Co dalej z Kacprzykiem? Nowy głos z rządu. "Wie, co go czeka"

Warszawski Szpital Południowy wezwał Dawida Kacprzaka do złożenia wyjaśnień. Sprawę byłego działacza KO skomentował w programie "Tłit" wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha. – Może pogodził się z losem i wie, co go czeka – zaskoczył oceną polityk, odnosząc się do nagrania, na którym młody lekarz bagatelizuje prokuratorskie postępowanie i stwierdza, że "ma w d..." całą aferę.
Kiedy przełom w śledztwie i zarzuty?
Zapytany w programie "Tłit" o sprawę Kacprzyka, który po skandalu przeniósł się z praktyką do Jaktorowa w województwie mazowieckim, wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha powołał się na trwające prokuratorskie śledztwo. Na pytanie, kiedy możemy spodziewać się wreszcie konkretów i zarzutów prokuratorskich, polityk KO podkreślał, że trwają przesłuchania świadków. Zaznaczył, że jeśli ze zgromadzonego materiału wynika, iż ktoś może usłyszeć zarzuty, nie powinno się takiej osoby przesłuchiwać w charakterze świadka.
Niedawno dziennikarze Kanału Zero przeprowadzili prowokację w gabinecie Kacprzyka. Nagrany ukrytą kamerą młody lekarz nie przejmował się zbytnio tym, że może stanąć przed sądem i stracić prawo do wykonywania zawodu w związku z aferą wokół Szpitala Południowego w Warszawie. – Mam to w d...! – stwierdził wprost bohater afery, który spokojnie czeka na jej wyjaśnienie.
Dziennikarz WP dopytywał, czy zachowanie lekarza i notabene byłego działacza KO może sugerować, że zna on wyniki postępowania.
– Ja nie odbieram tego, że on zna wyniki, tylko że może pogodził się z losem i wie, co go czeka – powiedział Arkadiusz Myrcha. Zaskoczony taką oceną prowadzący skomentował, że Kacprzak nie wygląda na człowieka, który wyciągnął wnioski ze swojej sytuacji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.