Starcia na lewicy, mobilizacja w PiS i ruch Hoffmana. Kraków wybiera

Dla Koalicji Obywatelskiej wyborcze starcie w Krakowie będzie próbą odbudowania zaufania po przegranym referendum. Choć kandydatka Koalicji Obywatelskiej i PSL startuje z własnego komitetu "Ponad Podziałami", to może liczyć na polityczne wsparcie. Plan minimum dla Moniki Piątkowskiej to wejście do drugiej tury z dobrym wynikiem.
Kraków. Spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem
Pomóc ma w tym sam premier Donald Tusk, który w czwartek przyjedzie do Nowej Huty, aby przekonywać do głosowania na senatorkę Koalicji Obywatelskiej. Spotkanie odbędzie się w hali przy stadionie Hutnika. W tym samym miejscu dwa lata temu premier Tusk poparł Aleksandra Miszalskiego na kilka dni przed pierwszą turą wyborów. Szef rządu nazwał wtedy byłego już prezydenta Krakowa "przyjacielem".
W partii liczą, że "czar premiera" zadziała ponownie, a przyjazd Tuska do Krakowa zmobilizuje elektorat KO.
Zresztą podobieństw między kampanią Miszalskiego a Piątkowskiej jest więcej.
Dwa lata temu na spotkaniu w Nowej Hucie Tusk nawiązał do budowy metra w Krakowie i mówił, że to uzasadnione "marzenie Krakowian". A w sierpniu w towarzystwie Piątkowskiej zapewniał, że rząd jest gotowy finansowo zaangażować się w budowę metra w Krakowie. Dodał też, że środki zostaną uruchomione, gdy miasto wykona swoją część zadań.
Choć polityczna centrala mocno wspiera Piątkowską, to partyjne doły nie garną się do pomocy kandydatce. Sytuacji nie poprawiła decyzja sprzed kilku tygodni o rozwiązaniu zarządu partii w Krakowie, którą podjęto w Warszawie.
- Krakowskie struktury są słabe, jest zbyt mało ludzi. Realnie jest 300 osób, z czego może tylko 150 jest zaangażowanych - ocenia jeden z parlamentarzystów z Małopolski.
Hoffman rezygnuje, wcześniej zabiegał u Gibały
Na kilka dni przed wyborami zmienia się także polityczny układ sił na kartach wyborczych. Jan Hoffman, inicjator referendum, które doprowadziło do odwołania Miszalskiego, podjął decyzję o wycofaniu swojej kandydatury i poparł Łukasza Gibałę.
- Nie mam wątpliwości, że najlepszym rozwiązaniem dla Krakowa i najlepszą szansą na dobrą przyszłość miasta jest prezydentura Łukasza Gibały - powiedział podczas konferencji prasowej.
Za tym gestem kryje się jednak polityczna kalkulacja. Po udanym referendum Hoffman kreował się na bezpartyjnego i obywatelskiego kandydata, licząc, że referendalny sukces przełoży się na jego wyborczy wynik.
Jednak jego plan uległ diametralnej zmianie po tym, jak sondaże nie dawały mu większych szans na drugą turę, a jego poparcie szacowano maksymalnie na kilka procent, co i tak wydaje się wariantem bardzo optymistycznym.
Hoffman może liczyć, że w zamian za poparcie po zwycięstwie dostanie stanowisko wiceprezydenta Krakowa. Dwa lata temu podobnie zrobił Stanisław Mazur, który na kilka dni przed pierwszą turą zrezygnował ze startu i przekazał swoje poparcie Miszalskiemu. Kiedy ten wygrał wybory, zrobił Mazura swoim wiceprezydentem.
Współpracownicy Gibały zapewniają, że taki scenariusz w przypadku Hoffmana się nie powtórzy.
PiS liczy na drugą turę
Po tym, jak Konfederacji nie udało się zarejestrować kandydata, w lokalnych strukturach PiS zaczęto nieśmiało mówić, że być może druga tura jest realna.
- Sondaże pokazują, że możemy liczyć na dobry wynik, a przy odrobinie szczęścia druga tura jest możliwa - przekonuje jeden z posłów PiS z Małopolski.
I wylicza: - W ostatnich wyborach kandydat PiS i Konfederacji mieli łącznie prawie 74 tys. głosów. Żeby wejść do drugiej tury, potrzeba było wtedy 79,5 tys. głosów. Pamiętajmy jednak, że wtedy była wysoka frekwencja, a teraz raczej już takiej nie będzie, co akurat nam sprzyja - dodaje.
Z kolei Michał Drewnicki powołuje się na wewnętrzne sondaże, według których różnica między nim a kandydatką KO wynosi zaledwie 0,1 punktu procentowego.
"Dochodzą mnie słuchy, że w ostatnich godzinach mogą pojawić się nieuczciwe, kłamliwe ataki na mnie i moją rodzinę (...). Kampania idzie bardzo dobrze. Do końca robimy swoje i przedstawiamy mieszkańcom wizję ambitnego Krakowa, bliskiego ludziom" - napisał kandydat PiS w mediach społecznościowych.
Na lewicy trwa wymiana ciosów
Od dłuższego czasu na lewicy trwa wymiana ciosów między Aleksandrą Owcą a Darią Gosek-Popiołek. Ta ostatnia startuje z ramienia Nowej Lewicy, choć przez lata tworzyła partię Razem i ściśle współpracowała z Owcą.
Przez długi czas lepiej w sondażach radziła sobie Gosek-Popiołek, ale kilka dni temu doszło do "mijanki".
Z sondażu OGB dla "Śniadania Rymanowskiego", opublikowanego kilka dni temu, wynika, że Owca może liczyć na 9,75 proc. poparcia, a kandydatka Nowej Lewicy na 5,64 proc.
Do tego Gosek-Popiołek musi odpierać ciągłe ataki dawnych działaczy, którzy sugerują, że posłanka powinna zrezygnować z kandydowania.
"Ważne, ważniejsze". Czarne chmury nad posłem Koalicji ObywatelskiejINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.