłądzi w takiej okolicy, może zostać łatwo "wciągnięty" przez miasto, podróżując np. wzdłuż pasów zieleni i nasypów kolejowych. Gdy zwierzę zda sobie sprawę, że przebywa w nieodpowiednim miejscu, zaczyna działać pod wpływem stresu. Wtedy może zagubić się jeszcze bardziej – lub wejść jeszcze głębiej w miasto.

Więcej łosi, więcej osiedli

Jak wylicza portal strefaAGRO, jeszcze na początku XXI w. w Polsce żyło ok. 1 tys. łosi. Było ich tak mało, że rząd wprowadził moratorium na polowanie na te zwierzęta. Efekt? Do 2015 r. liczba łosi wzrosła do 18,5 tys., a w 2024 r. wynosiła już ponad 40 tys.

Łosi pojawiło się na tyle dużo, że ministerstwo rolnictwa chciało zdjęcia moratorium, by ograniczyć straty powodowane przez te zwierzęta w gospodarstwach rolnych. Resort nie potrafił jednak poprzeć swych obaw konkretnymi danymi, a do zdjęcia moratorium wciąż nie doszło.

Z jednej strony rośnie więc liczba łosi, które – chcąc unikać konkurencji – mogą wyruszać na poszukiwanie spokojniejszego życia gdzie indziej. Z drugiej strony o to przyjazne "gdzie indziej" jest jednak coraz trudniej.

Myśliwi polują dziś w lasach przez cały rok, a kolejne obszary środowiska są zabudowywane przez podmiejskie osiedla. Dochodzi więc do coraz większego zatarcia między obszarem "dzikim" i pozbawionym człowieka, a obszarem miejskim i przez człowieka zdominowanym, na co Najwyższa Izba Kontroli zwracała uwagę już w 2020 r.

"Obecność zwierząt wolno żyjących w miastach wynika przede wszystkim z postępującej urbanizacji. Rozszerzanie granic administracyjnych miast powoduje, że włączane są do nich naturalne siedliska zwierząt wolno żyjących, a ich szlaki migracyjne – przecinane. Zamieszkujące na takich terenach zwierzęta szybko adaptują się do życia w warunkach miejskich, gwarantujących zasoby pokarmowe, dostępność schronień oraz nieobecność zagrożenia ze strony dużych drapieżników" – wyjaśnia NIK w raporcie sprzed sześciu lat.

Warszawa z zespołem

Obecnie dzikie zwierzęta w wielu polskich miastach pojawiają się jeszcze częściej. Dotyczy to również Warszawy, w której z tego powodu przed wakacjami powołano zespół ds. dzikich zwierząt.

– Dzikie zwierzęta są częścią miejskiego ekosystemu, ale ich obecność w gęsto zabudowanej przestrzeni rodzi coraz więcej wyzwań. Dlatego powołaliśmy zespół, który połączy wiedzę naukowców, praktyków i przedstawicieli różnych środowisk – tłumaczyła w czerwcu Magdalena Młochowska, przewodnicząca zespołu i koordynatorka ds. zielonej Warszawy.

Rolą zespołu ma być opracowanie rozwiązań ograniczających konflikty na linii człowiek – dzikie zwierzęta, a także przygotowanie rekomendacji dotyczących "harmonijnego korzystania ze wspólnej przestrzeni".

Warto mieć przy tym na uwadze, że sytuacja dotyczy nie tylko Polski – coraz częstsza obecność dzikich zwierząt w miastach to zjawisko postępujące globalnie.

Miejskie dzikie życie

Jak wylicza rp.pl, w Kapsztadzie i Delhi widok pawiana nie budzi niczyjego zdziwienia, dziki zeszły z gór w Hongkongu, a kojoty nikogo nie dziwią na ulicach Los Angeles. "Nie jest specjalnym wydarzeniem, kiedy w Ejlacie, izraelskim kurorcie nad zatoką Akaba, pojawi się koziorożec, a kaczki spokojnie pływają po wodach weneckich kanałów. Papugi i ich skrzekliwe kłótnie stały się już stałym elementem ulic Barcelony" – dodaje portal w artykule o dzikich zwierzętach, które w miastach odnajdują się coraz lepiej.

To samo wykazują również badania. Na przykład opracowanie pod przewodnictwem Uniwersytetu Kalifornijskiego (UCLA) pokazało, że dzikie zwierzęta żyjące w miastach na całym świecie wykazują podobne zestawy zachowań. To m.in. śmiałość wobec ludzi, wykorzystywanie nowych źródeł pokarmu oraz mniejszy lęk przed hałasem i infrastrukturą. Naukowcy nazywają to "behawioralną homogenizacją" – dzikie zwierzęta w różnych miastach zaczynają zachowywać się podobnie, choć wywodzą się z różnych ekosystemów.

Wiele zwierząt nauczyło się, że miasta to dla nich dobre źródło pokarmu: od otwartych śmietników, przez cebulki zasadzanych w rabatach roślin, na świadomym dokarmianiu przez ludzi kończąc. Ale zwierzęta uczą się nie tylko tego. Na przykład ze względu na uliczny hałas ptaki mogą śpiewać głośniej lub w wyższych częstotliwościach, a swój śpiew zaczynać wcześniej. Jak wyjaśnia artykuł na stronie Uniwersytetu Kalifornijskiego, w ten sposób próbują uniknąć zagłuszenia przez hałas ruchu ulicznego o niskiej częstotliwości.

Ale jest i druga strona medalu - jednocześnie "miejskie dzikie zwierzęta" tracą cechy, które byłyby im potrzebne w faktycznie dzikim środowisku.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.