The Jerusalem PostStarlink slowed, Ukraine’s drones stalled: The private power behind a modern warInquirerPDEA seizes P6.8M ‘shabu’ in Zamboanga City buy-bustESPNNHL Power Rankings: Fantasy hockey pickups for all 32 teamsInquirer EntertainmentMeghan Markle ‘distressed’ over father’s alleged child abuse images found in PHPunch2027: North should back Tinubu, wait till 2031 — AkumeScreen RantAvengers: Doomsday & Secret Wars Get Major Update From Legendary Marvel Comics WriterColliderLaika’s Stop-Motion Masterpiece Is Officially a Streaming Hit Ahead of ‘Wildwood’Wirtualna PolskaPadło pytanie o schrony. Alarmujące wyniki sondażuBBC NewsMet Police say letter with claims about Meghan's father not shared with other law enforcementCNN Türkİzmir'de 30 yıl hapis cezasıyla aranan firari yakalandıBBC BusinessRising demand from families needing Christmas helpCBS NewsParis museums close, shops build barricades ahead of more protests
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, October 24, 2026

"Uwodziciel, ale kibolski". Psycholodzy oceniają Trumpa

Translate

Andrew Feinberg, korespondent brytyjskiego dziennika "The Independent" w Białym Domu, zadawał we wtorek pytania podczas spotkania z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym. Chwilę wcześniej Biały Dom ogłosił program wart 25 mln dolarów, który ma nagradzać sygnalistów kwotami do 30 tys. dolarów za informacje pozwalające odzyskać pieniądze podatników. Feinberg zapytał, po co sygnaliści mieliby korzystać z nowego programu, skoro istnieje już inny.

Kiedy próbował dopytać o zmiany w waszyngtońskim East Potomac Park, Trump mu przerwał: "Cicho, cicho". Potem było ostrzej. "Nie wiem, kim, do diabła, jesteś, ale lepiej uważaj". I wreszcie: "Co z tobą nie tak? Jesteś chorym człowiekiem? Naprawdę uważam, że coś jest z tobą nie tak". Feinberg twierdzi, że mniej więcej pięć minut wcześniej powiedział prezydentowi, kim jest.

DLA CIEBIE

Fiat na targach - przegląd modeli i nowości

W środę Feinberg poinformował, że odsunięto go od roli sprawozdawcy prasy drukowanej w puli podczas czwartkowej podróży prezydenta do Iowa.

Zachowanie Trumpa skłania do pytań o to, jak prezydent USA sprawuje urząd i co mówią o nim jako o człowieku. Poprosiliśmy specjalistów, by je ocenili. Zanim jednak oddamy im głos, przedstawiamy listy przykładów. Bo starcie z Feinbergiem to tylko jeden z epizodów ostatnich dwóch tygodni.

Tygrys, rozstrzeliwanie autorów przecieków i "Ocean Trumpa"

Oto co jeszcze robił i mówił prezydent USA:

  • 13-14 października. Trump opublikował na Truth Social swoim 13 mln obserwującym nagranie ataku tygrysa na Williama Chapmana w Yorkshire Wildlife Park, z podpisem "Nigdy nie zadzieraj z naturą!". 23-letni mężczyzna zmarł. Prezydent dodał montaż ataków lwów na ludzi z wesołą muzyką, a rano wideo wygenerowane przez AI, na którym sam bawi się z tygrysem. Rodzina zmarłego mówiła, że takie treści sprawiają jej ogromny ból. Burmistrz Południowego Yorkshire Oliver Coppard zarzucił Trumpowi, że wykorzystuje AI, by kpić z tragedii dla taniego efektu.
  • 14 października. Na wiecu w Bullhead City w Arizonie Trump stwierdził, że autorów przecieków "powinno się rozstrzeliwać", i nazwał ich "szumowinami". Zaraz potem wskazał na dziennikarzy obsługujących wiec i ocenił, że są "prawie tak samo źli".
  • 16 października. Na wiecu w Georgii opowiadał, że zaproponował Google’owi przemianowanie Atlantyku lub Pacyfiku na "Ocean Trumpa", ale firma odmówiła. Tego samego dnia późnym wieczorem uchylił nowe sankcje wobec Rosji, przewidziane w ponadpartyjnej ustawie, którą sam podpisał zaledwie miesiąc wcześniej.
  • 22 października. Ponad 400 słowami na Truth Social i na wiecu bronił spotu Viveka Ramaswamy’ego, republikańskiego kandydata na gubernatora Ohio. W reklamie demokratyczną rywalkę Amy Acton atakuje jej matka, z którą kandydatka nie utrzymuje kontaktu, a która według Acton nie zareagowała, gdy ta była krzywdzona przez ojczyma. Trump chwalił się, że doradził Ramaswamy’emu, by nie wycofywał spotu. Tego samego dnia mówił, że dzwonił do prezesa Google’a Sundara Pichaia w sprawie przemianowania Atlantyku, a ten miał go prosić, by tego od nich nie żądał. Nie wiadomo, czy taka wymiana zdań z Google’em w ogóle się odbyła.

"Cicho, świnko". Dziennikarki na celowniku

Ataki na reporterów to u Trumpa stały element. Według wyliczeń portalu Axios od listopada 2025 r. prezydent co najmniej 13 razy poniżał dziennikarki:

  • Listopad 2025. Na pokładzie Air Force One przerwał Catherine Lucey z Bloomberga, gdy próbowała zadać pytanie uzupełniające: "Cicho, cicho, świnko".
  • 18 listopada 2025. Mary Bruce z ABC News zapytała saudyjskiego następcę tronu o zabójstwo dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego z 2018 r. W odpowiedzi usłyszała, że jest "okropną osobą i okropną reporterką".
  • Listopad 2025. Autorkę tekstu "New York Timesa" o wieku prezydenta i oznakach zmęczenia nazwał "brzydką". Chodziło o Katie Rogers, o której napisał, że jest "brzydka w środku i na zewnątrz".
  • 27 listopada 2025. "Jesteś głupia? Jesteś głupią osobą?" – przerwał dziennikarce, która w Mar-a-Lago pytała o weryfikację Afgańczyków w USA. Była to Nancy Cordes z CBS News.
  • Maj 2026. Rachel Scott z ABC, która pytała, dlaczego zajmuje się remontami w czasie wojny z Iranem i drożejącego paliwa, usłyszała, że to "głupie pytanie", a ona jest "jedną z najgorszych reporterek". Akaylę Gardner z MS NOW nazwał "głupią osobą", bo zwróciła uwagę, że koszt jego sali balowej wzrósł z 200 do 400 mln dolarów.
  • Sierpień 2026. Kristen Holmes z CNN usłyszała "bądź cicho", gdy pytała o ćwiczenia wojskowe z Koreą Południową. Maggie Haberman z "New York Timesa" nazwał "nieatrakcyjną osobą, zarówno w środku, jak i na zewnątrz", a do Kaitlan Collins z CNN wielokrotnie mówił, żeby się uśmiechnęła.
  • Wrzesień 2026. Rachel Scott, która pytała o obiecane 5 tys. dolarów "dywidendy Trumpa" dla każdego Amerykanina, usłyszała: "Nie ty. Jesteś najgorsza".

Biały Dom odpiera zarzuty. Rzeczniczka Olivia Wales przekonuje, że Trump to najbardziej dostępny prezydent w historii, który po prostu punktuje stronnicze pytania, bez względu na płeć dziennikarza.

Na słowach się nie kończy. We wrześniu Trump z dnia na dzień zakazał wstępu do Białego Domu dziennikarzom CNN, MS NOW i Politico, zarzucając im "fake newsy". Reporterom tych redakcji odebrano przepustki, a największe stacje telewizyjne w proteście zawiesiły wspólne relacje z wydarzeń z udziałem prezydenta. W odpowiedzi Departament Sprawiedliwości wszczął postępowanie antymonopolowe wobec ABC, CBS, CNN, Fox News i NBC.

Nieprzewidywalność Trumpa staje się coraz większym problemem dla jego partii. Wojna z Iranem, która kosztowała miliardy dolarów i wywołała ogromny kryzys paliwowy na świecie, działania w sprawie Ukrainy, próby przejęcia Grenlandii – wszystko to odbija się na Partii Republikańskiej przed wyborami połówkowymi 3 listopada. W sondażu Fox News poparcie dla prezydenta spadło do 36 proc., najniżej w obu jego kadencjach. Republikanie mogą stracić większość w Kongresie.

Prof. Wojciech Cwalina: Symptomy są widoczne

Prof. Wojciech Cwalina z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie mówi, że jest daleki od sztywnego przypisywania Trumpowi cech osobowości narcystycznej. Niemniej, jak dodaje, symptomy są widoczne: poszukiwanie podziwu, pochlebstw, ukłonów od otoczenia. A gdy ktoś stawia opór, jest frustracja i atak.

- On nie liczy się z kosztami, dąży do celu niemal po trupach. I dużo mówi, być może za dużo. Opowiada historie wyprzedzające fakty, niemające nic wspólnego z rzeczywistością, o której mówi - wskazuje prof. Cwalina.

To Trump jest, jak tłumaczy psycholog, najważniejszy; to on zawsze musi być w centrum uwagi. Oczywiście, jest w tym element kreacji, ale to zachowanie jest zbyt naturalne. Ten rys zachowania był zresztą obecny w jego pierwszej kadencji, choć teraz jest to bardziej widoczne. A to ze względu na towarzyszące Trumpowi poczucie bezkarności, o którym niżej.

W rozmowie z Wirtualną Polską prof. Cwalina mówi, że wątpliwości co do zachowania Donalda Trumpa się rodzą, ale trzeba mieć na uwadze także perspektywę tych, którzy są zachwyceni jego postępowaniem. I to nie tylko w USA.

- Nad tym wszystkim, mam wrażenie, unosi się z jednej strony przekonanie o bezkarności, wynikające z cech charakterystycznych czy sposobu działania Trumpa. A z drugiej – z jego otoczenia i przyzwolenia na takie, a nie inne postępowanie. Niemniej nie można zapomnieć o tym, że niektóre jego działania przynoszą korzyści konkretnym osobom. Są osoby, które na tym, co dzieje się dookoła jego kontaktów z Rosją czy wojny w Iranie, czerpią bardzo wymierne korzyści - przekonuje psycholog.

Wskazuje również najlepszą strategię wobec Trumpa: dużo cierpliwości i niegwałtowne reakcje - zaszczepianie myśli, którą później uznaje on za własną. I taką strategię stosują np. Władimir Putin i jego otoczenie.

Ekspertka nie przebiera w słowach

Psycholożka i terapeutka Ewa Woydyłło bardzo krytycznie ocenia zachowanie prezydenta USA. Podkreśla, że ocenia Trumpa jako polityka. W rozmowie z Wirtualną Polską nazywa jego decyzje politycznym narcyzmem i uważa, że prezydent nie uznaje żadnych ograniczeń wynikających z norm ani z prawa. Przyznaje, że myśli o nim z lękiem.

Jej zdaniem nikt nie powie prezydentowi USA "stop, tak nie można", bo wokół władzy panuje bałwochwalstwo.

Woydyłło zwraca uwagę na wiek 80-letniego prezydenta. Jej zdaniem Trump ma "niewiele hamulców, bezpieczników, które by go powstrzymywały przed robieniem tego, na co ma ochotę". Jego zachowania określa jako "rodzaj uwodzicielstwa, ale nie tego szarmanckiego; raczej kibolskiego". Ocenia, że prezydentowi USA chodzi o wzbudzanie strachu. - Nikt nie będzie śmiał mu zagrać na nosie, bo ten nos zostanie takiej osobie obcięty - mówi.

Źródeł postawy Trumpa psycholożka upatruje w jego dzieciństwie. Zwraca uwagę, że w odróżnieniu od Putina, który wyrósł z głębokiej biedy, Donald Trump był dzieckiem uprzywilejowanym.

- Wystartował nie jako zahukane dziecko, ale jako zepsuty moralnie młody człowiek, który wszystko może. A taka wszechmoc demoralizuje. Gdzie miał się on nauczyć pewnej wrażliwości, jeśli jest produktem pewnej klasy? On widział świat zalany rozkoszami, z nieograniczonym dostępem do pieniędzy - mówi psycholożka.

Takie wychowanie uważa za "demoralizujące". Rządy prezydenta USA ocenia jako "demontaż wszelkiej kultury politycznej", a jego samego nazywa "małym, rozpieszczonym narcyzem". - Nie ma zresztą na określenie działań jego i podobnych mu polityków innych słów niż schamienie. W znaczeniu niedouczenia, braku wrażliwości. Odczytuję takie działania jako symbol duchowej nędzy - mówi Wirtualnej Polsce Woydyłło.

"Złożona, intrygująca osobowość" 

Łatwo jest, jak wskazuje prof. Cwalina, patrząc na wybraną osobę i oceniając jej zachowania, skupiać się tylko na niej, bo zasłania ona tło. Ekspert zauważa, że z tego względu, patrząc na samego Trumpa, łatwo stworzyć portret osoby zaburzonej. Ale, jak podkreśla profesor, nie można zapominać, że on działa i jest osadzony w pewnych kontekstach. Np. w kontekście swoich wyborców, szczególnie tych najbardziej radykalnych, swoich doradców czy wreszcie polityki; zarówno krajowej, jak i międzynarodowej.

– Warto mieć wszystkie te konteksty na uwadze. On nie jest oderwany od rzeczywistości, bo sprawnie się po niej porusza. Ale pewnych rzeczy do świadomości po prostu nie dopuszcza. To złożona, szalenie intrygująca osobowość, która przez lata będzie obiektem analiz. Również psychologów – mówi Wirtualnej Polsce prof. Cwalina.

Jak podkreśla, Trump stał się miliarderem i dwukrotnie prezydentem USA. - Jeśli więc jest to "zaburzenie", to zwieńczone niewątpliwym sukcesem - podsumowuje.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.