Próbki z księżyca Marsa trafią na Ziemię? Ruszyła japońska misja

Opracowanie: Maciej Nycz Publikacja: Wczoraj, 19 października (23:33)
W poniedziałek wieczorem polskiego czasu japońska agencja JAXA wystrzeliła z centrum kosmicznego Tanegashima rakietę nośną H3 z sondą MMX. Celem misji jest sprowadzenie na Ziemię próbek z Fobosa – jednego z księżyców Marsa.
Mars i jego księżyc Fobos (Science Photo Library/Science Photo Library) /East News
Sonda MMX (Martian Moons eXploration), zbudowana we współpracy z agencjami kosmicznymi z USA i Europy (m.in. NASA, CNES i DLR), ma dotrzeć w okolice Czerwonej Planety w sierpniu 2027 r., rozpoczynając trzyletnią fazę badań w układzie Marsa.
Przed lądowaniem głównego modułu na Fobosie, na jego powierzchni osadzony zostanie francusko-niemiecki łazik IDEFIX, którego zadaniem będzie analiza podłoża i ocena warunków terenowych. Uzyskane przez urządzenie dane pomogą w wyborze optymalnego miejsca dla samej sondy.
MMX ma bezpiecznie wylądować na księżycu za pomocą czteronożnego systemu amortyzacji podwozia. Następnie podczas zaplanowanej na trzy godziny operacji MMX pobierze za pomocą ramienia robotycznego co najmniej 10 gramów regolitu z głębokości co najmniej 2 cm.
Próbki mają trafić na Ziemię dopiero za 5 lat
Po zakończeniu misji na Fobosie oraz wykonaniu przelotów badawczych w pobliżu drugiego z księżyców – Deimosa – moduł powrotny MMX opuści orbitę Marsa w 2030 r.
Lądowanie kapsuły ze zgromadzonym materiałem badawczym na Ziemi zaplanowano na rok 2031. Ma do niego dojść na obszarze Australii.
Naukowcy chcą znaleźć odpowiedzi na kilka pytań
Próbki pobrane na Fobosie mają pomóc w ustaleniu, czy księżyce Marsa to przechwycone asteroidy, a może odłamki po potężnym zderzeniu z planetą. Mają także ułatwić zrozumienie, jak woda i związki organiczne trafiły na planety skaliste oraz czy w pyle kryją się ślady dawnego życia.
Japońska misja odbywa się w cieniu rywalizacji USA i Chin o sprowadzenie skał z powierzchni samego Marsa.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.