CNN TürkFındıkta ağustos ayı işlem hacmi belli olduRTP DesportoCampeã Madalena Costa lidera ambição lusa às medalhas no Mundial de patinagemPunchPhone-shy Brazilian president embraces selfies in push for re-electionInquirerThunderstorm advisory up in Metro Manila, other Luzon areas ThursdayThe Jerusalem PostAmerican, Russian officials meet on bringing US investor into Nord Stream gas pipeline to GermanyESPNTransfer rumors, news: Man United, Chelsea in race for Spurs academy starZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFUOLSão Paulo deve ter chuva isolada à tarde e máxima de 29°C nesta quinta (8)RapplerLIVE UPDATES: Impeachment trial of Vice President Sara DuterteBusiness AMDuitsland bouwt nieuwe marinebasis in Emden om NAVO-macht te versterken7sur7Après le fiasco de l’exécution ratée de Christa Pike, les États-Unis reprennent les mises à mortالنهارساهم في الحد من الاحترار المناخي... بـ 6 قرارات فقط
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 8, 2026

"Jestem przekonany, że dążył, by zabić to dziecko na oczach matki"

Translate

Uprowadził syna byłej partnerki, groził zabiciem. Proces

Podejrzany o porwanie dziewięciolatka usłyszał zarzuty (wideo archiwalne)

Źródło wideo: KSP

Źródło zdj. gł.: tvnwarszawa.pl

Po uprowadzeniu dziewięcioletniego syna byłej partnerki Pavlo R. przetrzymywał go przez wiele godzin, groził mu śmiercią i ranił nożem w szyję. W Sądzie Okręgowym Warszawa Praga trwa proces w tej sprawie. Zeznania złożył już kluczowy świadek. - Jestem przekonany, że mężczyzna dążył do tego, by zabić to dziecko - powiedział policjant.

21 grudnia ubiegłego roku policjanci otrzymali informację o uprowadzeniu dziecka. Z domu przy ulicy Trakt Nadwiślański na warszawskiej Białołęce zniknął dziewięcioletni chłopiec. Pavlo R. po kłótni z byłą partnerką porwał go i uciekł.

Bił, kopał i groził śmiercią

Przez wiele godzin odmawiał współpracy z policjantami i nie chciał oddać dziecka, przetrzymując je na terenach zielonych przy ulicy Obrazkowej. Więził dziewięciolatka przez siedem godzin. Tego dnia temperatura była bliska zero stopni Celsjusza. Mężczyzna odmawiał mu ciepłego ubrania, jedzenia i picia. Kopał go i bił, groził śmiercią. Ranił też nożem w szyję.

Akcja policji rozpoczęła się po godzinie 13 i trwała wiele godzin. Na miejsce przybyli policyjni negocjatorzy. Chłopca udało się uwolnić dopiero w późnych godzinach wieczornych. R trafił do aresztu.

"Kilkukrotnie powtarzał, że nikt stąd żywy nie wyjdzie"

W środę w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga odbyła się kolejna rozprawa przeciwko Pavlo R. Oskarżony został doprowadzony z aresztu w kajdankach i w eskorcie policji trafił na salę sądową. Zjawiła się też matka pokrzywdzonego chłopca, która w procesie występuje jako oskarżycielka posiłkowa.

Podejrzany o porwanie 9-latka usłyszał zarzuty

Podejrzany o porwanie 9-latka usłyszał zarzuty

Podejrzany o porwanie 9-latka usłyszał zarzuty

Źródło zdjęcia: KSP

Podejrzany o porwanie 9-latka usłyszał zarzuty

Podejrzany o porwanie 9-latka usłyszał zarzuty

Źródło zdjęcia: KSP

Podejrzany o porwanie 9-latka usłyszał zarzuty

Podejrzany o porwanie 9-latka usłyszał zarzuty

Źródło zdjęcia: KSP

Podejrzany o porwanie 9-latka usłyszał zarzuty

Podejrzany o porwanie 9-latka usłyszał zarzuty

Źródło zdjęcia: KSP

Podejrzany o porwanie 9-latka usłyszał zarzuty

Podejrzany o porwanie 9-latka usłyszał zarzuty

Źródło zdjęcia: KSP

Podejrzany o porwanie 9-latka usłyszał zarzuty

Podejrzany o porwanie 9-latka usłyszał zarzuty

Źródło zdjęcia: KSP

Sąd przesłuchał cztery z sześciu zaplanowanych na ten dzień osób, reszta nie stawiła się w sądzie. Zeznania złożył jeden z głównych świadków w procesie - policjant, który w czasie próby odbicia chłopca z rąk napastnika, podszedł najbliższej R. - na odległość kilku metrów - i prowadził z nim negocjacje.

Jak zeznał, udało mu się to pod pretekstem rozmowy z porywaczem. - Powiedziałem mu: "Wszyscy nas słuchają i ja nie mogę być z tobą szczery. Muszę więc podejść na pewną odległość do ciebie, żeby porozmawiać". W rzeczywistości chciałem sprawdzić, w jakim stanie jest dziecko - opisywał w sądzie policjant.

- Ten mężczyzna kilkukrotnie powtarzał, że nikt stąd już żywy nie wyjdzie i cały czas przyciskał nóż do szyi dziecka. Jak tylko ktoś próbował się zbliżyć do nich, to stawał się coraz bardziej agresywny i nakręcony - relacjonował.

Świadek przedstawił kolejne minuty interwencji. Mówił o zachowaniu oskarżonego, jego reakcjach na polecenia funkcjonariuszy oraz prowadzonej z nim rozmowie. Z jego zeznań wynikało, że najważniejszym celem policjantów było doprowadzenie do bezpiecznego uwolnienia dziecka. Policjant mówił, że gdy tylko ktoś próbował zbliżyć się do mężczyzny, ten wykonywał charakterystyczne ruchy ręką przy szyi dziecka (przypominające zadawanie ciętych ran). - Widoczne było to, że negocjatorzy, którzy próbowali z nim rozmawiać, irytują go. On stawał się coraz bardziej agresywny - padło przed sądem.

Zdaniem funkcjonariusza, celem takiego zachowania oskarżonego, było wymuszenie na policji spotkania mężczyzny z jego byłą partnerką oraz nakłonienie mundurowych do przerwania akcji.

Zeznający przypomniał, że policjanci umożliwili porywaczowi dwukrotną rozmowę telefoniczną z partnerką, matką dziewięciolatka. Mężczyzna nalegał na przyjazd kobiety na miejsce lub połączenie z nią za pomocą kamery w telefonie. Policja nie wyraziła na to zgody. - Istniało ryzyko, że on chce zabić to dziecko na oczach matki - stwierdził funkcjonariusz.

Uprowadził syna byłej partnerki, groził zabiciem

Uprowadził syna byłej partnerki, groził zabiciem. Proces

Uprowadził syna byłej partnerki, groził zabiciem. Proces

Źródło zdjęcia: tvnwarszawa.pl

Uprowadził syna byłej partnerki, groził zabiciem. Proces

Uprowadził syna byłej partnerki, groził zabiciem. Proces

Źródło zdjęcia: tvnwarszawa.pl

Uprowadził syna byłej partnerki, groził zabiciem. Proces

Uprowadził syna byłej partnerki, groził zabiciem. Proces

Źródło zdjęcia: tvnwarszawa.pl

Uprowadził syna byłej partnerki, groził zabiciem. Proces

Uprowadził syna byłej partnerki, groził zabiciem. Proces

Źródło zdjęcia: tvnwarszawa.pl

"Podniósł kamień i zaczął uderzać po głowie dziecka"

Zdaniem świadka, w trakcie zajścia R. łatwo się denerwował, a do wielokrotnych eskalacji agresji doprowadzały m.in. próby podania koca przemarzniętemu dziecku podejmowane przez negocjatorów policyjnych czy zapalenie się latarni w okolicy.

- Denerwował się, jak przejechał obok samochód. Wtedy podniósł kamień i zaczął uderzać to dziecko kamieniem po głowie. Uderzenia były silne - oświadczył i doprecyzował, że napastnik cały czas zasłaniał się dziewięciolatkiem, trzymając nóż przy jego szyi, co uniemożliwiało policjantom obezwładnienie go bez narażania dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia.

- W pewnym momencie powiedział do mnie: "Dobrze wiesz, że żaden z nas - ani to dziecko, ani ja, ani ty - nie wyjdziemy stad żywi" - zrelacjonował świadek. - Ja to tak odebrałem, że on po prostu szukał siły, powodu, żeby zabić to dziecko. Próbował się nakręcić - dodał.

- Skoro akcja trwała kilka godzin, a R. cały czas miał pod kontrolą chłopca, to dlaczego go jednak nie zabił? - dopytywał obrońca R. adwokat Łukasz Kowalski.

- Jestem przekonany, że dążył, aby zabić to dziecko na oczach matki - padło w odpowiedzi.

Z przedstawionych w środę przed sądem relacji wynika, że w pewnym momencie, gdy R. kopał chłopca kolanem w plecy, dziewięciolatek wysunął mu się z rąk i upadł na ziemię. To właśnie wtedy funkcjonariusze obezwładnili napastnika, wytrącając mu nóż z ręki, a jednemu z mundurowych udało się zabrać chłopca do ratowników medycznych.

Na środowej rozprawie zeznania złożyli także inni funkcjonariusze interweniujący w grudniu przy ulicy Obrazkowej. Opisywali oni przebieg interwencji i działań podejmowanych na miejscu.

- Jak chłopiec się zachowywał? Czy on reagował na to bicie? - pytał prokurator Piotr Stawicki.

Świadkowie wskazywali, że chłopiec biernie przyjmował ciosy i pojękiwał. - Czasami krzyczał "ała". Nie płakał, tylko zwijał się z bólu - padło przed sądem.

Jeden z zeznających przywołał, że przed odnalezieniem oskarżonego z chłopcem na terenach zielonych, trwała akcja poszukiwawcza. - Miejskie tramwaje i autobusy poinformowano o konieczności niezwłocznego alarmowania policji w przypadku zauważenia mężczyzny wraz z dzieckiem ubranym nieadekwatnie do pory roku - mówił.

Akt oskarżenia z długą listą zarzutów

Akt oskarżenia przeciwko Pavlo R. trafił do sądu 27 maja tego roku. Śledczy ustalili, że podejrzany uderzył nożem w szyję syna byłej partnerki, powodując w ten sposób ranę z masywnym krwotokiem. Jak przekazała prokuratura, jego działanie miało być motywowane chęcią zemsty na byłej partnerce.

Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy dał podstawy do zarzucenia R. także czynów polegających na kierowaniu wobec byłej partnerki gróźb pozbawienia zdrowia i życia jej i jej synów i spowodowaniu lekkich obrażeń ciała byłej partnerki poprzez stosowanie wobec niej przemocy - szarpania, przyciskania do ściany, duszenia.

Prokuratura ustaliła także, że oskarżony zmusił matkę kobiety do "zaniechania wpuszczenia policji w związku z prowadzoną interwencją, poprzez użycie wobec niej przemocy oraz gróźb pozbawienia życia".

Oskarżony usłyszał też zarzut zniszczenia telefonu należącego do byłej partnerki i telefonu należącego do jej matki. Ponadto odpowiada za uprowadzenia dziecka wbrew woli jego matki oraz pozbawienie go wolności, a także za wzięcie chłopca za zakładnika.

Proces rozpoczął się 15 lipca. Na pierwszej rozprawie oskarżony złożył przed sądem obszerne wyjaśnienia. Nie przyznał się do usiłowania zabójstwa, utrzymywał, że nie planował zabić chłopca. Tłumaczył, że chciał jedynie porozmawiać z byłą partnerką.

R. jest obywatelem Ukrainy, przebywał w Polsce legalnie. Nie miał zakazu kontaktowania się z rodziną, swobodnie mógł ją odwiedzać i utrzymywać stały kontakt.

Sędzia Beata Ziółkowska wyznaczyła następny termin rozprawy na 9 października. Zeznania złożą kolejni świadkowie.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.