Żądania Putina wobec Polski? Niepokojące doniesienia „The Telegraph”

Autor: Piotr Parzysz Publikacja: Dzisiaj, 26 października (09:47)
Rosja może zażądać wycofania wojsk NATO z Polski i innych państw wschodniej flanki Sojuszu - donosi „The Telegraph”, powołując się na źródła dyplomatyczne. Brytyjski dziennik informuje, że Władimir Putin chce powrotu do zasad obowiązujących przed rozszerzeniem NATO w 1997 roku.
Władimir Putin, fot.Kristina Solovyova/ /East News
Rozmowy pokojowe z udziałem USA, Rosji i Ukrainy
W przyszłym miesiącu w Abu Zabi mają odbyć się negocjacje z udziałem delegacji Stanów Zjednoczonych, Rosji i Ukrainy. Rozmowy te (...) są zaplanowane na pierwszą połowę listopada w Abu Zabi - powiedział dziennikarzom Dmitrij Pieskow. Spotkanie ma być próbą wznowienia rozmów pokojowych po dłuższej przerwie. W dyskusji może uczestniczyć również Europa, której zaangażowania domaga się doradca Kremla do spraw polityki zagranicznej Jurij Uszakow.
Według źródeł dyplomatycznych cytowanych przez „The Telegraph” Moskwa może próbować wykorzystać szerszy format negocjacji do wywarcia presji na państwa zachodnie w sprawie przyszłości NATO i jego obecności wojskowej w Europie.
Władimir Putin wielokrotnie przedstawiał rozszerzenie Sojuszu jako jedną z głównych przyczyn wojny przeciwko Ukrainie. Teraz Kreml może wrócić do postulatów dotyczących ograniczenia obecności wojsk NATO w państwach, które przystąpiły do organizacji po zakończeniu zimnej wojny.
NATO miałoby wrócić do stanu sprzed 1997 roku
Jak podaje brytyjski dziennik, jednym z możliwych żądań Putina może być zmniejszenie obecności wojskowej NATO w Europie do poziomu z 1997 roku. Byłoby to cofnięcie części zmian związanych z późniejszym rozszerzeniem Sojuszu.
Dla Polski, Estonii, Łotwy i Litwy oznaczałoby to potencjalne wycofanie sił NATO stacjonujących na ich terytorium. Podobne konsekwencje mogłyby dotyczyć Finlandii, która dołączyła do Sojuszu w 2023 roku.
Realizacja takiego postulatu zmieniłaby układ bezpieczeństwa w regionie i ograniczyłaby obecność wojskową NATO na jego wschodniej flance. Na razie chodzi jednak o przewidywania dotyczące możliwych żądań Kremla, a nie o uzgodniony element porozumienia pokojowego.
Co skłoniło Putina do powrotu do rozmów?
Według doniesień propozycję wznowienia negocjacji przekazał Putinowi wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff podczas spotkania w Petersburgu w ubiegłym tygodniu.
Z relacji wynika, że rosyjski przywódca miał być skłonny wrócić do rozmów w zamian za możliwość przedstawienia swoich żądań oraz w związku z amerykańską decyzją o uchyleniu sankcji dotyczących eksportu rosyjskich paliw.
Jurij Uszakow studził jednak oczekiwania związane ze spotkaniem w Abu Zabi. W wypowiedzi dla rosyjskich mediów państwowych określił je jako „próbę generalną” i zaznaczył, że nie spodziewa się znaczącego postępu.
Odnosząc się do wcześniejszych rozmów na Alasce między Donaldem Trumpem a Władimirem Putinem, Uszakow stwierdził, że nie przyniosły one oczekiwanych przez Moskwę rezultatów.
Wydawało się po Anchorage, że administracja USA będzie w stanie coś podyktować i zmusić Kijów do podporządkowania się. Ale jak dotąd to się nie sprawdziło – ocenił rosyjski urzędnik.
Dodał, że z tego powodu Rosja musi rozmawiać z całą Europą, która wspiera Ukrainę.
Europa odrzuca warunki Kremla
Przedstawiciele państw europejskich i Ukrainy deklarują gotowość do rozmów o powojennych rozwiązaniach dotyczących bezpieczeństwa na kontynencie. Nie oznacza to jednak zgody na rosyjskie postulaty dotyczące ograniczenia obecności NATO.
Europejscy urzędnicy stanowczo odrzucają możliwość wycofania wojsk Sojuszu z państw dawnego bloku wschodniego. Jeden z polityków europejskich, cytowany przez „The Telegraph”, podkreślił, że stanowisko Zachodu pozostaje takie samo jak w styczniu 2022 roku.
Wówczas NATO nie zgodziło się na rosyjskie żądania dotyczące wycofania wojsk i broni nuklearnej z terytorium państw, które przystąpiły do Sojuszu po zakończeniu zimnej wojny.
Zełenski: Spotkanie nie zakończy wojny
Termin rozmów w Abu Zabi potwierdził również prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Zastrzegł jednak, że nadchodzące negocjacje nie doprowadzą do zakończenia wojny. Ukraińska delegacja będzie zabiegać m.in. o porozumienia dotyczące wstrzymania ataków na infrastrukturę energetyczną oraz zapewnienia bezpieczeństwa eksportu zboża, a także o wymianę jeńców.
Zełenski zaznaczył również, że najbliższe tygodnie pokażą, czy deklarowana gotowość Rosji do negocjacji oznacza rzeczywistą zmianę podejścia, czy jest jedynie elementem politycznej strategii Kremla.
Dla Polski i pozostałych państw wschodniej flanki NATO kluczowe pozostaje to, czy rozmowy pokojowe będą dotyczyć wyłącznie zakończenia wojny w Ukrainie, czy Moskwa spróbuje wykorzystać je również do ponownego wysunięcia żądań, które mogłyby osłabić bezpieczeństwo Europy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.