Rosja uderza w Węgry. "Era Orbána dobiegła końca"
Rosja wydali z kraju nieokreśloną liczbę węgierskich dyplomatów w ramach działania odwetowego – poinformowało w czwartek rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych po tym, jak w zeszłym miesiącu Budapeszt wydalił 10 rosyjskich dyplomatów, o czym informuje Reuters.
Siergiej Ławrow
Źródło zdjęć: © GETTY | Anadolu
"W ramach działania odwetowego grupa pracowników Ambasady Węgier w Moskwie oraz Konsulatów Generalnych Węgier w Petersburgu i Kazaniu musi opuścić terytorium Federacji Rosyjskiej w ciągu dwóch tygodni" – poinformowało ministerstwo.
Węgierskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło w komunikacie, że przyjęło do wiadomości decyzję Rosji, dodając: "Węgry nie są zainteresowane eskalacją napięcia dyplomatycznego."
Reuters przypomina, że Węgry oskarżyły wydalonych rosyjskich dyplomatów o działania niezgodne z ich statusem – sformułowanie często używane jako określenie działalności szpiegowskiej. "Posunięcie to było wyraźnym sygnałem, że prorosyjska era byłego premiera Viktora Orbána dobiegła końca" – podkreśla agencja prasowa.
Jednocześnie w środę ta sama agencja pisała, że Rosja ostrzegła NATO, że może sięgnąć po broń jądrową, jeśli Sojusz próbowałby odciąć obwód królewiecki od reszty kraju. Moskwa uznała działania NATO za ryzykowne i zagroziła atakami na ośrodki decyzyjne państw członkowskich.
"Rosja będzie gotowa użyć całego arsenału dostępnych jej sił i środków, w tym broni jądrowej, aby bronić swojego terytorium, jeśli państwa NATO podejmą jakąkolwiek próbę odizolowania obwodu królewieckiego od reszty kraju" – napisano w rosyjskiej nocie dyplomatycznej.
Sojusz przekazał pisemną odpowiedź, którą również widział Reuters. NATO podkreśliło, że ma charakter obronny i skupia się na przeciwdziałaniu zagrożeniom wobec swoich członków, niezależnie od kierunku, z którego one pochodzą.
"Żadne z ćwiczeń ani działań NATO nie stanowi zagrożenia dla terytorium Federacji Rosyjskiej" – napisano w odpowiedzi Sojuszu.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.