Lobbing w rządzie? "Nie ma w tym nic złego, że myślimy podobnie"
Po spotkaniu Tuska, Czarzastego i Kosiniaka-Kamysza. Co z Pełczyńską-Nałęcz?
Źródło zdj. gł.: PAP/Leszek Szymański
Zgłoszone przez resorty energii i funduszy europejskich uwagi do projektu tak zwanej dużej nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych i prawa spółdzielczego budzą kontrowersje. Chodzi o ministerialnych urzędników dotyczące wprowadzenia kadencyjności zarządów spółdzielni mieszkaniowych. Jako pierwszy uwagi miał zgłosić minister energii. Jednak, jak zauważył wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski, zastrzeżenia zgłoszone przez Motykę miały być analizowane już na wcześniejszych etapach prac nad ustawą.
"Z wielkim zaskoczeniem przyjąłem fakt, że przedstawione przez Pana Ministra propozycje są w istocie zbieżne z postulatami podnoszonymi już w trakcie konsultacji publicznych przez związki rewizyjne spółdzielni mieszkaniowych, a także organizacje zrzeszające członków zarządów spółdzielni (...). Środowiska te otwarcie sprzeciwiają się reformie spółdzielczości mieszkaniowej, która jest jednym z kluczowych elementów strategii mieszkaniowej rządu" - ocenił Lewandowski.
Uwagi do reformy ustawy o spółdzielniach
Wiceminister rozwoju i technologii zwrócił ponadto uwagę, że 7 z 15 uwag, które wniósł Motyka dzień później zgłosiła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
"Co więcej, propozycje zmiany brzmienia przepisów oraz ich uzasadnienie, które zostały zaproponowane (…) w piśmie z 17 lipca, są tożsame z uwagami wniesionymi przez Pana Ministra - w przypadku większości uwag nawet nie zmieniono szyku zdań. Nasuwa to uzasadnione przypuszczenie, że ich autorem jest w istocie podmiot zewnętrzny, lobbujący w interesie ww. podmiotów" - napisał Lewandowski cytowany przez "Rz".
>>> Dorobili klucze, przyszli pod nieobecność lokatorki
Szefowa resortu rozwoju miała wcześniej komentować ustawę, mówiąc, że "zawiera wiele potrzebnych i oczekiwanych zmian porządkujących funkcjonowanie spółdzielni mieszkaniowych". To były jednak już jej trzecie uwagi do projektu, które ponadto zdaniem Lewandowskiego "podważają zasadność najbardziej istotnych zmian".
"Podobnie jak Pani Minister uważam, że wpływ grup lobbingowych na projekty ustaw opracowanych przez administrację rządową jest zjawiskiem niebezpiecznym i szkodliwym, które w żadnym przypadku nie powinno mieć miejsca. Z wielkim zaskoczeniem przyjąłem więc fakt, że przedstawione przez Panią Minister propozycje są w istocie zbieżne z postulatami podnoszonymi już w trakcie konsultacji publicznych przez związki rewizyjne spółdzielni mieszkaniowych, a także organizacje zrzeszające członków zarządów spółdzielni" - stwierdza Lewandowski.
Szefowie resortów składają identyczne komentarze
Nowelizacja ustawy, do której poprawki zgłosili w ubiegłym miesiącu szefowie dwóch resortów, ma ograniczyć nieprawidłowości w funkcjonowaniu spółdzielni mieszkaniowych. Ich członkowie mają się skarżyć przede wszystkim na niewłaściwe zarządzanie majątkiem spółdzielni i brak transparentności działań zarządów.
Zarzuty dotyczące projektu noweli dotyczą z jednej strony możliwych szkód dla spółdzielni, z drugiej - niewystarczającej ochrony praw jej członków. Szczególne emocje rodzi kwestia kadencyjności zarządów. Zgodnie z projektem kadencja miałąby trwać maksymalnie pięć lat. Działacze apelowali, by kadencyjność była fakultatywna i rozstrzygana w statucie spółdzielni.
W swoich uwagach Pełczyńska-Nałęcz i Motyka mieli przychylić się do argumentów działaczy. Proponują w nich fakultatywną kadencyjność, gdzie o jej długości decyduje statut spółdzielni, a nie ustawa. Ponadto obie ich uwagi w tej kwestii miały zostać złożone w identycznym brzmieniu. W obu przypadkach to samo brzmienie ma mieć również uzasadnienie
"Członkowie spółdzielni już obecnie mogą w statucie wprowadzić kadencję zarządu, a właściwy organ może członka zarządu odwołać. Ustawowy przymus kadencyjności nie jest konieczny do osiągnięcia celu kontrolnego, natomiast może destabilizować podmioty prowadzące długofalowe inwestycje i zarządzające znacznym zasobem mieszkaniowym" - cytuje "Rzeczpospolita".
I dodaje: "Przykładów takiej zgodności między ministrami jest więcej".
Ministerstwo Funduszy odpowiada
- Najwyraźniej doszło do zastosowania funkcji "kopiuj-wklej", której nie powinno się tu użyć - mówi w rozmowie z dziennikiem Krzysztof Izdebski, dyrektor ds. rzecznictwa i rozwoju Fundacji im. Stefana Batorego. - Jeśli dwa resorty przysyłają identyczne poprawki z takim samym uzasadnieniem, to rodzi się podejrzenie, że doszło do skopiowania przepisów, których raczej nie przygotowali urzędnicy tych ministerstw - dodaje.
"Zbieżność uwag MFiPR i ME świadczy o istotności podniesionych zagadnień, spójności opinii i tym bardziej przemawia za ich kompleksowym przepracowaniem przez odpowiednie gremia rządowe. Uwagi MFiPR są wynikiem jak zawsze szczegółowej analizy projektu przez resort, wszelkie inne tezy są nieuprawnione" - tłumaczy resort funduszy w odpowiedzi na pytania "Rz".
- Nie ma w tym nic złego, że myślimy podobnie. Nie daje to podstaw, żeby podejrzewać, że ktoś od kogoś ściągnął czy że ktoś za kogoś coś napisał. Myślę, że takie podejście jest obraźliwe wobec dwojga ministrów. Lewica nie ma monopolu na nieomylność - komentuje w rozmowie z dziennikiem dr Jerzy Jankowski, prezes Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP.
W Polsce funkcjonuje około 3600 spółdzielni mieszkaniowych. W swoich zasobach mają około 3,5 mln mieszkań.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.