Pożar w fabryce tekstyliów w Chinach. Zginęło 8 osób

Opracowanie: Paweł Auguff Publikacja: Dzisiaj, 21 września (10:22)
Co najmniej osiem osób zginęło, a jedna odniosła obrażenia w wyniku pożaru w fabryce tekstyliów w mieście Foshan w prowincji Guangdong na południowym wschodzie Chin. To kolejne w ostatnich miesiącach tego typu zdarzenie w zakładach produkcyjnych w ChRL.
Zdjęcie poglądowe /Shutterstock
O tragicznym w skutkach pożarze na południowym wschodzie kraju poinformowała w poniedziałek agencja Xinhua.
„Z informacji uzyskanych od odpowiednich organów w prowincji Guangdong wynika, że po południu 20 (września, w niedzielę - red.) doszło do pożaru na terenie zakładu tekstylnego w dzielnicy Shunde w mieście Foshan” – przekazała agencja.
Jak poinformowano, zginęło 8 osób, a jedna osoba została ranna. Działania ratunkowe trwają. Przyczyny pożaru na razie nie są znane.
Czarna seria trwa
Jest to kolejny w ostatnich miesiącach śmiertelny incydent w chińskich zakładach przemysłowych, o których poinformowały media państwowe.
W maju w centralnych Chinach w prowincji Hunan doszło do wybuchu w fabryce fajerwerków, w wyniku którego życie straciło co najmniej 21 osób, a 61 odniosło obrażenia. Z kolei na początku lipca pożar w fabryce obuwia w prowincji Fujian zabił co najmniej 28 osób. Po tym zdarzeniu chiński przywódca – cytowany przez rządowe media – przyznał wprost, że w kraju doszło w tym roku do „wielu poważnych wypadków związanych z bezpieczeństwem produkcji”.
Oświadczył, że władze muszą „wyciągnąć wnioski z tych lekcji”. Dwa miesiące później - 10 września - doszło do pożaru na zagranicznym statku handlowym w stoczni remontowej w Qingdao na wschodzie kraju. Zginęło wówczas 25 osób.
Eksperci zwracają uwagę na to, że w chińskich zakładach – zwłaszcza powiązanych z przemysłem tekstylnym i obuwniczym – powszechnym problemem pozostaje niespełnianie wymogów bezpieczeństwa, brak odpowiednich dróg ewakuacyjnych oraz składowanie łatwopalnych tworzyw sztucznych i chemikaliów w bezpośrednim sąsiedztwie stanowisk pracy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.