Były minister spraw zagranicznych ma zarzut wobec rządu. "To jest to, czego chce Władimir Putin"
Czaputowicz pytany był o sprawę "sprzedaży spotkań" z Karolem Nawrockim. — Myślę, że nie powinno być w ogóle tego tematu. Polska to jest poważne państwo i nie może uzależniać spotkań z głową państwa od jakichś kwestii finansowych. Tam jest ta kwestia niezrozumiała — ocenia gość "Onet Rano."
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Podkreśla, że sprawę należy zbadać. — Niedobrze to wygląda. Myślę, że to jest brak doświadczenia takiego korpusu służby cywilnej, tej etyki, bo przecież stać nas na zaproszenie biznesmenów, zorganizowania w lokalu Instytutu Pileckiego, za który my płacimy. Dla mnie jest to zupełnie niezrozumiałe — zauważa Czaputowicz, podkreślając, że to "nie przystoi Polsce".
Czytaj nas częściej w Google
Jego zdaniem przyczyną całej sprawy jest "brak doświadczenia państwowego". — Sam prezydent nie pochodzi z tego korpusu służby cywilnej. Trudno sobie wyobrazić, że coś takiego mogło być, że w ogóle było rozważane. Jesteśmy poważnym państwem, musimy się szanować — dodaje. Zaznacza, że nauczka z tej sytuacji "powinna być sroga", a osoby odpowiedzialne powinny ponieść konsekwencje.
Odwołane spotkanie wicepremiera w USA. Prof. Czaputowicz o możliwych powodach
Były minister spraw zagranicznych komentuje także odwołane spotkanie Władysława Kosiniaka-Kamysza w USA. Jego zdaniem termin spotkania był po prostu źle umówiony. Zwraca uwagę na wczorajsze spotkanie Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim. — Tam zostało zakomunikowane, że Ukraina prawdopodobnie dostanie licencję na produkcję rakiet Patriot, a przypomnę, że Polska jeszcze półtora miesiąca temu to zwalczała, chcieliśmy w Polsce produkować. Teraz jest taki komunikat — mówi Czaputowicz.
— Proszę się zastanowić, jakie to ma konsekwencje, jaka to jest wielka porażka Polski, bo my żeśmy się poważyli na psucie relacji między USA a walcząca Ukrainą i ponieśliśmy porażkę — wskazuje.
Zauważa także, że rozmowa miała odbyć się w dzień wystąpienia Karola Nawrockiego na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, a Trump jasno mówi, że współpraca wojskowa między Polską a USA będzie rozwijana, bo ma on dobre relacje z polskim prezydentem. Zdaniem byłego ministra, wystąpienie Nawrockiego znalazłoby się na drugim planie. — Amerykanie mogli zrozumieć, że to jest zły czas. Chodzi o to, że z perspektywy prezydenta USA to nie rząd przysłużył się [do budowania relacji z USA] — tłumaczy. Zaznacza jednak, że Amerykanie utrzymują dobre relacje z polskim rządem i chodzi tylko o "kwestie wizerunkowe".
"Mam zarzut do rządu"
Czaputowicz w rozmowie z Onetem stwierdza także, że polski rząd straszy obywateli zagrożeniem ze strony Rosji. — Mamy duży chaos komunikacyjny, bo premier Donald Tusk mówi, że nie wyklucza ataku Rosji na terytorium Polski i dostał taki podobno raport, a później wyjaśnił w Sejmie, że miał co innego na myśli, że nie będzie takiego ataku, tylko że może coś wpadnie [na terytorium Polski]. Myślę, że to jest dobra diagnoza, tylko ta druga — mówi były minister.
Przyznaje, że ma zarzut do rządzących. — Władza wyczuła, że jeśli bardziej nastraszą społeczeństwo, to te słupki pójdą do góry — stwierdza, podkreślając, że jest to dobre dla władz, ale złe dla państwa. — To jest dokładnie to, co chce zrobić Władimir Putin, czyli premier Polski wpisuje się w politykę Rosji, bo Rosji zależy na przestraszeniu społeczeństwa i on to robi — mówi.
— Rząd stawia na szali interes państwa i to jest mój duży zarzut — dodaje Czaputowicz.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.