Unia chce ratować dzieci przed mediami społecznościowymi. Wiem, co na to Polska
Ursula von der Leyen zapowiedziała w swoim corocznym orędziu gigantyczne zmiany dla dzieci i ich prawa do korzystania z mediów społecznościowych. Według planu szefowej Komisji Europejskiej dziecko dopiero w wieku 13 lat mogłoby założyć swoje konto na platformach społecznościowych, jednocześnie byłyby potężne ograniczenia korzystania z tych mediów i restrykcje wobec big techów, które stosowałyby techniki uzależniające.
Komisja Europejska ma ruszyć z wdrożeniem przepisów jak najszybciej. Sprawdziliśmy, co na to Polska.
Czytaj nas częściej w Google
Dostęp trzeba jeszcze bardziej ograniczyć. Tego chce ministra Nowacka
— W mojej ocenie działania Komisji Europejskiej idą w dobrym kierunku, bo zmierzają do tego, na czym nam od początku zależało, czyli ograniczenia dzieciom i młodzieży dostępu do mediów społecznościowych — mówi Onetowi ministra edukacji Barbara Nowacka.
— Bo musimy zrozumieć jedno. W tych mediach dzieci spotyka naprawdę bardzo mało dobrego, a raczej spotyka je głównie zło. Przemoc, hejt, próby wykorzystywania seksualnego, długo można by wymieniać — podkreśla.
Ministra zaznacza jednak, że nie wszystkie pomysły KE ocenia jako idealne. — Weźmy dolną granicę wieku, od którego dzieci mogłyby założyć konto w mediach społecznościowych. KE mówi o 13 latach, my będziemy walczyć, aby tę granicę jeszcze przesunąć. Tak, aby profil założyć mogły dopiero 15-latki — wyjaśnia ministra Nowacka.
— A jeśli Komisja nie zechce wprowadzić tych bardziej rygorystycznych granic, to niech pozwoli państwom narodowym na taką możliwość — dodaje.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Europa i świat przeciwko big techom. "To już zaczyna działać"
Barbara Nowacka uważa, że Polska w ciągu miesiąca powinna być w pełni gotowa na rozpoczęcie prac nad projektem KE. — Robimy to równolegle i wspólnie z Ministerstwem Cyfryzacji. I niezależnie od regulacji unijnych, pracujemy też nad krajowymi rozwiązaniami — mówi ministra Nowacka.
— Europa i świat przyjęły dziś nową optykę wobec big techów. Grupa państw, w tym Polska, realnie staje przeciwko nim i ich praktykom. Jedno państwo, nawet 21. gospodarka świata, jaką jest Polska, łatwo z nimi nie wygra, ale jeśli stworzymy koalicję, to szanse znacząco rosną. I taka koalicja anty-big techowa już zaczyna działać — podkreśla.
"Oby prezydent po raz kolejny nie stanął po stronie korporacji"
— My robimy swoje — mówi ministra Nowacka. — Udała nam się jedna rzecz, kluczowa. Chodzi o zakaz używania telefonów komórkowych w podstawówkach. Do tego, razem z reformą Kompas Jutra, wchodzi do szkół edukacja medialna i edukacja zdrowotna, gdzie wiele mówi się i będzie mówić o uzależnieniach, w tym tych od mediów społecznościowych — podkreśla.
— To się dzieje, ale pozostaje pytanie: co zrobi prezydent? Bo on nieraz stanął już po stronie tak big techów, jak wielkich korporacji, po stronie prywatnych zysków prywatnych firm — zaznacza ministra Nowacka.
— Mówię tu nie tylko o mającym koszmarnie złe skutki wecie Karola Nawrockiego do ustawy wdrażającej unijny mechanizm DSA (Digital Service Act, Akt o usługach cyfrowych, regulujący i poddający kontroli władzę big techów). To także jego weto do ustawy wprowadzającej państwowy, bezpłatny e-Dziennik, na czym zarobią prywatne firmy — wymienia ministra Nowacka.
— Z drugiej jednak strony, jeśli jest wielka presja społeczna, to prezydent część ustaw podpisuje. Tak było z zakazem telefonów w podstawówkach. I tutaj, przy ograniczeniu dostępu do mediów społecznościowych dla dzieci i młodzieży, też będziemy robić wszystko, aby ta presja na prezydenta była jak największa. Tak, aby, gdy Unia już przygotuje odpowiednie przepisy, jego stanowisko mogło być tylko jedno, czyli podpis i zgoda — podsumowuje ministra Nowacka.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.