Zmarł ponad tysiąc lat temu. Szczątki cara w eskorcie myśliwców wróciły do Bułgarii

Niecodzienne wydarzenie w Bułgarii. W sobotę powitano tam szczątki cara Samuela, przekazane przez Grecję ponad tysiąc lat po śmierci jednego z najsłynniejszych średniowiecznych władców bułgarskich.
Trumna z domniemanymi szczątkami cara Samuela, fot. SAKIS MITROLIDIS /AFP/East News
W eskorcie myśliwców
Szczątki cara, który władał państwem bułgarskim w latach 997–1014, przywieziono do kraju w eskorcie dwóch par myśliwców MiG-29 i F-16. Na płycie lotniska w Sofii oczekiwali przedstawiciele władz w ramach uroczystości z udziałem kompanii honorowej. Razem ze szczątkami podróżowali z Grecji członkowie bułgarskiego rządu: premier Rumen Radew, wicepremier Iwo Christow oraz minister kultury Ewtim Miłoszew.
Radew udał się wcześniej do Grecji, gdzie w Muzeum Kultury Bizantyńskiej w Salonikach odbyła się oficjalna ceremonia przekazania szczątków cara. W wydarzeniu uczestniczyli również premier Grecji Kyriakos Micotakis oraz grecka ministra kultury Lina Mendoni.
Porozumienie Grecji z Bułgarią
Szefowie resortów kultury obu państw podpisali i wymienili protokoły przekazania. Porozumienie zawarte między krajami zakłada przekazanie Bułgarii przez stronę grecką szczątków zidentyfikowanych jako należące do cara Samuela. W okolicach jeziora Prespa na północy kraju odkrył je grecki archeolog, prof. Nikolaos Mucopulos. Bułgaria ze swej strony przekaże Grecji 48 relikwii kościelnych - przypomniała BTA.
Micotakis wyraził nadzieję na jeszcze ściślejszą współpracę, tak aby „również inne relikwie mogły zostać zwrócone Bułgarii i Grecji”.
Szczątki Samuela zostaną przeniesione w uroczystym kondukcie do bazyliki św. Zofii i złożone w specjalnie przygotowanym sarkofagu. Odprawione zostanie również nabożeństwo.
Bohater narodowy
Car Samuel jest bohaterem narodowym Bułgarów ze względu na to, że walczył o zachowanie niepodległości kraju w obliczu zagrożenia ze strony greckojęzycznego Cesarstwa Bizantyńskiego.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.