Nocne zamieszki w Barcelonie. Protest wymknął się spod kontroli
Kwestia mieszkalnictwa stała się jednym z najważniejszych tematów społecznych w Hiszpanii. Eksmisja 87-letniej Maricarmen Abascal w Madrycie wywołała falę protestów, które przeniosły się do największych miast kraju. Problem dotyczy zarówno rosnących cen najmu, jak i działalności funduszy inwestycyjnych na rynku nieruchomości.
Jak przebiegał protest?
Według organizatorów w manifestacji wzięło udział około 120 tys. osób, choć władze Barcelony szacują liczbę uczestników na 20 tys. Przez większość czasu protest przebiegał spokojnie, jednak pod koniec doszło do zamieszek. Agresywni uczestnicy, którzy w większości mieli zasłonięte twarze, zaczęli podpalać kontenery na śmieci, doprowadzając do uszkodzenia zaparkowanego samochodu oraz rzucać butelkami, kamieniami i petardami w funkcjonariuszy służb porządkowych. Pożary gasiło kilka zastępów straży pożarnej.
Przedterminowe wybory w Hiszpanii. To ryzykowna gra premiera Pedro Sancheza
Jakie są konsekwencje?
Na placach w Barcelonie, Madrycie, Walencji, Sewilli i Bilbao powstały miasteczka namiotowe. Organizatorzy protestów zapowiadają strajk generalny, a największe centrale związkowe planują 24-godzinny protest w listopadzie z żądaniem godnych płac i prawa do mieszkania. Kryzys mieszkaniowy może stać się kluczowym tematem nadchodzących wyborów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.