Daily MaverickAfter student’s shooting rampage, Thai school reopens under tight securityThe Jerusalem PostNetanyahu visits school in Ramle hit by missile during Iran war as Israel classes start nationwideInquirer EntertainmentBINI to headline Asia Pop Girl Fest 2027 with HANA, 4EVEBollywood HungamaEXCLUSIVE: Esha Deol and Bigg Boss fame Soniya Bansal join the Malamaal Weekly 2 castוואלהבן 50 במצב קשה לאחר שנפצע בבניין בשיפוצים בבאקה אל ע'רביהVanguardPolice shoot knife-wielding woman after four-minute standoffInquirerBIR destroys illicit vape products with P1.54-M tax liabilityNumeramaLes vieux Mac Intel peuvent enfin installer l’app ChatGPT, deux ans après son lancementn-tvOsnabrück im Blick: FC Bayern setzt auf Urbig im Pokal - Musiala vor ComebackХабрredb.Route 4.0: тест-кит, шаблоны payload, форматы данных, REST DSL и ядро без Newtonsoft20 MinutenStrassenbelag aus Cashewnüssen? Das kommt jetzt nach BernNTV“Nereye kaçacaktın?” sorusuna Kocabıyık’tan yanıt: “Anamur”
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, September 1, 2026

Politycy do tablicy. Rachunek za obietnice złożone nauczycielom

Translate

Jest 9 października 2023 roku, sześć dni przed wyborami parlamentarnymi. W siedzibie Związku Nauczycielstwa Polskiego polityczki i politycy ówczesnej "demokratycznej opozycji" podpisują z największym nauczycielskim związkiem zawodowym "Porozumienie na rzecz edukacji".

Dokument zapowiada między innymi powiązanie systemu wynagradzania nauczycieli ze średnią płacą w gospodarce, poprawę warunków pracy, odbiurokratyzowanie oświaty oraz uelastycznienie planów nauczania. Swoje podpisy składają Katarzyna Lubnauer, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Krystyna Szumilas i Władysław Teofil Bartoszewski.

Niespełna trzy lata później porozumienie pozostaje martwą literą, a Donald Tusk potraktował nauczycieli jeszcze gorzej, bo rok później obiecał im znacznie więcej.

Szef Koalicji Obywatelskiej był bowiem honorowym gościem Krajowego Zjazdu Delegatów ZNP w listopadzie 2024 roku. Powiedział wtedy: "Zobowiązuję się dzisiaj, że przyspieszymy prace nad projektem obywatelskim. Nie będzie już zwłoki".

Chodziło o inicjatywę "Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli", która zakłada powiązanie nauczycielskich pensji z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce, tak by pensje w oświacie rosły razem ze średnią krajową, a nie zależały od corocznych decyzji ministra finansów.

Skalę problemu widać w jednej liczbie: nauczyciel początkujący ma dziś zagwarantowane 5308 zł brutto, czyli zaledwie 502 zł więcej od płacy minimalnej.

"Obiecałeś". Donald Tusk dał tylko 3 proc.

Pod projektem podpisało się ćwierć miliona obywateli, dwa i pół raza więcej, niż wymaga ustawa. Trafił do Sejmu w listopadzie 2021 roku i po pierwszym czytaniu wylądował w zamrażarce marszałek Elżbiety Witek. Koalicja 15 października wyciągnęła go z niej w styczniu 2024 roku, by we wrześniu powołać podkomisję nadzwyczajną, która przez kolejne miesiące nie potrafiła się nawet ukonstytuować.

Rządzący zachowują się więc dokładnie tak samo jak ich poprzednicy, tyle że z lepszą oprawą retoryczną. Zamiast rozwiązania systemowego oświata dostała w tym roku trzyprocentową waloryzację, czyli od 151 do 186 zł brutto, a na rok 2027 zapowiedziano dokładnie ten sam wskaźnik.

Dziś pod KPRM zobaczymy zapewne transparenty z napisem "Obiecałeś" i twarzą premiera. Można się też spodziewać, że nagranie z obietnicą Donalda Tuska ze zjazdu ZNP znów zacznie krążyć po mediach społecznościowych.

Warto, by rządzący przeliczyli to na język, który rozumieją najlepiej, czyli na głosy. Ponad 700 tys. pracownic i pracowników oświaty ma rodziny i przyjaciół, a każda kolejna niedotrzymana obietnica rozchodzi się po tych kręgach.

Donald Tusk może zakładać, że ta grupa i tak "nie ma gdzie pójść", skoro niechęć między nauczycielami a Prawem i Sprawiedliwością jest wzajemna. To jednak rachunek obarczony ryzykiem.

Rozczarowany wyborca ma bowiem trzy inne drogi: zostać w domu, zagłosować na socjaldemokratyczną partię Razem albo, w akcie czystego protestu i wbrew własnym wartościom, poprzeć skrajną prawicę wyłącznie dlatego, że ugrupowania te nigdy nie rządziły i za polską szkołę nigdy nie odpowiadały.

Zapaść kadrową łatają emeryci

Za sporem o pieniądze kryje się jednak coś poważniejszego. Z badania przeprowadzonego na zlecenie ZNP przez zespół badaczek Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że co drugi nauczyciel funkcjonuje w stanie wysokiego lub bardzo wysokiego obciążenia stresem.

Kluczowe jest jednak jego źródło: spośród 20 najbardziej uciążliwych przyczyn napięcia aż 13 ma charakter systemowy, na czele z niskimi wynagrodzeniami i przerzucaniem na szkoły kolejnych reform bez pieniędzy i wsparcia. Nauczyciele cierpią więc najbardziej z powodu tego, na co mają najmniejszy wpływ, a odpowiada za to ich pracodawca: państwo i samorządy.

Skutki tej polityki widać już w strukturze wieku kadry. W szkołach i placówkach oświatowych pracuje ponad 60 tys. nauczycieli w wieku emerytalnym. Dyrektorzy łatają braki kadrowe, ściągając do pracy tych, którzy mieli już z niej odejść.

Z międzynarodowych badań wynika z kolei, że przeciętny nauczyciel starszych klas podstawówki ma w Polsce 48 lat, czyli o dwa lata więcej niż jego kolega z Unii Europejskiej.

Młodych nauczycieli w zawodzie przybywa śladowo, a codziennym doświadczeniem uczniów stają się zastępstwa i odwołane lekcje. Według najnowszych oficjalnych danych MEN pod koniec lipca w polskich szkołach brakowało nauczycieli na blisko 11 tys. pełnych etatów.

Warto uświadomić sobie, o jaką stawkę toczy się ta gra. Nadchodząca zapaść kadrowa nie dotknie abstrakcyjnej instytucji, lecz ponad 1,3 mln przedszkolaków, 3,3 mln uczennic i uczniów szkół podstawowych i 1,7 mln uczennic i uczniów szkół ponadpodstawowych.

Polska szkoła nie załamie się z hukiem. Załamie się cicho, brakiem chętnych do pracy przy tablicy.

Premier znów przeprosi?

Donald Tusk zaczął swoje wystąpienie na zjeździe ZNP w 2024 roku od słowa "przepraszam". Mówił, że reprezentuje państwo polskie, które "potraktowało was w sposób niegodny", i wymieniał niskie zarobki, spadek prestiżu zawodu oraz reakcję rządu PiS na strajk z 2019 roku.

To był gest odważny i potrzebny. Problem w tym, że jeśli do końca kadencji obywatelski projekt nie wejdzie w życie, premier stanie przed nauczycielami po raz kolejny. Tyle że wtedy nie będzie już mógł przepraszać za poprzedników. Będzie musiał przeprosić za siebie. Nie tylko nauczycieli, ale też miliony uczniów i ich rodziców.

"Polityczny WF": Nawrocki nadpremierem? Może rozgrywać na prawicy INTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.