Nie uciekaj, bo nie będą cię szukać. Tak jak Mai
Maja, rocznik 2008, Bartek rok starszy. Gdy byli małymi dziećmi, ich rodzice się rozstali. I on, i ona zostali ze swoimi matkami. Przez rok chodzili do tej samej podstawówki. Poza tym to dwa różne światy, które spotkały się w "złym środowisku".
Maja mieszkała z mamą w wynajmowanym mieszkaniu w bloku i co weekend jeździła do ojca do sąsiedniego Działdowa. Bartek mieszkał z mamą na zamkniętym osiedlu domków szeregowych naprzeciw stolarni dziadka, która słynęła z solidnych, drogich parkietów. Mama pracowała w stolarni, ojciec miał firmę budowlaną. Rzadko widywał ojca.
Pałętał się z kolegami po Mławie bez celu. Mieli po 13-14 lat. Bartek się wyróżniał - zawsze najnowsze markowe buty i wypasiona hulajnoga elektryczna. Widywani byli nieopodal stolarni, przy drodze szutrowej wzdłuż torów - tam, gdzie chodzi się na spacery z psem. Gromadzili się przy studzience kanalizacyjnej i czuć było od nich zapach marihuany.
W grupie pojawiały się dziewczyny. Pojawiała się Maja. - Starała się o Bartka. On ją odtrącał, a potem chciał z nią być. I tak w kółko - mówi ich dawny kolega.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.