Komorowski: Prezydenci pisowscy mają to do siebie, że lekceważąco traktują konstytucję

„Prezydent Karol Nawrocki w końcu podpisze nominację na wicepremiera dla Andrzeja Domańskiego, ale wykorzysta fakt, że konstytucja jest nieprecyzyjna i będzie opóźniać decyzję” – powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM były prezydent Bronisław Komorowski. „Prezydenci pisowscy mają to do siebie, że lekceważąco traktują konstytucję” – dodał.
Bronisław Komorowski, zdj. Marcin Suchmiel /RMF FM
Premier Donald Tusk poinformował, że we wtorek podpisał wniosek do prezydenta o mianowanie Andrzeja Domańskiego na wicepremiera. Czy prezydent Karol Nawrocki podpisze nominację?
Osobiście sądzę, że prezydent w końcu podpisze, czy wręczy nominację na wicepremiera Andrzejowi Domańskiemu. Wykorzysta fakt, że konstytucja jest w tym punkcie nieprecyzyjna, bo mówi, że prezydent musi przyjąć propozycję premiera, ale nie jest powiedziane, jak długo może z tym zwlekać. Już mamy taki początek przewlekania decyzji, ale mam nadzieję, że po różnych grymasach wręczy nominację – powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Bronisław Komorowski.
Prezydenci pisowscy mają to do siebie, że lekceważąco traktują konstytucję. Andrzej Duda też miał wpisane, że niezwłocznie ma zaprzysiąc sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a to niezwłocznie okazało się, że do końca jego własnej kadencji – przypomniał były prezydent. Jest możliwość naciągania konstytucji. Nawrocki ma możliwość przewlekania, ale to byłoby kosztem państwa polskiego - dodał.
Premier Tusk zagrał na nosie opozycji pisowskiej, mówiąc o tym, że wystąpi do prezydenta z wnioskiem o powołanie pana Domańskiego na wicepremiera. Albo prezydent się wpisze w tę grę na złośliwości, albo będzie próbował się z tego jakoś wymiksować - zaznaczył gość Tomasza Terlikowskiego.
Prezydent nie ma prawa do grymaszenia. Konstytucja tu jest jednoznaczna. To premier wskazuje ministrów, wicepremierów, a prezydent jedynie wręcza nominacje - podkreślił Komorowski.
Co w tej sytuacji może zrobić Tusk? Komorowski przyznał, że właściwie nic.
Co dalej z Polską 2050?
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła wczoraj, że odchodzi z rządu Donalda Tuska. „Wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki” - napisała dotychczasowa minister funduszy i polityki regionalnej.
Według Komorowskiego decyzja Pełczyńskiej-Nałęcz to dokończenie pewnego procesu degradacji środowiska Polski 2050. To odejście z rządu jednej z liderek dwóch partii, które wyłoniły się w wyniku kryzysu w tym środowisku. Raczej wskazuje na jej osobistą przegraną niż na przegraną koalicji jako całości. Może być źródłem, aczkolwiek wcale niekoniecznie, jakiegoś pogłębienia się kryzysu w tym środowisku. Kto wie, może odejście pani Połczyńskiej-Nałęcz otwiera jakąś drogę na przykład do działania pana Szymona Hołowni ponownie jako zjednoczyciela tego, co podzielił - skomentował były prezydnet.
Prezydent dodał, że z niektórych wypowiedzi i zachowań polityków Polski 2050 można wnioskować, że są tego rodzaju oczekiwania pod adresem Hołowni.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.