Ukraińcy nie zwalniają tempa, atakują w Rosji. Pstryczek w stronę Trumpa
Mimo czasowych ograniczeń w wykorzystaniu amerykańskich systemów łączności satelitarnej i danych wywiadowczych, Ukraińcy nie zwalniają. Nadal potrafią planować rozległe operacje dalekiego zasięgu, choć amerykańskie decyzje komplikują część ich działań i ograniczają swobodę wykorzystania niektórych środków bezzałogowych. Na szczęście część danych nadal mogą dostarczyć europejskie agencje, a także częściowo aktualne są dane przekazane wcześniej przez Amerykanów.
Dzięki temu 18 października Ukraińcy byli w stanie przeprowadzić atak na Petersburg i obwód leningradzki. Wedle samych Rosjan był to największy nalot na to miasto od początku wojny. Rosyjskie władze informowały o zestrzeleniu 146 bezzałogowców tylko nad samym miastem, a łączna liczba dronów przechwyconych w całym kraju miała sięgnąć 1015.
Co ważniejsze, był to pstryczek w stronę Donalda Trumpa. Petersburg bowiem został wyznaczony jako terminal naftowy, z którego mają wychodzić tankowce z ropą. Kijów pokazuje, że nie zamierza rezygnować z uderzeń w źródła finansowania rosyjskiej wojny tylko dlatego, że Waszyngton oczekuje większej powściągliwości.
Wedle Rosjan jeszcze większą skalę miał atak na Moskwę i obwód moskiewski w nocy z 21 na 22 października. Mer stolicy Siergiej Sobianin poinformował, że w kierunku Moskwy i okolic miało lecieć łącznie 630 ukraińskich dronów. Według jego relacji 163 bezzałogowce zestrzelono na podejściach do miasta, a większość pozostałych miała zostać zniszczona dalej od stolicy. Głównym celem ataku był 75. Arsenał Ministerstwa Obrony w Serpuchowie. Jednostka podlega Głównej Dyrekcji Rakietowo-Artyleryjskiej. Zajmuje się przechowywaniem i naprawą uzbrojenia, w tym systemów artyleryjskich i przeciwlotniczych Buk-M1, Buk-M2 oraz S-300W. Tam właśnie są serwisowane systemy przeciwlotnicze i ich efektory, które odpowiadają za ochronę Moskwy i obwodu moskiewskiego. Masowy atak.
Masowy atak
Ukraińcy atakowali nie tylko cele w największych rosyjskich miastach. Drony pojawiły się także nad obwodami lipieckim, woroneskim i tulskim. W Lipiecku uszkodzone zostały budynki mieszkalne i placówka medyczna, na które spadły szczątki zestrzelonych bezzałogowców, które były skierowane na zakłady przemysłowe. Nie ma jednak potwierdzenia trafienia huty Nowolipieckiej ani elektrociepłowni. Wedle Rosjan również w Tule nie zostały trafione obiekty wojskowe i przemysłowe. Według gubernatora Dmitrija Miliajewa rosyjska obrona przeciwlotnicza zniszczyła 70 dronów. W Tule i rejonie zaokskim odnotowano jedynie uszkodzenia prywatnych domów, przede wszystkim elewacji, dachów i okien w wyniku uderzeń zestrzelonych bezzałogowców.
Jednak pojawiły się filmy pokazujące dymy nad zakładami Spław, należącymi do koncernu Rostiech. Spław jest jednym z najważniejszych rosyjskich producentów wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych i amunicji rakietowej, w tym systemów Smiercz i Tornado-S. Gubernator obwodu woroneskiego Aleksandr Gusiew informował o 44 zestrzelonych dronach nad Woroneżem i czterech rejonach obwodu. Zgłaszano uszkodzenia domów, budynków użyteczności publicznej i samochodów. Głównym celem uderzenia były obiekty sieci energetycznej, które zostały zniszczone.
Ukraińcy kontynuowali również ataki na rosyjskie zaplecze energetyczne. Uderzenia w rafinerię w Riazaniu oraz zakład stabilizacji kondensatu gazowego w Surgucie przeprowadzono 16 października. Rafineria w Riazaniu należy do dużych rosyjskich zakładów tego rodzaju i ma znaczenie dla zaopatrywania rynku moskiewskiego.
Kolejnym celem była przepompownia ropy w rejonie Nikolskiego w obwodzie tambowskim. Obiekt obsługuje odcinek systemu rurociągu Przyjaźń, którym ropa trafia między innymi na Słowację i Węgry. Nie wiadomo jednak, czy przepompownia musiała przerwać pracę.
Amerykański ślad
W ostatnich tygodniach administracja Donalda Trumpa robi bardzo dużo, aby pomóc Rosjanom. Amerykański prezydent głośno krytykował te operacje, wskazując między innymi na ich wpływ na ceny paliw. Jednocześnie nie zauważył, że Ukraina uznała, że nie ma powodu utrzymywać ograniczeń własnych ataków na rosyjską energetykę, skoro Moskwa kontynuowała uderzenia w ukraińskie elektrownie i sieci przesyłowe.
Na szczęście, mimo ograniczeń, Ukraińcy mają możliwość wykorzystywania innych systemów naprowadzania. Różne konstrukcje wykorzystują bowiem odmienne systemy nawigacji i sterowania, a część może poruszać się po wcześniej zaprogramowanej trasie bez ciągłego połączenia satelitarnego. Dlatego ograniczenia łączności nie musiały automatycznie uniemożliwić nalotów na Petersburg czy Moskwę. Mogły natomiast zmniejszyć elastyczność wybranych operacji, utrudnić sterowanie w locie i ograniczyć zdolność do prowadzenia części misji wymagających szybkiej reakcji operatora.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.