Konie piętą achillesową dronów? "Szalony pomysł" brytyjskiej armii
— Brzmi jak szalony pomysł, ale wnioski z Ukrainy i Bliskiego Wschodu są oczywiste — współczesne działania wojenne wymagają kreatywności oraz elastyczności i czasem trzeba wrócić do podstaw — mówi przedstawiciel brytyjskiej armii.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jak podaje "The Times", pomysł przywrócenia koni do czynnej służby został częściowo zainspirowany Estońską Ligą Obrony — ochotniczą formacją wojskową pod egidą estońskiego ministerstwa obrony, gdzie uformowano oddział konnicy. — Ich pomysł jest prosty, ale też śmiały — w gęstym i grząskim terenie leśnym, gdzie mogą utknąć ciężkie wojskowe pojazdy, konie poruszają się bez problemu — mówi rzecznik.
Czytaj nas częściej w Google
Dodatkowo konnica może przemieszczać się przez dany obszar w bardziej skryty sposób niż pojazdy pancerne, konie mają też znacznie niższą sygnaturę termiczną niż silnik spalinowy, a zwierzęta można też np. łatwo pomylić z lokalną fauną — mówi brytyjski wysoki rangą żołnierz w rozmowie z "The Times".
Brytyjski dziennik dodaje, że tamtejsza armia sprawdza już swój nowy pomysł w akcji i wygląda na to, że konie rzeczywiście mogą za jakiś czas wrócić do czynnej służby w siłach Londynu.
Przy okazji warto wspomnieć, że polskie wojsko cały czas korzysta z koni. Służą one w kilku formacjach Wojsk Obrony Terytorialnej, w których pomagają w działaniach rozpoznawczych czy patrolach granicznych prowadzonych w trudnych warunkach terenowych. W naszym wojsku istnieje nawet specjalność wojskowa "jazda konna", która "łączy nowoczesne szkolenie z bogatą kawaleryjską tradycją".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.