Politycy komentują doniesienia o "cenniku" Karola Nawrockiego. "Miarka się przebrała"
100 tysięcy dolarów za spotkanie z prezydentem Nawrockim w USA
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Andrzej Jackowski/PAP
Kancelaria prezydenta organizuje spotkania na których, po wpłaceniu pokaźnej sumy, można mieć nadzieję na spotkanie z Karolem Nawrockim - donoszą dziennikarze Radia ZET i Newsweeka. Wydarzenie organizuje Centrum Strategii Rozwojowych. "Pakiet Platinum za 100 tys. dolarów to rozmowa jeden na jeden z prezydentem Polski, Gold jest połowę tańszy i oferuje spotkanie w małym gronie, jest też pakiet Silver za 25 tysięcy dolarów" - czytamy.
Dziennikarze opisują mechanizm zaproszenia do największych amerykańskich firm w Polsce, jakie na Economic Summit miał wysyłać sekretariat prezydenckiego ministra Karola Rabendy, a w zaproszeniu było przekierowanie do organizatora, którym była prywatna fundacja, potem ta fundacja wysyłała ofertę z cennikiem.
Rabenda o płatnych pakietach prezydenta
Prezydencki minister odniósł się do tych informacji. - Ciężko odnieść się do czegoś, co w zasadzie nie istnieje. Pan prezydent będzie otwierał jutrzejsze forum. Wszelkie sugestie, że tam były jakieś opłaty czy coś w tym rodzaju są bezpodstawne - podkreślił.
Rabenda o doniesieniach w sprawie płacenia za spotkanie z prezydentem
Źródło: TVN24
Zwrócił uwagę, że Nawrocki będzie tylko otwierał to forum, po czym odbędą się panele merytoryczne. - Jak te firmy chcą się w tym miejscu reklamować czy przedstawiać, to już jest kwestia ustaleń pomiędzy organizatorem tych debat a konkretnymi firmami. Tam już pana prezydenta nie będzie - zaznaczył.
Tomczyk o "cenniku" prezydenta: miarka się przebrała
- Mam nadzieję, że głowa państwa albo zdymisjonuje swoich współpracowników możliwie szybko, albo wytłumaczy się z tego, że sam brał w tym udział - mówił wiceszef MON Cezary Tomczyk. Dodał, że pamięta "te wszystkie akcje z zegarkami prezydenta, z firmą 'Nowrocky', z niejasnymi historiami, gdzie te pieniądze mają trafić, wykorzystując nazwisko prezydenta". - Chyba miarka się przebrała - dodał.
Jedna z dziennikarek zwróciła uwagę, że w składzie tej fundacji byli prezesi spółek skarbu państwa za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Wiceminister przypomniał, że są to osoby które "uczestniczyły wcześniej w bardzo wielu dziwnych sprawach za rządów PiS". - Jeden z tych panów zajmował się słynnymi maseczkami w trakcie COVID i naraził, według wielu, Skarb Państwa na wielomilionowe straty, albo przynajmniej tak mogło być - powiedział.
Wiceszef MON wspomniał też prezydenckim ministrze. - Pan Rabenda to jest człowiek, który zajmował się węglem w Polsce i przeszedł do historii jako ten, który w przededniu tego kryzysu, jak węgiel w Polsce poszybował w granicy 3000 złotych, powiedział, że monitoruje sytuację i tutaj żadnego zagrożenia nie ma - mówił Tomczyk.
- Trzeba przyznać, że do kancelarii prezydenta wybrali najlepszych z najlepszych. Tu nie mam żadnych wątpliwości - skwitował.
Wiceminister określił ich jako "absolutny top urzędników państwowych, patriotów i ludzi wielkiego formatu". -Tylko chciałbym zapytać, gdzie są te konta, gdzie te dolary miały spłynąć. Mam nadzieję, że to wkrótce zostanie wyjaśnione. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli taki cień zostawić na urzędzie prezydenta Rzeczypospolitej - podkreślił.
Leśkiewicz o reakcji rządzących
Sprawę komentował też rzecznik prasowy prezydenta Rafał Leśkiewicz. Na X napisał, że "Polska ma poważne problemy, które wymagają poważnej polityki"
Polska ma dziś poważne problemy, które wymagają poważnej polityki. Rosnący dług i gigantyczny deficyt, problemy ochrony zdrowia, właśnie obniżony rating Polski. Do tego bezpieczeństwo i coraz bardziej niespokojna sytuacja międzynarodowa. A czym zajmują się rządzący? Kolejnymi…
— Rafał Leśkiewicz (@LeskiewiczRafa) September 21, 2026
"Rosnący dług i gigantyczny deficyt, problemy ochrony zdrowia, właśnie obniżony rating Polski. Do tego bezpieczeństwo i coraz bardziej niespokojna sytuacja międzynarodowa. A czym zajmują się rządzący? Kolejnymi atakami na Prezydenta Karola Nawrockiego, budowanymi na zmanipulowanych przekazach medialnych" - napisał między innymi.
Stefaniak: nie wierzę, że Nawrocki nie wiedział
Poseł PSL i zastępca szefa kancelarii premiera Jakub Stefaniak przypomniał, że "Polska to nie Ameryka".
- Z całym szacunkiem, ale pewne rzeczy, które za oceanem wydają się naturalne - u nas to nie przejdzie. Ja myślę, że trzeba te kwestie dogłębnie zbadać. I biorąc pod uwagę to (...) że prezydent ma w ręku potężne narzędzie w postaci weta, należałoby zadać pytanie: czy nie było to narzędzie używane w sposób niewłaściwy, w kontekście takich spotkań - powiedział.
- Może takich spotkań było więcej? Tego nie wiem. A może to nie była tylko jedna fundacja? Może wcześniej też były takie propozycje, niekoniecznie na piśmie - zwrócił uwagę.
Zaznaczył, że "wszystko to trzeba zbadać i wyjaśnić". Stefaniak zwrócił też uwagę, że jeżeli Rabenda, współpracownik Nawrockiego i "kolega ze studiów" podpisuje się pod takim dokumentem, to "nie wierzy, że prezydent nie miał o tym świadomości".
- Jeżeli faktycznie by było jakimś cudem, żeby nie wiedział o takim procederze, to powinien go, używając języka stadionowego, na kopach z kancelarii wyprowadzić - powiedział.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.