Tusk wbija szpilę Nawrockiemu. "Jeździłem słabo, ale za swoje"

Donald Tusk, Radosław Sikorski i Adam Szłapka odnieśli się do tematu jazdy konnej, podkreślając, że korzystają z jeździectwa na własny koszt.
Komentarze zamieszczono po publikacji artykułu o pojawieniu się koni przeznaczonych dla Karola Nawrockiego i jego rodziny w prezydenckim ośrodku oraz towarzyszących temu wydatkach.
Kancelaria Prezydenta potwierdziła informacje w sprawie trzech koni służbowych i jednego dla SOP, nie podając dokładnych kosztów ich utrzymania.
Premier opublikował na platformie X zdjęcie ukazujące go podczas jazdy na kasztanowym koniu. "Jeździłem słabo, ale za swoje" - napisał Donald Tusk.
Podobną fotografię, wykonaną w czasach, gdy był korespondentem wojennym w Afganistanie, zamieścił minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. "Też lubię konno" - skomentował szef polskiej dyplomacji.
Konie w ośrodku prezydenta. Reakcje polityków koalicji rządzącej
"Jeździectwo to przepiękny sport, ale jeździmy za swoje. I nie trzeba trzymać koni w Kancelarii" - napisał z kolei rzecznik rządu Adam Szłapka.
W dołączonym nagraniu w mediach społecznościowych Szłapka chwalił jesień w Polsce, opowiadał o jeździe z koniem Emikonem i podkreślał, że jego zdaniem jeździectwo "jest jednym z najpiękniejszych sportów". - Ale nie trzeba wcale za to płacić pieniędzy publicznych i nie trzeba trzymać koni w kancelarii - powtórzył.
Powyższe komentarze pojawiły się po medialnych publikacjach dotyczących koni przeznaczonych dla rodziny Karola Nawrockiego. Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", wiosną bieżącego roku w ośrodku prezydenckim w Promniku przygotowano trzy wierzchowce dla prezydenta, jego żony Marty i ich córki Kasi. Informator dziennika wyjaśnił, że doszły do tego obsługa stajni, instruktor jazdy i przyczepy do wożenia koni.
Kancelaria Prezydenta wyjaśnia w sprawie koni
Informację potwierdziła Kancelaria Prezydenta. Według niej Centrum Obsługi KPRP ma w swojej dyspozycji trzy konie: kuca Edzia, konia fryzyjskiego Ramzesa oraz konia huculskiego Aramisa.
Jest też czwarty koń przeznaczony dla funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa, towarzyszący mu podczas jazdy z prezydentem. Koszty utrzymania tego zwierzęcia ma ponosić osobno SOP.
Kancelaria nie ujawniła, ile kosztuje utrzymanie koni, ani ile trzeba było zapłacić za ich sprowadzenie. Podkreślono, że są one własnością nie Kancelarii, a Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP, które jest odrębną jednostką sektora finansów publicznych działającą jako instytucja gospodarki budżetowej.
"Gazeta Wyborcza" podała jednak szacunkowe wyliczenia. Według nich koń huculski kosztuje od 4 do 12 tys. zł, fryzyjski od 12 do 100 tys. zł, a kuc od 2 do 10 tys. zł. Miesięczne utrzymanie jednego osobnika może wynosić około 1,5-3,5 tys. zł, nie wliczając w to kosztów leczenia i transportu.
Rzecznik prezydentaRafał Leśkiewicz na publikację zareagował chłodno. "Trzeba mieć końskie zdrowie, żeby się mierzyć z kolejną propagandową akcją medialną podkutych razem wymierzoną w Prezydenta RP" - napisał na platformie X.
"Polityczny WF": Powiedział wprost o drogim paliwie. "Nie możemy być niewolnikami"INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.